Pożegnanie z Przyjaźnią nie musi być bolesne

Paweł Janas
opublikowano: 07-02-2007, 00:00

Kreml sygnalizuje, że może przestać tłoczyć ropę do Polski i Niemiec. Powodów do paniki nie ma i nie będzie.

Resort gospodarki uspokaja: jesteśmy na to już przygotowani

Kreml sygnalizuje, że może przestać tłoczyć ropę do Polski i Niemiec. Powodów do paniki nie ma i nie będzie.

Rosja nie przestaje stosować energetycznego straszaka wobec Polski i Unii Europejskiej. W poniedziałek rosyjski operator ropociągów Transnieft ogłosił plany budowy rurociągu do Primorska, który w przyszłości pozwoli na zrezygnowanie z transportu surowca przez Polskę i Niemcy. Do tego Białoruś na 15 lutego zapowiedziała podwyżkę opłat za przesył ropy rosyjskiej przez jej terytorium. Polskie władze twierdzą jednak, że wszystko jest pod kontrolą.

— Spodziewaliśmy się tego typu działań strony rosyjskiej. Stąd od wielu miesięcy intensywnie pracujemy nad alternatywnym źródłem zaopatrzenia Polski w ropę oraz nad rozbudową infrastruktury logistycznej — wylicza Przemysław Wipler, dyrektor ds. dywersyfikacji dostaw nośników energii w resorcie gospodarki.

Na dwoje babka…

Co w zamian rurociągu Przyjaźń? W grę wchodzi oczywiście przedłużenie do Polski rurociągu Odessa — Brody. To jednak raczej pieśń przyszłości. Natomiast praktycznie z dnia na dzień jesteśmy w stanie sprowadzać do Polski ropę morzem poprzez Naftoport. Rura jest jednak znacznie tańsza niż tankowiec. To może oznaczać dla krajowych rafinerii wyższe koszty, a dla ich akcjonariuszy pogorszenie rentowności inwestycji w walory spółek paliwowych.

— Ale może się też okazać, że uzyskanie przez spółki alternatywnego dostępu do ropy i zapewnienie ciągłości dostaw morskich może mieć dla inwestorów większe znaczenie — twierdzi Rafał Salwa, niezależny analityk.

Bez paniki

Może się także okazać, że rafinerie zdecydują się przerzucić wzrost kosztów na klienta, co oznaczałoby wzrost cen paliw na stacjach. Zdaniem analityków, kierowcy nie mają jednak powodów do niepokoju.

— Przy dużych transportach może się okazać, że wzrost kosztów nie będzie drastyczny. Poza tym, gdy przewieziemy ropę morzem, ominiemy cła wprowadzone przez Białoruś. Na stabilizację cen paliw wpływ może mieć także zapowiadana polityka omijania pośredników przy zakupie ropy — wylicza Urszula Cieślak, analityk BM Reflex, firmy zajmującej się monitorowaniem krajowego rynku paliwowego.

Straty i zyski

Na ograniczeniu tłoczenia ropy rurociągiem Przyjaźń największe straty może ponieść państwowe Przedsiębiorstwo Eksploatacji Rurociągów Naftowych Przyjaźń (PERN). Pogorszenie jego wyników (ponad 100 mln zł zł zysku netto co roku) oznacza też mniejsze wpłaty do budżetu. Może się jednak okazać, że PERN zrekompensuje to sobie wzrostem obrotów w kontrolowanym przez niego Naftoporcie.

Zakusy na przyszłe zyski mają pośrednicy (jeżeli oczywiście polityka rządu im na to pozwoli).

— Już teraz nie brakuje ofert na zakupy 50 tys. ton surowca z rejonu Morza Czarnego czy krajów byłego ZSRR. Jeśli okaże się, że Polska w dłuższym okresie czasu będzie zależna od importu morskiego, liczba firm pośredniczących radykalnie wzrośnie — podkreśla Paweł Nierada, ekspert Instytutu im. Sobieskiego.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paweł Janas

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Surowce / Pożegnanie z Przyjaźnią nie musi być bolesne