POWT-WYWIAD-Polska powinna bezpośrednio wejść do Eurolandu

Wojciech Surmacz
20-09-2002, 08:11

Barbara Woźniak

WARSZAWA (Reuters) - Polska może dążyć do przyjęcia europejskiej waluty, pomijając dwuletni okres dostosowawczy w ramach systemu ERM-2, powiedział w czwartek Reuterowi członek Rady Polityki Pieniężnej (RPP) Dariusz Rosati.

"Trzeba negocjować, aby nie siedzieć w tej poczekalni, tylko bezpośrednio z obecnego systemu wejść do EMU (Europejskiej Unii Monetarnej), dlatego że gospodarki, takie jak Polska, mogą podlegać różnym wahaniom, jeżeli chodzi o kurs walutowy" - powiedział w wywiadzie dla Reutera Rosati.

"ERM-2 może spowodować spekulacje i być zbyt sztywnym gorsetem dla gospodarki kraju kandydującego" - dodał Rosati.

Polska ma nadzieję, że zostanie przyjęta do Unii Europejskiej w 2004 roku. Gdyby tak się stało, wówczas, po co najmniej dwuletnim okresie dostosowawczym, najwcześniej w 2006 roku, stałaby się członkiem Unii Monetarnej, czyli przyjęła euro.

Przez te dwa lata oczekiwania, kurs złotego będzie powiązany z euro w ramach systemu ERM-2, czyli będzie się mieścił w korytarzu plus/minus 15 procent wobec ustalonego parytetu do euro.

Europejski Bank Centralny (ECB) ciągle powtarza, że kraje Europy Wschodniej nie powinny spieszyć się z wejściem do strefy euro.

Zdaniem Rosatiego, ostrożność ECB może być oparta na obawach, że kraje kandydackie mogą po wejściu do Unii Monetarnej chcieć poluzować politykę pieniężną, na która będą mieli wpływ jako członkowie Eurolandu.

"Zachodni partnerzy Polski boją się tego, że my możemy w pewnym sensie rozmiękczyć politykę pieniężną poprzez uczestnictwo w ECB, ale to jest spekulacja czysto polityczna. Partnerzy muszą uwierzyć nam, że Polska będzie odpowiedzialnym partnerem, że nie będzie domagała się luźnej polityki pieniężnej" - powiedział Rosati.

"Deklarujemy gotowość spełniania kryteriów z Maastricht, wiedząc o tym, że to będzie bolesne. To nie chodzi nawet o deficyt budżetowy, tylko kryterium inflacyjne, które wyraźnie będzie hamować tempo wzrostu gospodarczego" - dodał.

Traktat z Maastricht określa limity deficytu budżetowego, zadłużenia sektora publicznego i poziomu inflacji oraz stóp procentowych. Według Traktatu kraje chcące wejść do strefy euro muszą utrzymać inflację, która nie byłaby wyższa o więcej niż 1,5 procent od średniej z trzech krajów, mających najniższą inflację w strefie euro.

Inflacja w Polsce spadła już do rekordowo niskiego poziomu 1,2 procent w sierpniu, a specjaliści oceniają, że na koniec tego roku wyniesie około 2,0 procent.

Minister finansów Grzegorz Kołodko wcześniej zapowiadał, że chciałby ograniczyć deficyt finansów publicznych poniżej 3,0 procent PKB do roku 2005, tak by Polska mogła zakwalifikować się do wejścia do strefy euro w możliwie krótkim terminie po wejściu do UE.

"My wchodzimy do UE w 2004 roku i do Unii Walutowej w 2006 roku, to jest praktycznie najszybszy możliwy termin. Będziemy prawdopodobnie wtedy w pełni fazy ożywienia (gospodarczego) i z całą pewnością deficyt budżetowy na pewno nie będzie większy niż 3,0 procent PKB" - dodał.

Rosati powiedział także, że jego zdaniem w średnim terminie można się spodziewać umocnienia kursu złotego. W czerwcu i lipcu złoty spadł o 5-10 procent do dolara i euro.

"W kursie raczej nie przewidujemy jakiejś zasadniczej deprecjacji, wręcz odwrotnie chyba będzie trend umacniający, średniookresowy" - dodał.

((Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 97 00, fax +48 22 653 97 80, warsaw.newsroom@reuters.com))

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Wojciech Surmacz

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / POWT-WYWIAD-Polska powinna bezpośrednio wejść do Eurolandu