Premier źle zrobił odwołując Wypycha

Grzegorz Nawacki
opublikowano: 28-11-2007, 00:00

Paweł Wypych nie jest już prezesem ZUS. To zła decyzja premiera, podyktowana polityką — tak uważają eksperci.

Prezes ZUS stracił stanowisko za zredukowanie administracji

Paweł Wypych nie jest już prezesem ZUS. To zła decyzja premiera, podyktowana polityką — tak uważają eksperci.

Wczoraj zakończyła się kilkumiesięczna kariera Pawła Wypycha na stanowisku prezesa Zakładu Ubezpieczeń Społecznych (ZUS). Rano zdymisjonował go premier. Decyzja była zaskoczeniem. Jeszcze większym jej kulisy. Najpierw brak komentarza ze strony premiera, jego kancelarii czy rzecznika rządu. Dopiero na popołudniowej konferencji dziennikarzom udało się uzyskać uzasadnienie.

— Odwołanie pana Wypycha związane jest z krytyczną oceną jego działań w ZUS. Chodzi m.in. o zmianę dotychczasowej struktury ZUS. Zmniejszenie liczby oddziałów oznacza, że ZUS odsunie się od obywateli, którzy będą musieli jeździć do miasta wojewódzkiego — tłumaczy Donald Tusk.

 

Wyciął dyrektorów

Prezes Paweł Wypych zreformował ZUS w lipcu. Głównym celem było odchudzenie administracji. Zmniejszono liczbę departamentów w centrali. Strukturę terenową dostosowano do podziału administracyjnego. Powstało 16 oddziałów wojewódzkich, a pod nimi inspektoraty i biura terenowe. Żadna placówka nie została zlikwidowana, lecz jedynie zmienił się jej status i zakres obowiązków. Reforma oznaczała, że stołki straciło kilkudziesięciu dyrektorów i zastępców. Eksperci nie kryją zdziwienia dymisją.

— To kuriozalna decyzja. Ciekawe, ile czasu pan premier poświęcił na analizę reformy ZUS. Nowa struktura uzdrowiła zakład, jest spójna i czytelna. Dzięki niej ZUS działa sprawniej i — wbrew temu, co mówi premier — jest bliżej obywateli — mówi Robert Gwiazdowski, prezydent Centrum im. Adama Smitha, były szef rady nadzorczej ZUS.

— Zastanawiające, że premier Donald Tusk interesuje się tak szczegółowymi kwestiami, jak liczba oddziałów terenowych ZUS. Jeśli to był dobry pretekst do odwołania, to każdy można uznać za dobry — mówi Wojciech Nagel, członek rady nadzorczej ZUS.

Premierowi cięcia w ZUS się nie podobają.

— Potrzebne są szybkie zmiany tej decyzji, by zatrzymać procedury — twierdzi premier.

Problem w tym, że na to jest już za późno.

— Nie da się zatrzymać reformy, co najwyżej można znów rozbudowywać strukturę. Ciekawe, według jakiego klucza. Być może wpływ na decyzję premiera mieli regionalni działacze, którym nie podobało się, że w ich mieście nie ma oddziału, a przez to dyrektorskiego stołka — mówi Robert Gniazdowski.

 

Złe korzenie

Zdaniem ekspertów, rzeczywiste powody dymisji są inne.

— Nie znajduję merytorycznego uzasadnienia dla tej decyzji. Prawdopodobnie przeważyło to, że był kojarzony z poprzednią ekipą. Szkoda, bo Wypych był merytoryczny, szybko się uczył i pokazał, że jest niezależny — dodaje Wojciech Nagel.

— Święte prawo premiera powołać kogo chce. Z exposé zapamiętałem w zasadzie jedno słowo — zaufanie. Domyślam się, że premier nie miał zaufania do osoby, której nie znał. Wypych jest kompetentny, pracowity i otwarty. W kancelarii premiera Kaczyńskiego był motorem, który pchnął dokończenie reformy emerytalnej — mówi Robert Gwiazdowski.

Eksperci zwracają uwagę na sposób odwołania prezesa ZUS. Premier nie zasięgnął opinii ekspertów o sytuacji w ZUS, a o odwołaniu członkowie rady nadzorczej dowiedzieli się z mediów.

— Ta ekipa miała się od poprzedniej różnić m.in. formą działania. Jeśli tak, to odwołanie powinno wyglądać inaczej — mówi Jeremi Mordasewicz, ekspert PKPP Lewiatan.

Grzegorz Nawacki

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Nawacki

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu