Pracownicy mijają się z powołaniem

opublikowano: 15-08-2017, 22:00

Stopień niedopasowania kwalifikacji do pełnionej w pracy funkcji powinien dać wszystkim do myślenia, bo szkoda czasu i pieniędzy

Niedopasowanie merytorycznego przygotowania do funkcji pełnionej w życiu zawodowym nie wróży niczego dobrego ani gospodarce, ani pracownikowi.

W ostatnich latach polski rynek pracy wykonał kawał dobrej roboty, podobnie zresztą jak europejski. Od 2013 r., a więc czasu, w którym Europa przetrawiła negatywne skutki kryzysów (najpierw finansowego z 2007 r., rodem z USA, i kolejno zadłużeniowego w strefie euro) średniokwartalna stopa bezrobocia w krajach UE zmniejszyła się o 3,2 pkt proc. — z 10,9 proc. do 7,7 proc. w drugim kwartale tego roku (dane po odsezonowaniu). Powiedzieć, że Polska wpisała się w ten trend, to za mało.

Dzięki czynnikom wewnątrzgospodarczym zredukowaliśmy stopę bezrobocia wyjątkowo szybko — od szczytu w drugim kwartale 2013 r. przez równo cztery lata bezrobocie spadło z 10,6 do 4,8 proc. (metodologia Eurostatu). Spadający udział bezrobotnych w relacji do osób aktywnych zawodowo można postrzegać jako ilościowy sukces rynku pracy. Istotna jest jednak także jego jakość. Jednym ze sposobów jej pomiaru jest stopieńdopasowania kwalifikacji pracownika do pełnionej przez niego funkcji. A tu, zarówno Polska, jak i pozostałe kraje UE mają sporo do zrobienia. Kilka dni temu w bazie Eurostatu pojawiły się nowe wskaźniki przybliżające zjawisko określane jako tzw. skills mismatch.

Oznacza to sytuację, gdy pracujemy na stanowisku, które nie odpowiada naszemu wykształceniu — pod względem poziomu bądź kierunku. Przedstawiciele głównej bazy statystycznej UE zaznaczyli, że są to dane eksperymentalne, dodane w celu „wsparcia dyskusji na ten temat”. Dostarczyli w tym celu dwóch rodzajów wskaźników.

Dyplom na ścianie

Pierwszy sposób pomiaru bazuje na odsetku osób z wykształceniem wyższym, które pracują na stanowisku, na którym nie jest ono wymagane (uwzględniono osoby w wieku 20-64 lata). Na tle krajów UE Polska wypada pod tym względem stosunkowo dobrze.

Na osiem wyszczególnionych branż tylko w jednym przypadku odsetek pracowników przekwalifikowanych był dla naszego kraju wyższy niż średnia w UE. Mowa o kategorii, do której podpięto: sprzedaż hurtową, detaliczną i naprawę pojazdów mechanicznych — branży, którą obok transportu i magazynowania wyróżnia największe niedopasowanie poziomu wykształcenia do pełnionych przez pracowników funkcji, zarówno w Polsce, jak i całej UE. W przypadku naszego kraju w 2016 r. aż 46 proc. osób z wykształceniem wyższym pracowało tu na stanowiskach, które tego nie wymagały (średnia dla UE to 43,2 proc.). Analogiczne statystyki dla Polski i UE w przypadku branży transportowej to — odpowiednio — 40,8 i 43,2 proc.

W Polsce handel i transport to także branże, które na przestrzeni lat 2008-16 zanotowały największy wzrost wskaźnika niedopasowania (odpowiednio 9,9 i 7,3 pkt. proc.). Jakub Borowski, główny ekonomista Credit Agricole Bank Polska, podpowiada, że wspólnym mianownikiem dla relatywnie wysokiego poziomu niedopasowania w tych branżach w Polsce może być ich dynamiczny rozwój i idący z nim w parze wzrost popytu na pracowników.

— Polska jest potęgą transportową w Europie, a popyt konsumencki jest silny, m.in. dzięki programowi 500+. Handel i transport to dziedziny perspektywiczne, generujące duże zapotrzebowanie na pracowników.Dane pokazują, że chętne do pracy w tych obszarach są także osoby o wyższych kwalifikacjach, niż jest to wymagane — mówi Jakub Borowski.

Średnia miesięczna dynamika zatrudnienia w transporcie i gospodarce magazynowej w tym roku wynosi około 6-7 proc. (zmiana w ujęciu r/r), w handlu i naprawie pojazdów blisko 5 proc., podczas gdy w całym sektorze przedsiębiorstw jest to około 4,5 proc.

Kierunek na dalszym planie

Drugi sposób pomiaru niedopasowania na rynku pracy zaproponowany przez Eurostat odwołuje się do różnic w obejmowanym stanowisku, a kierunkiem kształcenia (odniesienie do najwyższego poziomu w edukacji). W tym ujęciu, na tle UE, polscy pracownicy wypadają już słabiej. W ubiegłym roku w sześciu z ośmiu wyszczególnionych kategoriach edukacji mieliśmy wyższy wskaźnik niedopasowania stanowiska pracy, niż wynosiła średnia w UE (grupa osób w wieku 15-34 lata).

Najciekawsze, a nawet więcej — najbardziej zaskakujące jest to, że najwyższym niedopasowaniem wyróżniły się osoby po kierunkach związanych z naukami przyrodniczymi, matematyką, statystyką czy informatyką. Z danych wynika, że w 2016 r. aż 60,7 proc. z tej grupy osób nie wykorzystuje swojej specjalistycznej wiedzy w pracy. Co więcej, jest to w Polsce dziedzina, która na tle krajów UE wyróżnia się ponadprzeciętnym niedopasowaniem (średnia dla UE to 47,6 proc.).

Stracone lata

Niedopasowanie merytorycznego przygotowania do funkcji pełnionej w życiu zawodowym nie wróży niczego dobrego ani gospodarce, ani pracownikowi. Konsekwencje tego zjawiska można podpiąć pod zbiorczą kategorię — zmarnowane zasoby.

— Dotyczy to zarówno nakładów publicznych, ponoszonych w celu zapewniania dostępu do kolejnych szczebli edukacji, jak i czasu poświęconego na naukę. Jeżeli młodzi ludzie traktują studia jako alternatywę dla pracy, to nie dokładają się do wzrostu gospodarczego ani nie odprowadzą składek emerytalnych. Nie ma w tym niczego złego, pod warunkiem że nauka jest inwestycją w przyszłość. Jednak gdy młody człowiek nie korzysta w pracy ze zdobywanego przez lata wykształcenia, mamy do czynienia z brakiem efektywności. Tym bardziej że w dłuższym terminie pojawia się także kwestia wtórnego dostosowania, tj. konieczność przekwalifikowania — mówi Grzegorz Ogonek, ekonomista BZ WBK.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Justyna Dąbrowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / Pracownicy mijają się z powołaniem