Prawne szachy przy stoliku Widok Energii

  • Emil Górecki
opublikowano: 13-02-2014, 00:00

Główny wierzyciel upadającej spółki został zablokowany. Twierdzi, że to zastraszanie, by nie współpracował z organami ścigania

Historia zaczyna się zwyczajnie. Przedsiębiorca Jerzy Reczek i jego żona zamierzają odsprzedać spółce zależnej od notowanej na NewConnect Widok Energia (WESA) nieruchomość.

Zobacz więcej

STARZY ZNAJOMI: Marek R., Joanna Antonowicz i Iwona S. zasiadają w organach spółki Widok Energia. Marek R. ma już na koncie nieprawomocny wyrok za utrudnianie zaspokojenia wierzycieli w innej spółce. Odwołał się od niego, podobnie jak prokurator. [FOT. ARC]

Miłe złego początki

Akt notarialny z grudnia 2012 r. mówi, że przedmiotem transakcji jest działka w Worowie z halą, w której znajduje się linia produkcyjna do granulowania biomasy, czyli produkcji pelletu, która — jak twierdzi Jerzy Reczek — nie była przedmiotem sprzedaży. Stanowiła część działalności prowadzonej przez przedsiębiorcę pod nazwą Lokum Interes Budowlany. WESA zobowiązała się do wydzierżawienia nieruchomości spółce Lokum. Ostateczna cena sprzedaży opiewała na nieco ponad 8 mln zł netto.

Nabywca do tej pory nie dopłacił 3 mln zł, bo zarówno WESA, jak i jej spółka zależna, która kupowała nieruchomość, czekają na ogłoszenie upadłości. WESA jesienią zeszłego roku została wyrzucona z NewConnect za niewypełnianie obowiązków informacyjnych. W grudniu „PB” pisał o tym, że gdańska prokuratura bada, czy w spółce nie dochodziło także m.in. do wyprowadzania pieniędzy i fałszowania dokumentacji w celu wyłudzania dotacji i kredytów. Na początku współpraca Jerzego Reczka z grupą WESA układała się pomyślnie. W kwietniu 2013 r. przedsiębiorca, wyjeżdżając z kraju, powierzył zakład w Worowie w zarządzanie wiceprezesowi WESA Przemysławowi Zdyblowi.

— Przemysław Zdybel podpisał wówczas w imieniu Lokum Energia umowę o wzajemnym finansowaniu ze spółkami powiązanymi z WESA i w ten sposób odessał ją z gotówki. Nie płacił ZUS, zadłużył spółkę w Enei na 460 tys. zł, sprzedawał pellet spółkom z grupy WESA, za co Lokum nie dostawało pieniędzy. Potem zarząd WESA zakwestionował moją własność linii produkcyjnej i w efekcie ją przejął — mówi Jerzy Reczek.

Cicha umowa

Sprzedaży nieruchomości w Worowie towarzyszyła inna transakcja. Na miesiąc przed podpisaniem przedwstępnej umowy sprzedaży Jerzy Reczek podpisał umowę zlecającą poszukiwanie nabywcy na działkę i udziały w spółce Lokum Energia. Za te usługi miał zapłacić blisko 4,5 mln zł cypryjskiej firmie Gornffennaf Trading Ltd. — w ratach płatnych po wpłaceniu przez nabywcę kolejnych części należności za nieruchomość. Dyrektorami cypryjskiej spółki są m.in. Joanna Antonowicz i małżeństwo Karolina i Marek R. Panie zasiadają w radzie nadzorczej WESA, a Marek R. to osoba kierująca grupą spółek z nią powiązanych — głównie personalnie.

— Według Marka R., miało to pozwolić na optymalizację podatkową dla inwestorów WESA, a pieniądze miały i tak trafić do grupy. Niestety podpisałem tę umowę, ale gdy zorientowałem się, że nie jest zgodna z polskim prawem, powiadomiłem prokuraturę — uważa Jerzy Reczek.

Pod koniec zeszłego roku Gornffennaf uzyskał w sądzie nakaz zapłaty przez Jerzego Reczka blisko 1 mln zł. Komornicy zabezpieczyli udziały w Lokum Energia warte 5,2 mln zł, dwa konta, należności z tytułu czynszów z wynajmu biurowca, szukali także samochodów i prywatnego majątku przedsiębiorcy. Jerzy Reczek twierdzi tymczasem, że nie on jest winien 1 mln zł, lecz spółki powiązane z dyrektorami Gornffennafu są winne jemu prawie 3,5 mln zł. Jak doszło do wydania postanowienia o nakaz zapłaty?

— Umowy sprzedaży nieruchomości i konsultingu były kilka razy uzupełniane o aneksy, w których zmieniany był harmonogram płatności. Szefowie Gornffennaff pokazali sądowi umowę konsultingu bez niektórych aktów notarialnych, które aktualizowały sposób rozliczeń, oraz dowód wpłaty sumy zbliżonej do tej, jaka zobowiązywałaby nas do zapłacenia kolejnej raty prowizji. Ponieważ współpracuję z organami ścigania, jestem jednym z kluczowych wierzycieli upadającej spółki zależnej WESA i mam wpływ na los jej zarządu, to zajmowanie mojego majątku uważam za próbę zastraszenia i odwiedzenia mnie od tego. To kolejny przypadek oszukania organów ścigania przez Marka R. — tłumaczy Jerzy Reczek.

W grudniu WESA zażądała cofnięcia transakcji sprzedaży Worowa, ale jednocześnie jej szefowie przejęli zakład i uruchomili produkcję.

— Oświadczenie o cofnięciu transakcji było zabiegiem przed sądem, który rozpatruje wniosek o upadłość spółki zależnej WESA. Chodzi o pozbawienie mnie, jako kluczowego wierzyciela, prawa głosu w postępowaniu układowym, stworzenie wrażenia, że moja wierzytelność znika, a kwota zadłużenia nie jest tak znaczna.

Wszystkie wysiłki dotychczasowego zarządu i Marka R. zmierzają do tego, by zachować zarząd przy upadłości z możliwością zawarcia układu. Ostatni nakaz komorniczy sparaliżował działalność mojej firmy i doprowadził do sytuacji, w której moje spółki zagraniczne muszą powstrzymywać się z finansowaniem polskiego przedsiębiorstwa w obawie przed zajęciami wpłat przelewów — tłumaczy Jerzy Reczek.

Wolne młyny sprawiedliwości

W sierpniu zeszłego roku Jerzy Reczek nagrał rozmowę z Markiem R., w której menedżer WESA powołuje się na wpływy w gdańskim sądownictwie i przekonuje, że „załatwił sobie” upadłość według korzystnego dla siebie scenariusza. Nagranie przekazał prokuraturze.

— Czas upływa, a scenariusz toczy się dokładnie tak, jak to opisał Marek R. Sprawy upadłościowe spółki WESA i jej spółki zależnej się przeciągają, obie zachowały zarząd, menedżerowie dokonują transakcji przekraczających zwykły zarząd i nadal wprowadzają w błąd policję, prokuratury i sądy. Nie zapominają przy tym o wyprowadzaniu pieniędzy ze spółki na Cypr — mówi Jerzy Reczek.

Menedżerowie WESA przez miesiąc nie znaleźli czasu na rozmowę. Nie odpowiedzieli też na przesłane pytania, ale zapewniają, że zbierają niezbędną dokumentację. Daniel Gąsiorowski z agencji MSL Group, która pracuje dla spółki, przesłał nam jedynie operat szacunkowy nieruchomości w Worowie i postanowienie o wyłączeniu prokuratora Zbigniewa Wierzbowskiego ze śledztwa w sprawie nieprawidłowości w grupie WESA. We wniosku szefowie WESA wskazali, że prokurator nie jest bezstronny.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Emil Górecki

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu