Prezes ARP: przedsiębiorcze państwo - aktywne we wszelkich dziedzinach

  • PAP
opublikowano: 27-08-2021, 14:07

Skończyła się era, w której państwo jest stróżem nocnym, wchodzimy w erę: przedsiębiorcze państwo, które jest aktywne we wszelkich dziedzinach, gdzie może działać - mówił w piątek w Gdyni prezes Agencji Rozwoju Przemysłu Cezariusz Lesisz. Dziś faktycznie budujemy kapitał wewnątrz kraju - stwierdził.

Podczas panelu "Znaczenie narodowego kapitału w czasie kryzysu" - w ramach Forum Wizja Rozwoju w Gdyni - szef ARP podkreślił, że instrumenty pomocowe uruchomione przez polski rząd podczas pandemii zmierzały nie tylko do ochrony miejsc pracy, ale też zabezpieczyły przedsiębiorców. Jak mówił, szybka reakcja rządu i szybki przelew kapitału na konta przedsiębiorców zapobiegły załamaniu nastrojów. "W marcu, kwietniu (ub.r., PAP) nikt nie wiedział, jak się potoczy pandemia. W tym momencie reakcja państwa spowodowała, że uspokoiliśmy nastroje" - powiedział. "Mimo że uważa się, że administracja publiczna, rządowa działa ociężale nieelastycznie, to w tym momencie, w kryzysie zareagowała perfekcyjnie" - zaznaczył Lesisz.

Cezariusz Lesisz, fot. ARC
Cezariusz Lesisz, fot. ARC

Prezes ARP wskazał, że obecnie Polska faktycznie buduje kapitał wewnątrz kraju. "Nie trzeba patrzeć negatywnie na wsparcie dla lokalnych dużych i małych przedsiębiorstw. (...) Skończyła się era, w której państwo jest stróżem nocnym. Wchodzimy w erę +przedsiębiorcze państwo+, które jest aktywne we wszelkich dziedzinach, gdzie może działać. Jeśli są branże, które wymagają inwestycji, fundusze venture capital nie są zainteresowane, to tam powinno wchodzić państwo" - ocenił.

P.o. prezesa Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości Mikołaj Różycki dodał, że potrzebna jest budowa kapitału prywatnego, ale rozwój spółek z udziałem skarbu państwa też jest priorytetowy. Zauważył, że w polskiej rzeczywistości spółki SP często są jedynymi, które są w stanie udźwignąć ciężar inwestycyjny.

Jednocześnie wskazał, że 97 proc. polskich przedsiębiorstw to mikrofirmy zatrudniające do dziewięciu osób, które nie są w stanie na równi konkurować z zagranicznymi spółkami. "Jak się spojrzy na inwestorów zagranicznych obecnych w Polsce, 12 proc. z nich to są duże przedsiębiorstwa w rozumieniu definicji unijnych. Jeśli do nas wchodzą, to duzi i średni, mają więc przewagi organizacyjne, kapitałowe i marketingowe wobec naszych firm, które nie są w stanie w tym biegu na równych zasadach uczestniczyć" - zauważył Różycki.

Wiceprezes Polskiego Funduszu Rozwoju Bartłomiej Pawlak podał przykład firmy PESA wspartej przez Fundusz. "Myślę, że gdyby właścicielem PESA został inwestor prywatny, zwłaszcza globalny, to by ją sobie odpuścił. Poziom kompleksowości problemów w PESA był tak nagromadzony, że gdyby nie zaangażowanie rodzimego kapitału, PFR, rządu, PESA by nie było. Teraz po ogromnym kryzysie ta firma wychodzi na prostą" - zaznaczył Pawlak. Jego zdaniem należy zastanowić się, co robić, by polskie firmy nie były przejmowane przez zagraniczny kapitał, jak stało się to w przypadku spółki Solaris.

Wiceprezes PKN Orlen Jan Szewczak zwrócił uwagę, że podczas pandemii to spółki Skarbu Państwa, a nie np. zagraniczne sieci handlowe budowały szpitale tymczasowe. Zauważył też, że bez udziału dużych podmiotów gospodarczych, w tym spółek SP, transformacja energetyczna w Polsce nie będzie możliwa. Dodał, że polska transformacja energetyczną to koszt ponad biliona złotych, co pokazuje skalę wyzwania.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Polecane