Poza systemem to nie znaczy bez ograniczeń

RFA
opublikowano: 25-10-2011, 00:00

Dla transportu ważniejsze są obostrzenia powstające wokół pakietu klimatycznego niż sam pakiet.

Transport jest jedną z branż, które nie zostały objęte Europejskim Systemem Handlu Emisjami (ETS). Łącznie wszystkie sektory nieobjęte nim odpowiadają za około 60 proc. wprowadzanych do atmosfery gazów cieplarnianych. Unia zaplanowała ograniczenie emisji w każdej z tych gałęzi o 10 proc. do 2020 r. I choć w przypadku przewoźników nie dokonuje się pomiaru emisji CO 2 i nie motywuje się ich przyznawaniem praw do emisji określonych ilości tego gazu, to nie brakuje ograniczeń, które mają ich skłonić do redukcji emisji gazów cieplarnianych.

— Sam pakiet klimatyczny przekłada się na przepisy dotyczące transportu. Ostatnio dwukrotnie zmieniano zapisy dyrektywy dotyczącej infrastruktury i każda następna zmiana zaostrzała przepisy mówiące o odpłatności za korzystanie z dróg dla ciężarówek — mówi Tadeusz Wilk, dyrektor departamentu transportu w Zrzeszeniu Międzynarodowych Przewoźników Drogowych.

Wyjaśnia, że takie obostrzenia, jak możliwość zarejestrowaniapojazdu po raz pierwszy po 2013 r. tylko w przypadku, jeśli będzie spełniał wyśrubowane normy Euro 6 o niskiej emisji zanieczyszczeń, będą z pewnością przekładały się na koszty działalności firm transportowych. Zdaniem Tomasza Lotza, eksperta Centrum im. Adama Smitha, większe koszty polskich i europejskich firm przełożą się na ich konkurencyjność, co otworzy pole dla przedsiębiorstw transportowych chociażby z Rosji, gdzie paliwo jest o połowę tańsze.

Dodaje, że same ograniczenia dla transportu w związku z ochroną klimatu są też szansą, bo wymuszają rozwój technologiczny.

— Transport lotniczy ma mniejsze znaczenie w tej dyskusji, bo, jak podkreśla wielu ekspertów, jego udział w transporcie ogółem spadnie w przyszłości na rzecz szybkich kolei. Poza tym w przypadku przelotów cena nie zawsze albo prawie w ogóle nie jest najistotniejszym elementem wyboru oferty — ludzie po prostu są w stanie płacić więcej za lepszą jakościowo usługę, dlatego zwracają uwagę na inne kwestie, takie jak bezpieczeństwo, szybkość, komfort itd. — mówi Tomasz Lotz.

Zdaniem profesora Wojciecha Suchorzewskiego z Politechniki Warszawskiej, transport jest obok budownictwasektorem, w którym będziemy mieli największe kłopoty przy sprostaniu redukcji emisji CO 2. We wszystkich innych dziedzinach gospodarki udało się zahamować emisję, tymczasem w Polsce z roku na rok rośnie wskaźnik transportochłonności (czyli liczby przewożonych osób i towarów).

— Jednym z rozwiązań jest przeniesienie części transportu na kolej. Trzeba zaznaczyć, że na konwencjonalną, bo koleje o dużych prędkościach są mniej efektywne, jeśli chodzi o emisję CO 2, niż samoloty na odległościach powyżej 500 km. Jednak w Polsce w sprawie kolei mamy wiele do zrobienia. Przede wszystkim należy zmodernizować tory — twierdzi Wojciech Suchorzewski.

W marcu 2011 r. Komisja Europejska (KE) przedstawiła kolejny ambitny plan redukcji emisji CO 2 w transporcie — aż o (co najmniej) 60 proc. do 2050 r., a celem pośrednim jest 20-procentowa redukcja do 2030 r. Aby zrealizować ten cel, KE chce położyć nacisk na rozwój sieci kolei dużych prędkości. Komisja wyraziła nadzieję, że do 2050 r. 30 proc. ładunków przewożonych ciężarówkami dalej niż 300 km zostanie przeniesionych na koleje i statki. Dlatego też oczekuje potrojenia długości sieci szybkich kolei do 2030 r.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: RFA

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy