Prezydent i prezes skazani na siebie

Jacek Zalewski
02-04-2010, 00:00

Zdecydowana większość czytelników "PB" od razu się zorientowała, iż teza mojego wczorajszego komentarza "Preselekcja skróci listę kandydatów" była primaaprilisowym żartem. Krótka nowelizacja ustawy o wyborze prezydenta RP jest prawdą, ale oczywiście nie zawiera podwyższenia ze 100 tys. do 500 tys. liczby podpisów wyborców koniecznych do zarejestrowania kandydata. Przy dzisiejszym poziomie politycznej aktywności społeczeństwa mogłoby się okazać, że… żaden kandydat nie zdołałby przeskoczyć półmilionowego progu, łącznie z potentatami wystawianymi przez największe partie. Pozostaje zatem relatywnie niski poziom 100 tys. podpisów, dzięki czemu 19 września na kartce wyborczej tradycyjnie zobaczymy tłum potencjalnych prezydentów.

Od kilku dni wybór prezydenta RP, który kadencję obejmie 23 grudnia, zyskuje nowy kontekst, związany z ostrym konfliktem na szczytach

Narodowego Banku Polskiego. Przy-

pomnijmy, że wytypowanie kandydata

na prezesa jest wyłączną prerogatywą

głowy państwa. Sławomir Skrzypek

był wieloletnim "przybocznym" Lecha Kaczyńskiego i został niespodziewanie zgłoszony Sejmowi tuż przed upływem ustawowego terminu. Teraz wychodzi na to, iż jeśli "swój" prezydent nie przedłuży mandatu — obecny szef banku centralnego przez całe dwa lata 2011-12 będzie funkcjonował przy całkowicie "obcym".

Teoretycznie nie powinno to mieć żadnego znaczenia dla realizacji najważniejszego zadania NBP, czyli dbania o siłę złotego. Niestety, ostatnie wydarzenia dowodzą, że konflikt polityczny już się wlał do gmachu banku centralnego. Do tej pory byliśmy przyzwyczajeni jedynie do wojen dwóch stron ulicy Świętokrzyskiej, czyli NBP z Ministerstwem Finansów. Od czasu wejścia w życie w 1997 r. nowej Konstytucji RP i utworzenia Rady Polityki Pieniężnej strona bankowa jawiła się monolitem. Raz zdarzył się przyziemny konflikt o osobiste pieniądze członków RPP, którzy od prezesa Leszka Balcerowicza zażądali zrównania ich uposażeń z pobieranymi przez wiceprezesów NBP. Ale we wszelkich decyzjach merytorycznych zarząd banku oraz RPP występowały na zewnątrz jednolicie. I to się właśnie nieodwracalnie skończyło.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Prezydent i prezes skazani na siebie