Poznańska grupa BBI rozdaje karty na parkiecie

Adrian Boczkowski
30-05-2008, 00:00

W dwa dni fundusz inwestycyjny kupił akcje aż trzech firm: Forte, Instalu Lublin i Mediatela. Na tym zapewne nie koniec zakupów.

Na początku tygodnia pojawiły się informacje, że BBI Capital NFI zamierza kupić pakiet akcji budowlanego Instalu Lublin od Mostostalu-Export (w czwartek potwierdził to w oficjalnym komunikacie sprzedający, czyli Mostostal Export). W środę zaś ujawniono, że poznański fundusz stał się znaczącym akcjonariuszem meblowego Forte (kupił 5 proc. akcji). To nie koniec jego zakupów na GPW.

Fundusz zainteresował się też Mediatelem, do niedawna niewielkim operatorem telekomunikacyjnym. W ostatnich miesiącach Mediatel znacząco się rozrósł wchłaniając aż trzech konkurentów. Zapowiedział też znaczącą poprawę wyników finansowych. Zaangażowanie grupy BBI w Mediatela to dobra wiadomość dla samej firmy oraz pozostałych akcjonariuszy operatora. Poznańskie BBI udowodniło, że potrafi podnosić wartość spółek portfelowych. Mediatelowi, balansującemu na granicy zysków i strat, taka wiedza i zasobny w kapitał akcjonariusz bardzo się przyda.

Do tej pory główne sukcesy funduszu z grupy BBI opierały się na upublicznianiu firm kupionych przed IPO. W ten sposób BBI Capital zarobił w siedem miesięcy 410 proc. na akcjach sieci Bomi. Czterokrotnie zwiększyła się też wartość pakietu Hardeksu (producent płyt wiórowych zadebiutował w kwietniu). Znacznym, choć wciąż papierowym zyskiem BBI może pochwalić się w przypadku Atonu z New Connect. Kupiony w styczniu za 0,5 mln zł w ramach pre-IPO pakiet jest wart około 1,4 mln zł.

W tym roku na GPW z portfela BBI Capital może trafić wytwarzający domy w technologii szkieletowej Kopa Haus czy produkujący kostkę brukową Awbud, a w przyszłym — mięsna spółka Duda-Bis. W najbliższych miesiącach do grupy firm z New Connect ma dołączyć Cafe News (aplikacje zarządzające informacjami). Można się spodziewać, że i tu stopy zwrotu będą trzycyfrowe. To powinno cieszyć akcjonariuszy BBI Capital NFI. 52,5 proc. kapitału ma grupa BBI, 6,4 proc. — Deutsche Bank, a nieco ponad 40 proc. — drobni inwestorzy. Wcześniej czy później coraz większe zyski funduszu powinny przełożyć się na wzrost kursu.

Mieszane uczucia mogą mieć drobni akcjonariusze firm przejmowanych przez BBI. Z reguły zaangażowanie kapitałowe renomowanego podmiotu finansowego powinno być entuzjastycznie przyjmowane przez rynek. Kurs przejmowanej spółki powinien więc rosnąć. Kupno akcji firm z GPW przez BBI nie jest jednak pozytywną rekomendacją dla drobnych inwestorów. Przykładem informatyczne Sygnity (nabył je niegiełdowy BBI Capital) czy chociażby ZEG. BBI kupił pakiet kontrolny ZEG i po zaledwie czterech miesiącach go sprzedał. W obu transakcjach cena była o kilkadziesiąt procent poniżej wyceny rynkowej. Fundusz zarobił na tej transakcji 10 mln zł brutto, ale wcale nie pozostawił spółki w znacząco lepszej kondycji. Wyniki, zamiast się polepszać, znacznie się pogorszyły.

Nie jest przy tym regułą, że zapowiadane przez BBI procesy restrukturyzacyjne skutecznie bronią kursu. Latem zeszłego roku spółka kupiła 29,4 proc. Elzabu. Podczas gdy od sierpnia WIG stracił jedną czwartą, kurs giełdowego producenta kas fiskalnych zniżył się jedynie o 9 proc. Jednak kurs Tella (BBI ma od 2007 r. 23,2 proc. sieci salonów GSM) spadł od początku zeszłego roku blisko 14 proc., podczas gdy WIG — o 8,5 proc.

410 proc. Tyle zarobił w siedem miesięcy BBI Capital NFI na akcjach Bomi

310 proc. O tyle więcej warte są akcje Hardeksu na GPW niż w księgach BBI Capital NFI

13,8 proc. O tyle spadł kurs Tella od początku 2007 r. pomimo działań naprawczych BBI

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adrian Boczkowski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / / Poznańska grupa BBI rozdaje karty na parkiecie