Premier zabronił nękać firmy

Jarosław Królak
opublikowano: 09-10-2008, 00:00

Po tekście "PB" premier Donald Tusk nakazał korekty w ustawie ułatwiającej prokuraturze oskarżanie firm.

Ministerstwo Sprawiedliwości chce poprawić statystyki bublem prawnym

Po tekście "PB" premier Donald Tusk nakazał korekty w ustawie ułatwiającej prokuraturze oskarżanie firm.

Rada Ministrów nie przyjęła we wtorek kontrowersyjnych regulacji dających organom ścigania niemal nieskrępowane prawo do posyłania przedsiębiorców na ławę oskarżonych.

— Zdaniem pana premiera, niektóre szczegóły projektu nowelizacji ustawy o odpowiedzialności podmiotów zbiorowych za czyny zabronione pod groźbą kary wymagają jeszcze przedyskutowania i doprecyzowania. Dlatego został wycofany z Rady Ministrów. Powróci pod obrady rządu w możliwie krótkim terminie — mówi Anna Adamczyk z Centrum Informacyjnego Rządu.

Nieoficjalnie w kręgach rządowych dowiedzieliśmy się, że powodem wątpliwości premiera wobec tego projektu był nasz wtorkowy tekst "Minister Ćwiąkalski chce karać więcej firm", w którym skrytykowaliśmy plany resortu.

Bo wyroków było za mało

Obowiązująca od 6 lat ustawa o odpowiedzialności karnej firm umożliwia wszczynanie procesów przeciwko przedsiębiorcom, którzy uzyskali jakiekolwiek korzyści (nie tylko finansowe) na skutek przestępstw popełnianych przez pracowników, np. członków zarządów, księgowych itp. Firmom grożą horrendalne kary, bo aż do 20 mln zł (ale nie więcej niż 10 proc. rocznych przychodów). Warunkiem ścigania firmy jest jednak uprzednie prawomocne skazanie pracownika przestępcy. Ale prokuratura nie notuje na tym polu żadnych sukcesów. W ciągu 6 lat wszczęła 60 procesów przeciw firmom. Sądy wydały 22 wyroki, z czego jedynie 10 skazujących. Najwyższą orzeczoną karą było 12 tys. zł. Pozostałe oscylowały od 1 tys. zł do 6,5 tys. zł.

Wiceminister gospodarki Adam Szejnfeld zaproponował więc, że skoro ustawa jest martwa, to należy obniżyć kary oraz ograniczyć katalog przestępstw, za które można ścigać firmy. Merytoryczne prace nad projektem toczyły się przez kilka miesięcy w Ministerstwie Sprawiedliwości (MS). Jednak urzędnicy ministra Zbigniewa Ćwiąkalskiego postanowili wykorzystać okazję i dokręcić firmom śruby. Dołożyli do projektu zapisy, dzięki którym prokuratura nie musiałaby już czekać na prawomocne skazanie pracownika. Aby posłać przedsiębiorcę na ławę oskarżonych, wystarczyłoby zwykłe podejrzenie, że mogło dojść do przestępstwa przysparzającego firmie jakichś korzyści. Pomysłodawcą takiego rozwiązania jest Łukasz Rędziniak, wiceminister sprawiedliwości.

— Od lat OECD krytykuje Polskę za brak skuteczności w tym zakresie. Dlatego postanowiliśmy udrożnić ustawę, uniezależniając postępowanie karne wobec podmiotu zbiorowego, np. spółki, od prawomocnego skazania jej pracownika — przyznaje wiceminister Rędziniak.

Premierze, ratuj

Przedstawiciele organizacji przedsiębiorców nie zostawili suchej nitki na tym pomyśle. PKPP Lewiatan oraz Business Centre Club (BCC) uważają, że doprowadzi on tylko do masowych procesów przeciwko firmom. Pikanterii sprawie dodaje to, że projekt ten oficjalnie wchodzi w skład rządowego… "Pakietu na rzecz przedsiębiorczości".

— Zamiast ułatwień mielibyśmy znaczny wzrostu represyjności wobec przedsiębiorców. A kto by zagwarantował, że nie dochodziłoby do nadużyć ze strony organów ścigania? Wiele firm zamiast spokojnie pracować mogłoby zostać sparaliżowanych wątpliwymi procesami — mówi Krzysztof Kajda, ekspert PKPP Lewiatan.

W ocenie adwokata Jacka Świecy, eksperta BCC, nie da się skutecznie prowadzić procesu przeciwko oskarżonej firmie bez uprzedniego skazania obwinionego pracownika.

— Uważam, że projektodawcy stworzyli bubla prawnego — dodaje Jacek Świeca.

Czy do takiego wniosku doszedł także premier Donald Tusk? Wkrótce się okaże.

Pomysłu resortu sprawiedliwości nie popiera Adam Szejnfeld.

— Straciłem już serce do tego projektu — mówi zrezygnowany wiceminister gospodarki.

Jarosław

Królak

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu