Premierowi do sztambucha

Dariusz Balcerzyk IBRM Samar
29-04-2013, 00:00

Ten rząd wspiera produkcję, której udział w PKB Wielkiej Brytanii rośnie — powiedział w fabryce Nissana Michael Fallon, brytyjski minister stanu

„Dla mnie jako premiera, to ogromny przywilej, że mogę być dziś w tym niesamowitym miejscu i świętować ten niesamowity samochód… Dla naszego kraju stworzyliście tysiące miejsc pracy, przeszkoliliście tysiące uczniów, dodaliście umiejętności naszemu krajowi, zwiększyliście tempo rozwoju przemysłowego naszego kraju… Wasz kraj jest bardzo, bardzo z was dumny.” Piękne słowa, prawda? Szkoda tylko, że nie zostały wypowiedziane przez premiera Rzeczypospolitej Polskiej do polskich pracowników którejś z polskich (nie tak zresztą licznych) fabryk produkujących samochody. Widocznie nie ma takiej potrzeby lub z jakichś nieznanych przyczyn nie uchodzi chwalić bądź co bądź prywatnej inicjatywy (a nuż jeszcze ktoś pomyśli, że gratulacje nie są bezinteresowne?). Brak zainteresowania polskich władz losami przemysłu motoryzacyjnego jest tyleż znany, co niezrozumiały. Taka sytuacja dziwi tym bardziej, że polski sektor motoryzacyjny jest drugim pod względem wielkości w Polsce. To solidny fundament gospodarki naszego kraju: co szósta złotówka w polskim eksporcie jest tworzona przez ten sektor. Udział wyprodukowanych w Polsce pojazdów, przyczep i naczep w łącznej produkcji polskiego przemysłu wyniósł w 2010 r. prawie 9 proc. Dynamika produkcji sprzedanej firm motoryzacyjnych była w 2011 r. prawie dwukrotnie wyższa niż w przypadku całego przemysłu. Wydawałoby się więc, że wspieranie rozwoju krajowego przemysłu motoryzacyjnego leży w interesie państwa. Wydawałoby się… Któż więc odważył się tak bezpośrednio wyrażać uznanie dla pracowników prywatnej i — o zgrozo! — zagranicznej firmy? Premier jakiego kraju czuje potrzebę wsparcia dobrym słowem (i konkretnymi decyzjami) prywatnego przedsięwzięcia gospodarczego, opowiedzieć się jednoznacznie po jego stronie i chwalić jego efekty? O dziwo, nie jest to żaden kacyk rządzący gdzieś na krańcach cywilizowanego świata republiką bananową, z której skorumpowani politycy do spółki z korumpującymi ich biznesmenami wyprowadzają za pośrednictwem tejże firmy zyski na swe tajne konta na Kajmanach. Cytowane słowa zostały wygłoszone znacznie bliżej — w Sunderland, miasteczku w północno-

DOCENIENI: Ta fabryka, wszystkie osoby, które tu pracują, samochody, które są tu produkowane, to najlepsza odpowiedź tym, którzy mówią, że w Wielkiej Brytanii nie możemy już nic projektować, nie możemy już nic produkować, nie możemy już nic eksportować — mówił premier Cameron do pracowników fabryki Nissana w Sunderland. [FOT. BLOOMBERG]

-wschodniej Anglii, niedaleko Newcastle upon Tyne. Ich autorem jest David Cameron, premier rządu Wielkiej Brytanii. A wypowiedział je z okazji wizyty w fabryce Nissana w Sunderland. Tej samej, którą 27 lat wcześniej otwierała poprzedniczka Camerona na Downing Street 10, niedawno zmarła premier Margaret Thatcher. Przyczynkiem do wizyty było uroczyste uruchomienie produkcji nowego elektrycznego modelu Leaf.

Wasz kraj jest z was dumny

Warto podkreślić, że w swym przemówieniu Cameron celnie opisał związek, którego zdają się nie widzieć lub nie rozumieć polscy politycy — pomiędzy jednostkowym sukcesem a dobrem całej wspólnoty. Związek, dzięki któremu zarówno obywatel, jak i państwo mają ten sam wspólny interes w rozwijaniu przedsiębiorczości. „Ta fabryka, wszystkie osoby, które tu pracują, samochody, które są tu produkowane, to najlepsza odpowiedź tym, którzy mówią, że w Wielkiej Brytanii nie możemy już nic projektować, nie możemy już nic produkować, nie możemy już nic eksportować” — mówił premier Cameron do

pracowników Nissana. I dalej: „W ubiegłym roku wyprodukowaliśmy więcej samochodów w naszym kraju niż kiedykolwiek w naszej historii. Pokazaliśmy, że znów możemy być eksporterem samochodów netto i dotyczy to nie tylko firmy Nissan, ale również Hondy, Toyoty, Jaguara Land Rovera i General Motors. Przede wszystkim ekscytujące są inwestycje, obejmujące przyszłe produkty i technologie. To bardzo istotne, że ten przemysł inwestuje w produkty przyszłości, tak jak wy to robicie tutaj... Myślę, że to także wielki dzień, by świętować coś, co chcę określić jako gospodarkę »więcej«: projektujemy więcej, robimy więcej, produkujemy więcej, eksportujemy więcej, sprzedajemy więcej, inwestujemy więcej. Musimy przywrócić równowagę gospodarce. Rząd chce pomóc nie tylko poprzez promowanie pojazdów elektrycznych, co czynimy, ale również zapewniając najniższe stawki podatku od firm wśród krajów rozwiniętych. I to wszystko osiągniemy dzięki ulgom podatkowym na projekty badawczo-rozwojowe… Bardzo, bardzo, bardzo dziękuję za wszystko co robicie. Inwestujcie dalej, nie

poddawajcie się, utrzymujcie zatrudnienie, utrzymujcie produkcję, w tym tego elektrycznego pojazdu. Wasz kraj jest bardzo, bardzo z was dumny.”

Pieniądze wyprzedzają słowa

Z góry uprzedzam zarzut, że w wystąpieniu premiera Camerona nie ma nic więcej niż zwykły rządowy „pijar”. Rząd brytyjski, a właściwie brytyjski podatnik — co podkreślił premier — wspomógł rozwój elektrycznej mobilności 400 mln funtów. Co więcej, przeznaczył ostatnio 37 mln funtów (53-54 mln euro) na program, który ma zachęcać Brytyjczyków do instalowania przydomowych ładowarek. Dzięki temu wsparciu koszt instalacji ładowarki spadł poniżej 300 euro. Premierowi towarzyszył w Sunderland Michael Fallon, minister stanu, odpowiadający m.in. za przemysł motoryzacyjny. Poproszony przez IBRM Samar o wyjaśnienie, na czym polega wsparcie państwa dla przemysłu samochodowego, powiedział: „Rząd wspiera brytyjski przemysł motoryzacyjny za pośrednictwem pomocy regionalnej dla zakładów znajdujących się w północnej części kraju poprzez

inicjatywy związane z łańcuchem dostaw, a także przez udzielanie różnego rodzaju ulg podatkowych na prace badawczo-rozwojowe, o czym mówił pan premier. To całe spektrum instrumentów pomocowych. Ten rząd wspiera produkcję, której udział w PKB Wielkiej Brytanii rośnie. Już teraz wyprzedza on udział, jaki ma francuska produkcja w PKB Francji i jest niedaleko za Stanami Zjednoczonymi. Produkcja rośnie, a rząd wspiera ten rozwój.”

Premier i oko Darumy

Na koniec, jeszcze jedna uwaga na temat „pijaru”. Pobyt premiera w Sunderland nie był oficjalnie anonsowany w dziennikarskiej agendzie przebiegu uroczystości. Zapewne ze względów bezpieczeństwa. Nieoficjalnie oczywiście przyjazd „polityka najwyższego szczebla” był spodziewany. Jednak część jego wizyty, podczas której zwiedzał fabrykę i spotkał się z jej pracownikami, odbyła się bez udziału mediów. Premier Cameron pojawił się na oficjalnej części uroczystości uruchomienia produkcji auta wjeżdżając Leafem, choć nie prowadził go (znów z powodówbezpieczeństwa), po czym zasiadł wśród dziennikarzy i załogi. Bez towarzystwa „bardzo ważnych osób” ani bez ochrony (która zachowywała się nad wyraz dyskretnie). Zanim wygłosił przemówienie (z pamięci), wziął udział w ceremonii malowania oka lalki Darumy. Według japońskiej tradycji zawzięty wyraz twarzy lalki wyraża determinację, poświęcenie, dyscyplinę i cierpliwość. Kojarzy się z ze szczęściem i pomyślnością, a więc z dobrą passą. By spełnił się zamierzony cel, oczy lalki należy namalować w ściśle określony sposób. Wpierw trzeba malować lewe, które pozostanie otwarte i skupione na wyznaczonym celu. Gdy zostanie on osiągnięty, można domalować drugie. W 1986 r., gdy Nissan uruchamiał produkcję w Sunderland, lewe oko Darumy namalowała pani premier Thatcher. Po z górą ćwierć wieku, potwierdzając sukces przedsięwzięcia, prawe domalował premier Cameron. Oczy polskich polityków na problemy krajowego przemysłu motoryzacyjnego od dawna są mocno zamknięte. Najwyższa pora, by je otworzyć.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dariusz Balcerzyk IBRM Samar

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Transport i logistyka / Premierowi do sztambucha