Prezes Kubica zarobi na śmieciach

Grzegorz Nawacki
opublikowano: 23-08-2007, 00:00

Pozbyć się śmieci i wycisnąć z nich energię — to przepis na sukces giełdowego funduszu, który celuje w rynek wart 1,55 mld EUR.

Szef NFI Foksal chce z odpadów produkować energię

Pozbyć się śmieci i wycisnąć z nich energię — to przepis na sukces giełdowego funduszu, który celuje w rynek wart 1,55 mld EUR.

Śmiecimy na potęgę. Każdy Polak „produkuje” 250 kg śmieci rocznie. Razem wytwarzamy 10 mln ton odpadów. Do tej pory większość trafiała na wysypiska, które przecież w nieskończoność rosnąć nie mogą. Pomysł, co zrobić z górą śmieci, mają Grzegorz Kubica, prezes notowanego na giełdzie NFI Foksal, i Zeneris, spółka, z którą fundusz się łączy. Ich technologia to dwa w jednym: umożliwia nie tylko pozbycie się śmieci, lecz także uzyskanie energii. W uproszczeniu: przy spalaniu odpadków w procesie pirolizy, czyli bez dostępu tlenu, można uzyskać gaz, który stanie się paliwem dla elektrociepłowni. Oprócz tego, w procesie powstaje tzw. koksik, którym zamiast miałem węglowym, można palić w piecach. Chcąc zrealizować swoje plany, Foksal za 1,6 mln zł kupuje 51,05 proc. udziałów w EnergoEko I, która ma się zająć budową instalacji. Przyszłość przed tą spółką widzi świetlaną.

— W najbliższych latach większość dużych miast będzie musiała zmierzyć się z problemem odpadów. Już planują inwestycje z wykorzystaniem pieniędzy unijnych. Technologia, którą zamierzamy wykorzystywać, jest tańsza od zwykłego spalania śmieci, a na dodatek dzięki niej uzyskuje się energię, którą łatwo odsprzedać — mówi Grzegorz Kubica, prezes NFI Foksal.

Wszyscy będą spalać

Tym samym Foksal realizuje, zapowiedzianą kilka miesięcy temu podczas ogłoszenia planów fuzji ze spółką Zeneris, strategię podbicia rynku energii produkowanej ze źródeł odnawialnych. Biznes ma się udać, bo na spalarnie zapotrzebowanie jest i są pieniądze, m.in. z UE.

Na wsparcie projektów systemów zagospodarowania odpadów komunalnych przeznaczone jest w sumie 1,55 mld EUR. Lista już zaakceptowanych projektów spalarni, które mają powstać do 2013 r., robi wrażenie: aglomeracja śląska dostanie na to 300 mln EUR, Warszawa 155,12 mln, Kraków 116,4 mln, Łódź 115 mln, Poznań i Gdańsk po 80 mln EUR.

— Mamy spore szanse w przetargach, bo nasza technologia jest 30 proc. tańsza od tradycyjnych spalarni. Naszym celem jest uczestniczenie przynajmniej w jednej inwestycji rocznie. NFI Foksal po połączeniu z Zenerisem będzie dostarczać technologię i organizować finansowanie, a EnergoEko I budować — mówi Grzegorz Kubica.

Dodatkowym atutem oferty ma być energia, która powstanie w wyniku utylizacji odpadów. Według unijnych norm do 2010 r. 7,5 proc. energii produkowanej w Polsce powinno pochodzić ze źródeł odnawialnych, a w 2020 r. — już 14 proc.

— Dziś energia z odpadów się do nich nie zalicza, ale Ministerstwo Gospodarki chce, by to się zmieniło. W tym roku miało być przygotowane odpowiednie rozporządzenie. Jeśli tak się stanie, będzie to kolejny atut dla naszej oferty — mówi Grzegorz Kubica.

To jeszcze nie koniec. Firma chce zarabiać na handlu prawami do emisji CO2, a konkretnie jednostkami redukcji emisji ERU.

— Projekty realizowane obecnie przez Zeneris mogą pozwolić na redukcję emisji CO2 o blisko 150 tys. ton rocznie. Dziś na giełdach cena 1 tony wynosi około 16 EUR. Szacujemy, że moglibyśmy zarabiać na tym 6 mln zł rocznie — mówi Marek Perczyński, prezes Zenerisa.

Jastrzębski początek

NFI Foksal udało się wynegocjować całkiem dobre warunki zakupu EnergoEko I. Za 1,6 mln zł kupuje pakiet kontrolny udziałów spółki, której aktywa — głównie nieruchomości — warte są około 10 mln zł. Następnym krokiem będzie podwyższenie kapitału, który potrzebny jest na budowę pierwszej instalacji do termicznego przetworzenia odpadów w Jastrzębiu-Zdroju. Na miejscu zlikwidowanej kopalni Moszczenica powstanie zakład produkcji nośników energetycznych. Będą tam trafiały odpady, a gaz powstający z ich obróbki trafi do Elektrociepłowni Moszczenica należącej do Spółki Energetycznej Jastrzębie. Moc przerobowa zakładu wyniesie 140 tys. ton odpadów rocznie, z czego 104 tys. ton do odzysku energii.

— Instalacja to projekt wzorcowy. Będziemy pokazywać ją samorządom, które chciałyby wybudować podobne zakłady u siebie. Inwestycję za 80 mln zł sfinansujemy z kredytów i dotacji unijnych — mówi Marek Perczyński.

Na realizację planów potrzebne będą pieniądze.

— W czwartym kwartale ogłosimy emisję w formie oferty z prawem poboru. Na projekty dotyczące odnawialnych i alternatywnych źródeł energii chcemy pozyskać 35-40 mln zł — mówi Grzegorz Kubica.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Nawacki

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy