Premierze, biznes trzyma kciuki

Jarosław Królak
02-06-2010, 00:00

Projekt odpolitycznienia spółek skarbu chwalą czołowe postaci polskiej gospodarki

Narodowy Program Nadzoru Właścicielskiego przygotowany przez Radę Gospodarczą działającą przy premierze, który wczoraj jako pierwszy opisał "Puls Biznesu", to strzał w dziesiątkę. Chwalą go wszyscy, którzy od lat apelują o radykalne przecięcie pępowiny łączącej polityków ze spółkami skarbu państwa.

"Jedenastka" ekspertów pod przewodnictwem Jana Krzysztofa Bieleckiego chce przewietrzyć rady nadzorcze — oczyścić z "politycznych miernot" i wpuścić do nich fachowców z doświadczeniem rynkowym. Celem jest wprowadzenie ładu korporacyjnego z prawdziwego zdarzenia, a w efekcie zwiększenie wartości rynkowej spółek skarbu.

Teraz wszystko w rękach premiera. To od niego zależy, czy projekt Rady Gospodarczej zostanie przyjęty. Donald Tusk z pewnością napotka silny opór setek wpływowych osób, które żyją z zasiadania w radach i zarządach państwowych spółek, chociaż nic pożytecznego do nich nie wnoszą. Będzie też musiał pokonać niechęć ministrów i wiceministrów, którzy je nominują.

Panie Premierze, to wyjątkowa okazja do "zakończenia kilkunastoletniego politycznego procesu zawłaszczania spółek skarbu państwa przez aparat biurokratyczny i partyjny". Obiecał to Pan w exposé.

Tomasz Siemieniec

redaktor naczelny

Jacek Socha, wiceprezes PricewaterhouseCoopers Polska, były szef KPWiG

Kierunek zaproponowany przez Radę Gospodarczą jest dobry. Nadzór właścicielski w spółkach skarbu państwa należy uporządkować oraz odpolitycznić ich rady nadzorcze. Ciekawym pomysłem jest utworzenie Komitetu Nominacji, który tworzyłby korpus kandydatów do rad nadzorczych. Mamy na rynku tysiące osób, które dawno zdawały egzaminy uprawniające do zasiadania w radach, ale wiedzy nie aktualizują. Dobrze byłoby kandydatów na nowo zweryfikować. I rozumiem, że taki jest cel pomysłu ekipy Jana Krzysztofa Bieleckiego.

Zbigniew Jagiełło

prezes PKO BP

Uważam, że to bardzo dobry pomysł. Nigdy dosyć działań zwiększających transparentność i skuteczność struktur korporacyjnych. Nie traktuję tej koncepcji jako rewolucji, lecz ważne i potrzebne przypomnienie o istnieniu kodeksu spółek handlowych, który — o czym warto pamiętać — jasno opisuje relacje między zarządem, radą nadzorczą i walnym zgromadzeniem.

Reasumując, pomysł, aby państwo wprost określiło swój kodeks postępowania w kwestii nadzoru nad spółkami, zasługuje na wsparcie i uznanie. Uważam też, że proponowane kryteria weryfikacji i kontroli nie będą przeszkodą w pozyskaniu do spółek profesjonalnych menedżerów.

Jacek Krawiec

prezes PKN Orlen

Podczas spotkań, które zarząd PKN Orlen odbywa z inwestorami, często oprócz pytań dotyczących bieżących wyników i planów strategicznych padają pytania na temat ładu korporacyjnego. Inwestorów interesuje stabilność i ciągłość zarządzania oraz kompetencje i niezależność osób, które bezpośrednio odpowiadają za nadzór nad spółką. Z punktu widzenia norm obowiązujących na świecie projekt wcale nie jest rewolucyjny. W wielu firmach takie rozwiązania funkcjonują od wielu lat i się sprawdzają. Co więcej, takie zasady są stosowane nie tylko w spółkach z akcjonariatem skarbu państwa. W Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych członkowie rad nadzorczych to często byli lub obecni prezesi innych wielkich i znanych firm, posiadający olbrzymie doświadczenie zawodowe. Łączy ich jedno — określona pozycja zawodowa i materialna. Dlatego godzą się pełnić bardziej wspierającą rolę pozostając nieco w cieniu. Zdają sobie jednocześnie sprawę z tego, że sam wybór do rady dyrektorów największych firm to olbrzymie wyróżnienie i prestiż. Koncepcja zmian w zarządzaniu spółkami skarbu państwa wydaje się więc ciekawa. Czekam na więcej szczegółów tego projektu.

Zbigniew Niemczycki

prezes Polskiej Rady Biznesu

Popieramy ten pomysł. Idzie on w kierunku odpolitycznienia rad nadzorczych spółek skarbu państwa. Pytanie jednak, czy rady nadzorcze będą kadencyjne. Jeżeli nie, to po zmianie premiera członkowie rad znowu będą wymieniani. Konieczne jest zapewnienie kadencyjności członkom rad nadzorczych.

Emil Wąsacz

prezes Stalexport Autostrady

były minister skarbu

Obawiam się, że nie ma idealnego systemu przecinającego pępowinę między politykami a spółkami skarbu państwa. Nie znaczy to jednak, że nie doceniam pomysłu Rady Gospodarczej. To krok w dobrym kierunku. Czas pokaże, czy skuteczny. Chcę przypomnieć, że gdy byłem ministrem skarbu w rządzie Jerzego Buzka, to naciski rozmaitych frakcji politycznych na mnie i ministerstwo były olbrzymie. Byłem pod wielką presją posłów którzy "przynosili" mi mnóstwo kandydatów na członków rad nadzorczych. Często ich jedyną kompetencją było to, że pracowali w kampanii wyborczej danego posła. Wierzę, że takie patologie skończą się raz na zawsze.

Igor Chalupec

prezes Icentis, były prezes PKN Orlen

Minister skarbu powinien mieć wpływ na obsadę rad nadzorczych oraz pośrednio zarządu i z tych decyzji powinien być rozliczany. Musi być bowiem traktowany, jak każdy inny właściciel. Nie kto inny, tylko minister odpowiada za spółki z portfela skarbu państwa, za ich kondycję i wycenę. Zasób kadrowy fachowych kandydatów do rad nadzorczych niech wspiera ministra, ale ostateczna decyzja powinna zawsze należeć do niego. Pomysł, aby rady nadzorcze obowiązkowo tworzyły racjonalny system wynagradzania zarządów, oparty na wynikach spółek, jest dobry. Oczywiście, by spółki skarbu państwa przyciągały zdolnych menedżerów, musi zniknąć kominówka. Zasady wynagradzania powinny być jawne. Popieram też tzw. rejestr interwencji. To doskonały pomysł, dający szansę na uwolnienie zarządów od telefonów polityków.

Andrzej Krzemiński

prezes Europejskiego Funduszu Leasingowego

Przykład Andrzeja Klesyka, który z biznesu przeszedł na stanowisko prezesa PZU, dowodzi, że ta droga zasilania spółek skarbu państwa dobrymi menedżerami jest jak najbardziej słuszna. Konieczne jest przeniesienie metod rekrutacji menedżerów z biznesu prywatnego do państwowego czy półpaństwowego. Tylko w ten sposób można zwiększyć wartość rynkową spółek skarbu państwa. Uważam, że pomysł Rady Gospodarczej jest słuszny i wielu fachowców z rynku chętnie aplikowałoby do zasobu kadrowego kandydatów na członków rad nadzorczych. Nawet jeśli nie weszliby do rad nadzorczych, to sam udział w tym zasobie może być nobilitujący. Pytanie tylko, jaki będzie klucz doboru do zasobu. Merytoryczne kwalifikacje czy znajomości z członkami Komitetu Nominacji? Ufam, że to pierwsze.

Zbigniew Jakubas

inwestor giełdowy

Byłoby dobrze, gdyby w radach nadzorczych spółek skarbu państwa choć po jednej osobie dobierano spośród fachowców z doświadczeniem biznesowym. Uważam, że idea Rady Gospodarczej jest słuszna, jednak wszystko zależy od sposobu jej realizacji. Na tym etapie jestem jednak sceptyczny, jeśli chodzi o ocenę skuteczności tej nowej metody wyłaniania rad nadzorczych. Poczekajmy na jej wdrożenie i pierwsze efekty. Będę pod wielkim wrażeniem, jeżeli naprawdę uda się odpolitycznić spółki skarbu państwa.

Maciej Duda

prezes Polskiego Koncernu Mięsnego Duda

Uważam, że to dobry pomysł. Nowe otwarcie w spółkach skarbu państwa jest potrzebne. Ich bolączką są ciągłe zmiany składów rad nadzorczych i zarządów. Pomysł Rady Gospodarczej daje wreszcie szansę na oddzielenie gospodarki od polityki. Czy uda się w pełni odpolitycznić spółki skarbu państwa, pokaże czas, ale to krok w dobrym kierunku. W radach nadzorczych powinni zasiadać fachowcy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Premierze, biznes trzyma kciuki