Premier przycina granty dużym inwestorom

MAG
opublikowano: 31-12-2008, 00:00

MTU Aero Engines miał dostać 12 mln zł, ale kancelaria premiera ścięła grant o połowę. Podobne kłopoty ma ponoć więcej firm.

MTU Aero Engines miał dostać 12 mln zł, ale kancelaria premiera ścięła grant o połowę. Podobne kłopoty ma ponoć więcej firm.

Najwięksi inwestorzy, jak Dell, LG czy Toyota, od kilku lat dostają od polskiego rządu granty w programach wieloletnich. Dotychczas 32 granty wysokości ponad 860 mln zł zachęciły firmy do inwestycji rzędu 11 mld zł, dzięki którym powstało prawie 35 tys. miejsc pracy. Wysokość grantu ustala zespół międzyresortowy, a potem, z reguły około roku później, bo tyle trwają procedury, rząd zatwierdza program. Na pieniądze trzeba czekać, ale w końcu firmy je dostają. Jednak ostatnio pojawiły się problemy.

— Kilkanaście firm, które zespół międzyresortowy rekomendował do wsparcia, dowiedziało się, że kancelaria premiera chce obciąć ich granty — twierdzi źródło "PB".

Nagrodzony, ukarany

Rafał Baniak, wiceminister gospodarki, nie potwierdza, że firm jest aż tyle. Przyznaje tylko, że taka sytuacja dotyczy firmy MTU Aero Engines, niemieckiego producenta części lotniczych, który pod Rzeszowem inwestuje 200 mln zł. Z informacji "PB" wynika, że zespół międzyresortowy rekomendował, by dać firmie grant wysokości 12 mln zł. Teraz kancelaria premiera chce obciąć ten grant o połowę.

— Minister gospodarki przedstawił dodatkowe argumenty, które pozwolą być może podjąć decyzję bardziej zbliżoną do oczekiwań inwestora — mówi tylko Rafał Baniak.

Co ciekawe, projekt MTU Aero Engines został uznany przez Polską Agencję Informacji i Inwestycji Zagranicznych (PAIIZ) za inwestycję roku 2008!

Inwestycja w inwestorów

Eksperci są zdziwieni i podkreślają, że państwo nie może zmieniać decyzji po wynegocjowaniu wysokości grantu z inwestorem, bo w ten sposób podkopuje wiarygodność Polski. Są zaskoczeni procedurą, bo zwykle po rekomendacji zespołu międzyresortowego projekt trafiał pod obrady Komitetu Ekonomicznego Rady Ministrów.

— Choć jestem przeciwnikiem grantów, to są one koniecznością, bo wszystkie kraje oferują dziś inwestorom gotówkę — mówi Sebastian Mikosz, były wiceprezes PAIIZ, dziś dyrektor w Deloitte.

Np. gdy Jerzy Hausner wstrzymał kilka lat temu system programów wieloletnich, na osiem miesięcy stanęły negocjacje z wszystkimi dużymi firmami.

— Wydawanie pieniędzy na programy wieloletnie to dobra inwestycja. Wzrasta wiarygodność Polski jako kraju, w którym warto inwestować, pokazujemy też, że z naszą gospodarką jest nie najgorzej i gwarantujemy sobie wyższy wzrost gospodarczy, bo obok eksportu i konsumpcji napędzają go właśnie inwestycje — uważa Adam Żołnowski z PricewaterhouseCoopers.

— Największy problem ma teraz Ministerstwo Gospodarki, które będzie to musiało zakomunikować inwestorom. Firmy będą nam to pamiętać. Mam nadzieję, że resort gospodarki znajdzie jakieś rozwiązanie — mówi Paweł Tynel z Ernst Young.

Z kancelarią premiera nie udało się wczoraj skontaktować.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: MAG

Polecane