Prawo restrukturyzacyjne do poprawy

Nowe przepisy wprawdzie zaczęły działać, ale nie tak, jak tego oczekują przedsiębiorcy. Konieczne są nowelizacje

Minął ponad rok od wejścia w życie nowego prawa restrukturyzacyjnego i znowelizowanego prawa upadłościowego. Dobra informacja jest taka, że choć zmiany nie odniosły spektakularnego sukcesu, jeśli chodzi o usprawnienie procesów, to zaczęły działać, mobilizując wielu przedsiębiorców do szybszej reakcji w przypadku problemów z wypłacalnością. A ta zła? Niestety, nowe prawo nie do końca działa tak, jak tego oczekiwano.

Wyświetl galerię [1/5]

Usprawnić proces:  Podstawowe elementy restrukturyzacji działają prawidłowo, teraz trzeba jeszcze tę maszynę dostroić poprawkami i naoliwić udanymi postępowaniami - ocenia nowe przepisy Mateusz Medyński, radca prawny z kancelarii Zimmermann i Wspólnicy. FOTOLIA

Więcej chętnych, szybsze decyzje

O podsumowanie skutków zmian w prawie upadłościowym pokusiło się PwC. Z przeprowadzonej przez firmę analizy wynika, że przedsiębiorcy chętniej korzystają z postępowań restrukturyzacyjnych niż wcześniej z upadłości układowych. Ponadto szybciej reagują na problemy finansowe, co kończy się wcześniejszym otwieraniem postępowań o charakterze restrukturyzacyjnym, niż przed zmianami przepisów. Dla przypomnienia — nowe przepisy miały usprawnić postępowania upadłościowe i restrukturyzacyjne oraz rozszerzyć możliwości restrukturyzacji. Zasadnicza zmiana to rozdzielenie ustaw regulujących postępowania upadłościowe, nastawione na likwidację majątku od restrukturyzacyjnych, w których dąży się do utrzymania działalności firmy. Przy tym prawo restrukturyzacyjneprzewiduje cztery możliwości sądowych restrukturyzacji — postępowanie o zatwierdzenie układu, przyspieszone postępowanie układowe, postępowanie układowe oraz postępowanie sanacyjne. Z danych Coface wynika, że w 2016 r. aż 204 firmy zdecydowały się na postępowania restrukturyzacyjne, a dla 26 otwarto upadłości układowe (jeszcze pod starym prawem). Natomiast w 2015 r. tylko dla 91 podmiotów otwarto postępowania upadłości układowej, cała reszta — 650 podmiotów — to upadłości likwidacyjne. W minionym roku bankructw było 530. — Zatem ogólnie liczba upadłości, czyli postępowań nakierowanych na likwidację majątku, spadła, wiele podmiotów zdecydowało się natomiast na skorzystanie z jednej z czterech procedur restrukturyzacyjnych. Do końca 2015 r. niemal 90 proc. postępowań upadłościowych polegało na likwidacji majątku, wobec tego fakt, że aż 30 proc. wszystkich otwartych postępowań w 2016 r. stanowiły postępowania o charakterze restrukturyzacyjnym, należy uznać za sukces nowej ustawy — mówi Borys Drajczyk, ekspert w zespole ds. finansowania i restrukturyzacji, licencjonowany doradca restrukturyzacyjny i współautor raportu PwC o upadłościach i restrukturyzacjach w Polsce. Przy tym w 2016 r. najwięcej firm (117) zdecydowało się na przyspieszone postępowania układowe. W drugiej kolejności jest postępowanie sanacyjne (53 podmioty).

— Z analizy wynika, że okres pomiędzy wystąpieniem sygnału o problemach finansowych przedsiębiorstwa a datą złożenia wniosku o rozpoczęcie postępowania restrukturyzacyjnego skrócił się aż o pół roku — z 16 miesięcy do 10 miesięcy — mówi Borys Drajczyk.

W przypadku postępowań likwidacyjnych i upadłościowych ten czas nie zmienił się znacząco — z 21 do 20 miesięcy.

— Przedsiębiorcy wcześniej reagują na problemy i szybciej niż kiedyś decydują się korzystać z nadzorowanych przez sądy postępowań restrukturyzacyjnych. Wciąż w większości przypadków firmy z problemami najpierw próbują uzgodnić warunki restrukturyzacji poza sądem — to jest optymalne podejście. Natomiast z racji tego, że nowe przepisy dały więcej możliwości działania, większa liczba firm w obliczu trudnych i długotrwałych dyskusji pozasądowych zdecydowała się na wejście w któreś z postępowań formalnych, licząc na szybsze osiągnięcie uzgodnień oraz ochronę przed wierzycielami. Tym samym nowe przepisy zmniejszyły w pewnym zakresie barierę wejścia w postępowania sądowe — wydały się one nieco bardziej ludzkie i sprawniejsze — tłumaczy Borys Drajczyk.

Do tego, jego zdaniem, część tego rynku wykreowali doradcy restrukturyzacyjni, zachęcając niektóre firmy do korzystania z narzędzi prawa restrukturyzacyjnego. — Nowe prawo dało możliwość wyboru doradcy. W ślad za tym stworzył się nowy rynek — pojawiło się wiele osób i podmiotów specjalizujących się w restrukturyzacji, które z wielkim entuzjazmem podeszły do nowych przepisów — tłumaczy Borys Drajczyk.

Ambitne krótkie terminy

Wiele wskazuje jednak na to, że entuzjazm związany z efektem działania nowych przepisów może opaść równie szybko, jak się pojawił.

— Okazało się, że przyspieszone postępowania są „przyspieszone” jedynie z definicji. Znamy sporo przypadków takich postępowań, które ciągną się dużo dłużej, niż przewiduje ustawa. Jest tak m.in. dlatego, że nowe prawo nałożyło bardzo wymagające terminy dla sądów i stron postępowania. W efekcie ostatnich zmian w prawie, także tych dotyczących upadłości konsumenckiej, sądy upadłościowe mają dużo więcej pracy niż wcześniej. Zmiana ilości obowiązków nie poszła jednak w parze z wystarczającymi zmianami organizacyjnymi. W konsekwencji sądy niekiedy nie są w stanie dotrzymać tych terminów, tym bardziej że podejmowane przez nie decyzje nie są łatwe i wymagają czasu na analizy oraz zrozumienie złożonych uwarunkowań — tłumaczy Borys Drajczyk. Zgadza się z nim Mateusz Medyński, radca prawny w kancelarii Zimmermann i Wspólnicy.

— W teorii restrukturyzacja miała być znacznie szybsza, a jest tylko szybsza. Sądy nie wyrabiają się z nowymi krótkimi terminami, nie nadążają zarządcy i dłużnicy. Krótkie terminy okazały się zbyt ambitne. Z czasem poprzez informatyzację procesu powinny być realne do osiągnięcia, ale na razie nie są — mówi Mateusz Medyński.

Do tego wiele firm postępowanie sanacyjne, drugie najbardziej popularne po przyspieszonym postępowaniu układowym, potraktowało niezgodnie z przeznaczeniem.

— Postępowanie sanacyjne z pierwotnie przyjętego z entuzjazmem przez sądy i praktyków zmieniło się w próbę taniej ucieczki przed egzekucją — mówi Mateusz Medyński.

Umożliwia ono zablokowanie wierzycielom możliwości egzekucji na 12 miesięcy. Terminy pierwszych postępowań tego rodzaju będą zapadać w tym roku, ale są już sygnały, że wiele z nich nie zakończy się pomyślnie. Zdaniem Mateusza Medyńskiego, sanacja ma szansę się znormalizować.

— Dłużnicy nadużywali tego podejścia, ale sądy już się zorientowały i dokładnie patrzą na każdy wniosek, również bardzo dokładnie analizują postępowania i nie boją się ich umarzać, jeżeli nie rokują sukcesu. Dlatego z czasem sanacja się znormalizuje, potrzebne jest tylko kilka success stories, które pod koniec roku powinny się pojawić — twierdzi Mateusz Medyński.

Coraz lepsze zrozumienie

Do nowego prawa przedsiębiorców zniechęcać może fakt, że w przypadku związanych z nim postępowań decyzje naszych sądów są niekiedy nieprzewidywalne i często opóźnione.

— Miniony rok pokazał, że bez dalszych zmian nowe prawo nie doprowadzi do tego, żeby polski rynek upadłości był porównywalny pod kątem sprawności prowadzenia postępowań z krajami Europy Zachodniej. W tym roku otwieranych postępowań restrukturyzacyjnych może być nieco mniej, ponieważ wiele firm już się zorientowało, że nie działają one tak sprawnie, jak wyglądało to w teorii. Entuzjazm związany z nowym prawem może być wobec tego mniejszy, z drugiej jednak strony obecnie panuje już znacznie lepsze zrozumienie mocnych i słabych punktów regulacji niż na początku 2016 r. Jednak wiele zależeć będzie od tego, jak zakończą się największe obecnie toczące się postępowania restrukturyzacyjne, w których w najbliższych miesiącach mijać będą terminy na uzgodnienie i zawieranie układów. Kolejne lata zdefiniują, czy niektóre z trybów postępowań restrukturyzacyjnych nie podzielą losu wprowadzonego lata temu postępowania naprawczego, które działało przede wszystkim w teorii — mówi Borys Drajczyk.

Mateusz Medyński wyraża znacznie większy optymistyzm.

— Nikt nie spodziewał się od razu spektakularnego sukcesu — i takowego nie było. Zmiany są ogromne i muszą być zapoczątkowane zmianami w mentalności, a na to trzeba czasu. Restrukturyzacja ma szansę ratować więcej firm, choć trzeba jeszcze bardzo dużo pracy, żeby zbudować bazę wiedzy i doświadczeń oraz oszlifować aktualne przepisy. Podstawowe elementy restrukturyzacji działają prawidłowo, teraz trzeba jeszcze tę maszynę dostroić poprawkami, naoliwić udanymi postępowaniami i recepta na sukces gotowa — mówi Mateusz Medyński.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwia Wedziuk

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Prawo / Prawo restrukturyzacyjne do poprawy