Prawo mocno wpływa na rynek

  • Emil Szweda
opublikowano: 13-12-2015, 22:00

Plagi, które spadły na sektor w tym roku zdają się decydować o przecenie akcji i obligacji Getin Noble Banku

Podatek bankowy, domiar kapitałowy, zmiana zasad działania SNB i groźba — już chyba oddalająca się — przerzucenia kosztów drożejącego franka z kredytobiorców na banki to główne plagi, które spadły na sektor w tym roku, a które zdają się decydować o przecenie akcji i obligacji Getin Noble Banku. Jednak sektor bankowy nie jest jedynym, który może ucierpieć na zmianach prawnych. Nie wiadomo do końca, jak z uregulowaniem opłat za pożyczki gotówkowe poradzą sobie firmy pożyczkowe, wiadomo natomiast, że nowy rygor może uderzyć w biznes IPF (u nas znanego jako Provident) na Słowacji.

Jest kwestią otwartą, w jaki sposób opodatkowanie banków, które jest de facto podatkiem nałożonym na kredyty, odbije się, jeśli nie na dostępności, to na marżach kredytowych (a prawdopodobnie na jednym i drugim). Dodatkowo Komisja Nadzoru Finansowego jednoznacznie wyraziła się w kwestii udziału własnego przy kredycie mieszkaniowym — wyższa marża nie może zastąpić wyższego udziału własnego (od nowego roku kredytobiorcy muszą mieć 15 proc. wkładu własnego, w tym 10 proc. w gotówce, a 5 proc. może mieć formę ubezpieczenia, za które bank nie może pobrać wynagrodzenia).

Trudno powiedzieć, czy ta zmiana może wpłynąć na rynek kredytów hipotecznych, który i tak daleki jest od rekordowych wolumenów z lat 2007-08. Skoro jednak dotychczas wymóg posiadania wkładu własnego nie wpłynął na sprzedaż mieszkań (znaczna część jest kupowana za gotówkę), to można jednak założyć, że w tym wypadku ryzyko wpływu na rynek jest niewielkie. Ale już oczekiwane, lub już dokonane, podwyższenie marż od kredytów hipotecznych związane z podatkiem bankowym może mieć pewien wpływ na rynek hipoteczny, a przez to również mieszkaniowy.

Podwyższenie marż od kredytów, które wydaje się jedyną możliwą odpowiedzią banków na podatek bankowy, może jednak dać również owoc w postaci ożywienia rynku obligacji, które zyskają na atrakcyjności względem kredytów, zwłaszcza w oczach średnich i dużych firm, które dotychczas mogły liczyć na najniższe marże od bankowych kredytów. A to byłoby dla Catalyst zbawiennym rozwiązaniem, bo właśnie dużych i średnich (kilkaset milionów złotych aktywów) firm brakuje tu najbardziej. A wraz z ich liczniejszą reprezentacją spadłoby też ryzyko dla inwestorów, którzy mogliby inaczej niż dotychczas konstruować swoje portfele.

Szczególnie ciekawie zapowiada się sytuacja firm windykacyjnych — w obliczu podatku od aktywów, obrót wierzytelnościami może przyspieszyć, ale na ich zakupy potrzebne będą pieniądze. Wiadomo już, że Kruk i Best będą kontynuować programy publicznych emisji, a program emisji połączonych Besta i Kredyt Inkaso, miałby sięgnąć nawet 0,5 mld zł. Z programem wartym 350 mln zł zapowiedziało się już Ghelamco. Dywersyfikacji inwestorom to nie ułatwi (cała trójka jest od lat obecna na Catalyst), ale wybór między 5-6 proc. od dużego emitenta o stabilnych podstawach, a 8 proc. od mniejszej firmy, z pewnością już tak.

Warto wspomnieć o pozytywnych zjawiskach z ostatnich dni. Podnosi się wycena obligacji Rank Progress (już 97 proc.), choć rolowanie czerwcowej serii wartej 130 mln zł wciąż nie wyszło z fazy zapowiedzi. Deweloper sprzedał natomiast grunt w Mielcu za 15,5 mln zł. Pojawił się też popyt na Polbrand, którego prezes zapewnił, że ma w ręku różne warianty wykupu styczniowej serii, w tym wykup z pieniędzy własnych. Przypadek SK Banku sprawił, że inwestorzy dokładniej studiują portfele funduszy inwestycyjnych, a w efekcie niektóre z nich mogą znaleźć się pod presją sprzedaży części portfela, co często przekładało się na okazje inwestycyjne na Catalyst. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Emil Szweda Obligacje.pl

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu