Prezydent, który idzie pod prąd

TM
19-09-2011, 11:33

Mieszkańcy Lubina zapłacą 0 zł (słownie zero złotych) podatku od nieruchomości. Inni skarbnicy nie dowierzają posunięciu prezydenta Raczyńskiego.



Robert Raczyński, prezydent Lubina, zaskoczył samorządowców oryginalnym pomysłem. Wtorkowa rada miasta zdecydowała o zwolnieniu osób fizycznych z podatku od nieruchomości. Zaskakujące rozwiązanie - zważywszy, że większość samorządów dopieszcza to niezależne od rządu źródło wpływów budżetowych, a Lubin w ubiegłym roku zanotował prawie 54 mln zł deficytu budżetowego.
- Chodzi mi o likwidację archaicznego rozwiązania podatkowego. Co roku musimy wysyłać 30 tys. decyzji podatkowych. Z tego tytułu mamy zaledwie 3 mln zł przychodów. A koszty? Te policzalne to 0,5-1 mln zł, te niepoliczalne to niewspółmiernie wysokie zaangażowanie pracy urzędników do wysokości wpływów - tłumaczy Robert Raczyński. 
Jego zdaniem, za „fiskalnym zaniechaniem” przemawiają dwa czynniki: po pierwsze pobór podatku od nieruchomości od osób fizycznych jest nieefektywny i pracochłonny, po drugie - obciążenie jest niesprawiedliwe, bo identyczną stawkę płaci właściciel starego domu i nowej rezydencji.
W myśl prawa samorząd powinien poinformować każdego z mieszkańców o zwolnieniu z podatku. Lubin tego nie zamierza zrobić.
- To jest niepotrzebna biurokracja, do której zmuszają nas ustawodawcy. Zdaję sobie sprawę, że mogę zostać za to ukarany. Mam jednak nadzieję, że będzie to przyczynek do prawdziwej dyskusji o dochodach gmin. Co z tego, że galeria handlowa płaci mi 3 mln zł podatku, skoro muszę wydać kilkadziesiąt milionów, by usprawnić układ komunikacyjny wokół niej? Na tym zarobi - przez VAT - skarb państwa - denerwuje się Robert Raczyński.
Skarbnicy innych miast z niedowierzaniem przyjęli informację o decyzji dolnośląskich samorządowców.
- To populizm do potęgi „enetej”. Ale co my się mamy równać z Lubinem - oni mają kopalnie - usłyszeliśmy od jednego z nich.
- Nie boję się zarzutu, że jego pomysł zostanie potraktowany jako element kampanii wyborczej „Obywateli do Senatu”. Przeciwnie, zależy mi na dyskusji na temat rozwiązywania prawdziwych problemów obywateli i samorządów - ripostuje Robert Raczyński.
Magdalena Flisykowska-Kacprowicz, która zarządza finansami Torunia, przyznaje, że nie potrafiłaby zrezygnować z tego źródła dochodów.
- Z tytułu podatku od nieruchomości od osób fizycznych mamy rocznie 10 mln zł przychodu. To 1 proc. naszego budżetu. Koszty poboru szacuję na 300 tys. zł, również dlatego, że decyzje roznoszą pracownicy urzędu. Biorąc pod uwagę nowe rozwiązania dotyczące poziomu zadłużenia samorządów, w których kluczową rolę odgrywa nadwyżka operacyjna, nie zrezygnowałabym z tych pieniędzy. Tym bardziej, że rząd dorzuca nam kolejne obowiązki, które musimy współfinansować z samorządowej kasy - dodaje Magdalena Flisykowska-Kacprowicz.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: TM

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Samorządy / Prezydent, który idzie pod prąd