Czytasz dzięki

Pożyteczne mikroorganizmy

Rozmawiała Barbara Warpechowska
opublikowano: 23-07-2015, 22:00

Rozmowa z Marcinem Pawlikowskim, wiceprezesem Boruty-Zachemu

„Puls Biznesu”: Ile będzie was kosztowało stworzenie biorafinerii?

ŻYWA FABRYKA:
ŻYWA FABRYKA:
Tworząc określone warunki, można sprowokować bakterie, pracujące na jednym surowcu — w naszym przypadku śrucie rzepakowej — do wytwarzania wielu cennych substancji. Na tym polega produkcja kaskadowa, jaką zamierzamy realizować w biorafinerii — mówi Marcin Pawlikowski, wiceprezes Boruty-Zachemu.
ARC

Marcin Pawlikowski, wiceprezes Boruty-Zachemu, produkującego barwniki i pigmenty: Większość kosztów już ponieśliśmy w związku z budową linii do produkcji biosurfaktantów [substancje powierzchniowo czynne pochodzenia naturalnego — red.]. Stworzenie biorafinerii będzie wymagało jedynie nakładów na dostosowanie infrastruktury — szczególnie związanej z metodami ekstrakcyjnymi. Dokładne szacunki podamy w raporcie bieżącym przy składaniu wniosku o dofinansowanie inwestycji.

Na czym będzie polegała ta produkcja?

Białko, enzymy, prebiotyki i inne substancje mają być wytwarzane przy okazji produkcji biosurfaktantów w ramach tzw. produkcji kaskadowej w powstającej linii w fabryce w Bydgoszczy. Taką możliwość dają nam właściwości produkcji z wykorzystaniem żywych organizmów. Stwarzając bakteriom określone warunki — temperaturę, wilgotność, naświetlenie itp. — można na różnych etapach uzyskać różne substancje. Można to porównać do tego, co się dzieje z organizmem człowieka w określonych sytuacjach, na przykład gdy się denerwujemy lub jest nam gorąco, nasza potliwość wzrasta. To duże uproszczenie, ale pokazuje, jak poddając ten sam surowiec różnym procesom ekstrakcyjnym, można uzyskać wiele produktów.

Skąd pieniądze na inwestycję?

Mamy nowatorską technologię produkcji biosurfaktantów, do której wykorzystaliśmy m.in. fundusze unijne. Teraz musimy dostosować instalację, by pozyskiwać takie substancje jak lewan czy enzymy. Aby sfinansować przedsięwzięcie, chcemy znowu sięgnąć do funduszy unijnych. Jesteśmy przekonani, że i tym razem zostanie doceniony potencjał, jaki tkwi w naszym projekcie. Udało się nam też pozyskać partnerów, z którymi będziemy realizowali tę inicjatywę — są to m.in. Evonik, EmulTech i Uniwersytet Wrocławski. W ramach konsorcjum, któremu przewodzi Boruta-Zachem, złożyliśmy do programu Horyzont 2020 wniosek o dofinansowanie około 19,8 mln zł opracowania przemysłowej technologii wytwarzania prebiotyków opartej na biosyntezie związków PGA i lewanu. Sądzimy, że rozstrzygnięcie nastąpi do końca roku. Przygotowujemy też dwa kolejne wnioski o fundusze, które mają pokryć koszty przedsięwzięcia od 60 proc. wzwyż.

W ramach wkładu własnego wniesiemy zaplecze laboratoryjne i zasoby eksperckie, które na tym etapie będą już gotowe.

Ile będzie trwała budowa biorafinerii?

Dostosowanie infrastruktury do zaawansowanej bioprodukcji to kwestia najbliższych kilku lat. Zakładamy, że jeszcze w tym roku uda się nam pozyskać unijne finansowanie, które pozwoli rozpocząć realizację projektu. Do tego czasu będziemy produkować biosurfaktanty, co pozytywnie wpłynie na przychody spółki, a w rezultacie może przyspieszyć uruchomienie biorafinerii.

Jakie produkty będą tam wytwarzane?

Docelowo chcemy obok biosurfaktantów wytwarzać także białko, prebiotyki i enzymy. Naszym celem jest jak najefektywniejsze wykorzystanie biomasy przez biotransformację i rafinację. Tworząc określone warunki, można sprowokować bakterie, pracujące na jednym surowcu — w naszym przypadku śrucie rzepakowej — do wytwarzania wielu cennych substancji. Na tym polega produkcja kaskadowa, jaką zamierzamy realizować w biorafinerii. Chcemy osiągnąć taki poziom technologiczny, by rozkładać biomasę na czynniki pierwsze — dokonywać jej głębokiej penetracji — i frakcjonować inne substancje, związki o dużej wartości dodanej.

Jakie efekty będzie miało dla spółki uruchomienie produkcji?

Szacujemy, że linia do produkcji biosurfaktantów pozwoli nam zwiększyć przychody kilkukrotnie, a to dopiero początek. Równie spektakularny wzrost chcemy osiągnąć dzięki uruchomieniu produkcji kaskadowej. Jesteśmy przekonani, że w najbliższych latach produkty wytwarzane w rafineriach ropy naftowej będą powoli zastępowane powstającymi w wyniku rafinacji produktów biomasy roślinnej. Rozpoczęcie bioprodukcji to również zaistnienie na innowacyjnym rynku, prestiż i większa rozpoznawalność spółki. Mamy nadzieję, że pociągnie to za sobą nowe kontakty biznesowe i możliwości dalszego rozwoju. I przełoży się w przyszłości na jeszcze większe zyski.

Zagrożenia dla inwestycji, np. konkurencja?

Nasza technologia jest innowacyjna na skalę światową, m.in. ze względu na wyjątkowo niskie koszty pozyskania biosurfaktantów. Bioprodukcja jest na tyle nowatorska i atrakcyjna, że firmy zamiast ze sobą konkurować, łączą siły. Najlepszym przykładem jest konsorcjum, któremu przewodzimy. W przypadku produkcji, jaką zamierzamy uruchomić w Bydgoszczy, wiele się może zdarzyć. Mamy do czynienia z biotechnologią — w grę wchodzą zatem żywe organizmy, których reakcje jesteśmy w stanie przewidzieć jedynie w pewnym zakresie i z pewnym prawdopodobieństwem. Krokiem milowym będzie rozruch technologiczny instalacji. Wtedy zweryfikujemy, w jakim stopniu procesy, jakie zbadaliśmy w laboratorium, da się powielić w skali makro i przełożyć na masową produkcję. Nasz zespół ekspertów, biotechnologów i inżynierów jest przygotowany na różne scenariusze — to w końcu twórcy technologii. Jako ryzyko traktujemy też mało prawdopodobną, według mnie, sytuację, gdy Unia Europejska rezygnuje z promowania produkcji naturalnej kosztem tańszej chemii tradycyjnej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rozmawiała Barbara Warpechowska

Polecane