Premier włączył się w wojnę o śmieci

  • Anna Pronińska
opublikowano: 12-02-2014, 00:00

Szef rządu odsunął prezesa KIO od orzekania w sprawie przetargu na zagospodarowanie stołecznych odpadów.

Bezpardonowa walka o odbiór i zagospodarowanie śmieci w pięciu obszarach stolicy zaczyna się od początku. We wtorek, tuż przed rozpoczęciem rozprawy przed Krajową Izbą Odwoławczą (KIO), okazało się, że zamawiający (miasto Warszawa) złożył wniosek o odwołanie składu sędziowskiego, przez co rozprawa się nie odbyła, a nowy termin nie został wyznaczony. Władze ratusza, które trzy razy składały podobny wniosek (wcześniej z jednego się wycofały, a drugi odrzucił premier), tym razem odniosły częściowy sukces. Premier zdecydował o wyłączeniu ze składu Pawła Trojana, prezesa KIO. Dziennikarzy poinformował o tym Jarosław Dąbrowski, wiceprezydent Warszawy.

— Miasto wniosło o wyłączenie całego składu. Wierzymy, że możliwe jest szybkie rozstrzygnięcie. Mamy nadzieję, że zajmie to dwa tygodnie — mówił Jarosław Dąbrowski.

Czas na lekturę...

Justyna Tomkowska, rzeczniczka KIO, informuje, że wyznaczenie nowego terminu rozprawy zależy od rozstrzygnięcia przez kierownictwo izby wniosku strony o wyłączenie dwóch członków ze składu orzekającego.

— Jeżeli reszta składu się nie zmieni, zostanie po prostu uzupełniony. Zmiana w składzie orzekającym — niezależnie od tego, czy dotyczyć będzie jednej osoby, czy wszystkich członków — powoduje, zgodnie z przepisami, konieczność prowadzenia sprawy od początku. Ze względu na obszerność materiału zgromadzonego w postępowaniu odwoławczym nowa osoba z pewnością będzie potrzebowała czasu na zapoznanie się z aktami. Z wyznaczeniem nowego składu izba nie będzie zwlekała — mówi Justyna Tomkowska.

...czy gra na czas

Wokół przetargu zrobiło się dużo szumu, m.in. po tym, jak w poniedziałek napisaliśmy o wszczęciu przez prokuraturę śledztwa z zawiadomienia Miejskiego Przedsiębiorstwa Oczyszczania (MPO). Miejska spółka uważa, że KIO mogła popełnić przestępstwo, ujawniając tajemnicę przedsiębiorstwa MPO poprzez upublicznienie opinii biegłego, który badał oferty spółki pod kątem rażąco niskich cen (uznał, że w kilku dzielnicach przychody MPO nie pokryją kosztów). Według izby zawiadomienie to próba wywierania wpływu na wynik postępowania.

— To, że prokuratura zajęła się zawiadomieniem MPO, oznacza, że są sprawy, które trzeba wyjaśnić. W tej sytuacji należy zachowywać się spokojnie. Na pewno sprawa nie jest zamknięta — uważa Małgorzata Kidawa-Błońska, rzeczniczka rządu. Nie informuje, czy będą inne decyzje personalne w tej sprawie. Grzegorz Czechoński, dyrektor w Remondisie, jednej z firm odwołujących się w KIO, jest zdania, że działania MPO zmierzają do tego, by postępowanie trwało jak najdłużej.

— Zastanawiające jest to, że prokuratura tak szybko zareagowała na zawiadomienie MPO. Podejrzenia wobec prezesa KIO są bezpodstawne. Nie ma żadnych wątpliwości, że izba działała zgodnie z prawem. Chodzi wyłącznie o przedłużenie postępowania i wywarcie presji na nowy skład — mówi Grzegorz Czechoński.

Ponad pół miliarda
W listopadzie 2013 r. władze stolicy podpisały umowy na obiór i zagospodarowanie odpadów komunalnych z MPO (Śródmieście), Lekaro (Praga Północ, Praga Południe, Rembertów, Wawer i Wesoła) oraz z Sitą (Ursynów i Wilanów). Na rozstrzygnięcie postępowania odwoławczego czekają dzielnice: Wola z Bemowem, Bielany z Żoliborzem, Białołęka z Targówkiem, Ochota z Ursusem i Włochami (które przypadły MPO) oraz Mokotów (gdzie najtańszą ofertę złożyło Lekaro). Wartość najtańszych ofert w spornych obszarach sięga 554 mln zł.
© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Pronińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu