Pretekst do odbicia został wykorzystany

Roman Przasnyski
opublikowano: 01-09-2010, 00:00

Sierpień kończy się w kiepskich nastrojach. Wczoraj pesymizm przeważał niemal przez cały dzień. Jednak o tym, jak bardzo inwestorzy tęsknią za sygnałami niosącymi choćby cień optymizmu, świadczy reakcja na informację o większym, niż się spodziewano, wzroście indeksu cen domów za oceanem. Skala spadków na europejskich parkietach błyskawicznie się zmniejszyła, a kontrakty na amerykańskie indeksy wyszły niemal "na zero". Minimalnie gorszy, niż się spodziewano, odczyt wskaźnika aktywności gospodarczej w rejonie Chicago nikogo nie zdeprymował, a znacznie lepszy od oczekiwań indeks zaufania amerykańskich konsumentów poprawę nastrojów inwestorów ostatecznie utwierdził. Euforii nie było, ale w obecnych warunkach nawet powstrzymanie spadków można uznać za sukces.

Handel na warszawskiej giełdzie zaczął się we wtorek w kiepskich nastrojach. Trudno było oczekiwać optymizmu po sporych poniedziałkowych stratach na Wall Street i sięgającym niemal 3,6 proc. tąpnięciu w Japonii. Indeks naszych największych spółek tracił na otwarciu 1,5 proc. Tradycyjnie już lepiej radziły sobie wskaźniki małych i średnich firm. W ciągu dnia skala spadków minimalnie się zmniejszyła, jednak zmiany były niewielkie. WIG20 przez większą część sesji trzymał się w pobliżu 2380 pkt, zaś rozpiętość wahań sięgała zaledwie 15 pkt. Nasz rynek nie reagował na niewielką poprawę sytuacji na głównych giełdach europejskich, jaką można było dostrzec przed południem. Spośród największych spółek najmocniej zniżkowały walory BZ WBK i Lotosu. Po ponad 1,5 proc. w dół szły akcje KGHM, Pekao i PKN Orlen. W ciągu niespełna godziny prawdziwą metamorfozę przeszło nastawienie inwestorów do papierów TP. Na początku sesji wyprzedaż zepchnęła ich kurs o 1,4 proc., a po kilkudziesięciu minutach zyskiwały ponad 1 proc. i nie był to jednorazowy wyskok. Lepsze dane zza oceanu radykalnie poprawiły nastroje na naszym rynku. WIG20 zniwelował cały poprzedni spadek i zdołał powrócić nad kreskę. Ostatecznie zyskał 0,71 proc. Jedynie wskaźnik najmniejszych spółek zniżkował o 0,25 proc. Obroty wyniosły prawie 1,6 mld zł.

Po poniedziałkowej poprawie wczoraj rano byki znów straciły z oczu 2400 pkt w przypadku indeksu naszych największych spółek i 42 tys. punktów dla wskaźnika szerokiego rynku. Trzymały się jednak dzielnie, nie pozwalając na zbytnie oddalenie się od tych poziomów. Taka strategia dała efekty, gdy okazało się, że informacje płynące zza oceanu przyniosły cień optymizmu. WIG20 z outsidera europejskich parkietów jednym skokiem znalazł się w czołówce. Ustępował jedynie indeksowi w Budapeszcie, a kluczowe wsparcia znów się obroniły.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Roman Przasnyski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy