Pracotombola zapewni sukces

DI
opublikowano: 23-02-2012, 00:00

KOMENTARZ

ANDRZEJ MALINOWSKI

prezydent Pracodawców RP

Wtrwającej właśnie propagandowej batalii o zmiany w systemie emerytalnym — nie wiem, dlaczego zwanej „konsultacjami” — prawie w ogóle nie wspomina się o sprawie de facto fundamentalnej. Pragnę więc o niej przypomnieć.

To oczywiste, że zrównanie wieku emerytalnego dla kobiet i mężczyzn do 67. roku życia powinno być dla wszystkich powodem do radości. Przecież z dłuższą pracą wiążą się same profity. Będziemy dbać o kondycję, bo „kto rano (do pracy) wstaje, temu pan Bóg daje”. Odsuniemy w czasie syndrom emerytalnej samotności; dłużej będziemy mieli codzienny, bliski kontakt z naszymi przyjaciółmi i wrogami z pracy. Niedoceniane od pokoleń kobiety dzięki dłuższej pracy otrzymają wreszcie wyższą emeryturę. Wobec tak wspaniałych wizji trudno zrozumieć obywateli, którzy nie chcą zmian. Na forach internetowych pełno jest wpisów: „kto zatrudni pracownika po sześćdziesiątce?”. Jak to kto? Pracodawca, pracodawca i jeszcze raz pracodawca.

Dla rządzących sprawa jest tak oczywista, że nie wymaga żadnej refleksji. Zdaniem ekspertów, wydłużenie wieku emerytalnego sprawi, że rynek pracy sam wchłonie pracowników w średnim wieku. Sam arcymistrz trafnych przepowiedni minister Jacek Rostowski wieszczy, że już za 8 lat „Naprawdę nie będzie problemu ze znalezieniem pracy”.

Jeśli przewidywania te opierają się na doświadczeniach wdrażania programu „Solidarność pokoleń — działania dla zwiększenia aktywności zawodowej osób w wieku 50+”, to ich wartość prognostyczna jest więcej niż wybitna. Na dodatek pracodawcy aż przebierają nogami, żeby zatrudnić pracowników w średnim wieku. Przecież są oni wyjątkowi, skoro wyjątkowo traktuje ich prawo pracy; pracodawcy w okresie 4 lat przed osiągnięciem wieku emerytalnego nie mogą wypowiadać im umów o pracę. Dzięki temu tacy pracownicy są w Polsce unikatowi — jedynie co trzeci po przekroczeniu pięćdziesiątki jest aktywny zawodowo. W Unii pod tym względem wyprzedzamy tylko Maltę liczącą 400 tysięcy mieszkańców.

Chciałbym, by politycy zrozumieli wreszcie fundamentalną prawdę: sukces naszej reformy emerytalnej zależał będzie od sytuacji na rynku pracy, a tę kreują pracodawcy. Zdecydowanie popierają oni emeryturę w wieku 67 lat, ale przypominają, że kraje zachodnie swoje reformy poprzedziły programami aktywizacji bezrobotnych i pracowników w średnim wieku. Kluczem do sukcesu było wsparcie przedsiębiorców i pracodawców, zmiany w prawie pracy oraz pomoc finansowa przy zatrudnianiu absolwentów i pracowników w średnim wieku.

Naszym politykom polecam te doświadczenia. Jeśli jednak brzydzą się oni wzorami „z Zachodu”, podrzucam prostszy pomysł, jak przekonać Polaków do reformy emerytalnej. Wzorowany na amerykańskiej loterii wizowej. Proponuję nową, ogólnokrajową mutację pamiętnej „Teletomboli” pod nazwą „Pracotombola”. Co roku, spośród dorosłych obywateli wylosuje się 100 szczęśliwców, którzy zdobędą prawo przejścia na emeryturę np. w wieku 45 lat. A gdyby jeszcze tę loterię wpisać do konstytucji, to powszechne TAK dla reformy gwarantowane!

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: DI

Polecane