Prawda o Halembie

Maria Trepińska
opublikowano: 08-06-2007, 00:00

Już nie ma cienia wątpliwości. Wizja lokalna na dole kopalni Halemba potwierdziła, że górnicy zginęli, idąc po stare obudowy.

Potwierdziły się wyniki dziennikarskiego śledztwa „Pulsu Biznesu”

Już nie ma cienia wątpliwości. Wizja lokalna na dole kopalni Halemba potwierdziła, że górnicy zginęli, idąc po stare obudowy.

Po kilku miesiącach pracy komisji specjalnej, powołanej do zbadania przyczyn tragedii w kopalni Halemba w Rudzie Śląskiej, w której 21 listopada 2006 r. zginęło 23 górników, w środę Wyższy Urząd Górniczy (WUG) w Katowicach przedstawił druzgocący raport. Potwierdził nasze informacje z 6 marca, że to błędne decyzje ludzi, a nie matka natura, były przyczyną tragedii. Co istotniejsze — potwierdził także wyniki naszego dziennikarskiego śledztwa ujawnionego na łamach „PB” 6 marca. Przedstawiliśmy szokującą prawdę, że tragicznego dnia wysłano górników po obudowy z lat 80., a nie — jak informowały władze kopalni zaraz po tragedii — po nowy sprzęt wart 70 mln zł. Przez kilka miesięcy szukaliśmy dowodów, że wprowadzono opinię publiczną w błąd. I zdobyliśmy. Teraz kropkę nad i postawił WUG.

Dowód został

— Górnicy poszli na dół po obudowy górnicze wyprodukowane przez firmę Glinik, które były modernizowane i remontowane — mówi Piotr Litwa, wiceprezes WUG.

Chodzi o obudowy ścianowe (zapewniają bezpieczeństwo górnikom) wyprodukowane w latach 80. „PB” ustalił, że w 2004 r. był one zmodernizowane kosztem 12,1 mln zł. Ich wartość księgowa sięgała 11 mln zł. W maju 2007 r. przedstawiciele komisji pod kierownictwem Piotra Buchwalda, prezesa WUG, oraz prokuratorzy dokonali wizji lokalnej na dole kopalni, w miejscu tragedii. Eksperci sprawdzali, jakie były przyczyny wybuchu metanu i pyłu węglowego, który zabił górników. Jednocześnie zweryfikowali, po co zostali wysłani na dół, skoro było wiadomo, że niebezpieczeństwo eksplozji jest ogromne. Właśnie po stare obudowy, które mimo wybuchu zachowały się w dość dobrym stanie. Dlatego można było stwierdzić, kiedy i przez kogo były one wyprodukowane.

Trudne pytania

Kilka miesięcy temu zapytaliśmy Pawła Poncyljusza, wiceministra gospodarki odpowiedzialnego za górnictwo, czy wie, po co tragicznego dnia wysłano na dół górników. Był wyraźnie zaskoczony tym pytaniem. Był święcie przekonany, że po nowy sprzęt, potrzebny w innych kopalniach. Dyrektor kopalni Halemba zapewniał solennie o tym premiera Jarosława Kaczyńskiego podczas jego wizyty w kopalni. Ponownie powraca pytanie, dlaczego wprowadzono opinię publiczną w błąd?

— Dyrekcja kopalni była zapewne przerażona i chciała jakoś uzasadnić wysłanie ludzi na dół, stąd pewnie pojawiła się informacja, że był to nowy sprzęt. Potem kwota 70 mln zł była powielana w różnych mediach — mówi osoba z branży.

Cała Polska była przekonana, że tak było. Z wyjątkiem „PB”.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Maria Trepińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy