Prawie 800 mln zł trafi na innowacje

Miłosz Marczuk
opublikowano: 10-03-2010, 00:00

32 firmy otrzymają wkrótce dotacje na nowe inwestycje. Chętnych w konkursie było pięć razy więcej.

Kolejny konkurs już w czerwcu

32 firmy otrzymają wkrótce dotacje na nowe inwestycje. Chętnych w konkursie było pięć razy więcej.

Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości (PARP) ogłosiła listę firm rekomendowanych do dofinansowania z ubiegłorocznego konkursu na innowacje. To trzydziestu dwóch szczęśliwców, którzy składali wnioski jesienią, do 2 listopada.

— Już 30 marca możemy podpisać z nimi umowy. Firmy muszą jednak zebrać wszystkie potrzebne dokumenty, a z doświadczenia wiem, że najdłużej trwa skompletowanie dokumentów środowiskowych — mówi "PB" Bożena Lublińska-Kasprzak, prezes PARP.

Konkurencja była ogromna. PARP musiał ocenić 161 wniosków. Dwa z nich, złożone przez firmy zajmujące się recyklingiem: toruńską Recykling i Energia oraz warszawską EZO, otrzymały po 100 punktów, czyli tyle, ile było do zdobycia.

Uwaga na termin

Pozostałe 30 firm, które dostaną dofinansowanie, otrzymało po 97 punktów. Wśród tych, które nie załapały się na listę, jest jeszcze 26 z takim samym wynikiem. O odpadnięciu z konkursu decydowała więc data wpłynięcia wniosku do PARP.

Agencja powołuje się na własny regulamin, który mówi, że "w przypadku projektów z jednakową liczbą punktów, o otrzymaniu wsparcia decyduje data wpływu kompletnego wniosku".

— Te 26 firm, które mimo uzyskania 97 punktów nie dostało dotacji, zapewne otrzymało zapytania formalne od PARP. Zanim doniosły odpowiedzi, spadły na dalsze miejsca w kolejce. W takim konkursie jak 4.4 wygrywają tylko ci, którzy od razu złożą perfekcyjnie przygotowany, kompletny wniosek — ocenia Jerzy Kwieciński, prezes Europejskiego Centrum Przedsiębiorczości, były wiceminister rozwoju regionalnego.

Prawie 22,5 mln zł dotacji otrzyma notowana na NewConnect spółka Orzeł, która od roku 1998 działa w branży ogumienia.

— Pieniądze z PARP to prawie 70 proc. inwestycji polegającej na uruchomieniu fabryki, w której będzie odbywał się recykling opon. Efektem będzie granulat o niespotykanych właściwościach łączenia, które nie wymaga kleju. Jest to opatentowana w Niemczech technologia, którą wykorzystuje tylko jeden zakład w Europie — mówi Jacek Orzeł, prezes Orła.

Projekt dobrze wpisuje się w kryteria konkursu. Działanie 4.4 programu innowacyjna gospodarka przeznaczone jest dla firm, które mają pomysł na produkcję nowoczesnych wyrobów. Można za nie sfinansować zakup linii produkcyjnych czy wdrożyć nowatorską usługę lub produkt. Ale uwaga! Musi być stosowany na świecie maksimum 3 lata lub jest wykorzystywany w co najwyżej 15 proc. firm z danej branży.

Każdy projekt musi kończyć się wprowadzeniem na rynek docelowy (o zasięgu minimum krajowym) nowego lub znacząco ulepszonego produktu. Warunek ten wypełnia śląskie Przedsiębiorstwo Produkcyjno-Handlowego Eko-Świat, które z unijnej kasy dostanie 41,9 mln zł. Produkty firmy są wykorzystywane m.in. w przemyśle motoryzacyjnym, lotniczym i maszynowym. Spółka zaplanowała na najbliższe trzy lata realizację największego w swojej historii projektu inwestycyjnego.

— Chodzi o budowę od podstaw pierwszego w Polsce zakładu produkcyjnego odlewanej taśmy aluminiowej opartego na innowacyjnej technologii wytwarzania stopów aluminium. Inwestycja jest możliwa do zrealizowania dzięki funduszom unijnym, które częściowo pokrywają ogromne koszty zastosowania najbardziej innowacyjnej technologii produkcji — mówi Jakub Jarząbek, dyrektor ds. inwestycji i rozwoju Eko-Świat.

Unijne dotacje w kwocie 17,8 mln zł powędrują również do kasy sopockiej spółki Viatron, której 70 proc. udziałów ma giełdowy BBI Zeneris NFI. Pieniądze pójdą na wdrożenie innowacyjnej technologii instalacji turbin wiatrowych i innych specjalistycznych usług wiatrowych. Spółka ma bowiem być podwykonawcą i dostawcą turbin wiatrowych dla dużych koncernów.

Znikający nabór

Budżet jesiennego konkursu zwiększono o 41,1 mln zł, do 791,1 mln zł.

— Ze względu na ogromne zainteresowanie beneficjentów oraz wysoką jakość projektów także wcześniej dwukrotnie zwiększano budżety konkursów z działania 4.4 — informuje Jarosław Pawłowski, wiceminister rozwoju regionalnego.

Skutek: zabrakło pieniędzy na wiosenny nabór w 2010 r., więc ministerstwo rozwoju go skasowało.

Przedsiębiorcy przecierają oczy ze zdumienia.

— Przedsiębiorca ma prawo czuć się oszukany i zagubiony, zwłaszcza że harmonogram na rok 2010 powstawał, kiedy wiadomo było, iż budżet tych działań kurczy się bardzo szybko — ocenia Marzena Chmielewska, dyrektorka Departamentu Funduszy Strukturalnych PKPP Lewiatan.

Ostatecznie konkurs odbędzie się prawdopodobnie w czerwcu.

— Ministerstwo Gospodarki, które nadzoruje "czwórki", powinno w połowie marca przygotować wnioski z badania, które właśnie prowadzi wśród przedsiębiorców. Mają one zawierać pomysły, skąd wziąć pieniądze na zawieszone działania. Żeby konkursy miały sens, potrzeba po około 800 mln zł na każdy. Naturalnym źródłem, z którego weźmiemy pieniądze — w formie pożyczki, którą w 2011 r. oddamy z rezerwy wykonania — jest działanie 4.3, czyli kredyt technologiczny nadzorowany przez BGK. W tym działaniu zakontraktowano dopiero 1,2 proc. pieniędzy — mówi Jarosław Pawłowski, wiceminister rozwoju.

Miłosz Marczuk

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Miłosz Marczuk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu