Prezydent o sporze ws. nominacji ambasadorów

PAP
13-07-2009, 17:54

Spór o podpisy pod nominacjami ambasadorskimi na linii MSZ-Pałac Prezydencki trwa. W poniedziałek po raz pierwszy w tej sprawie głos zabrał prezydent Lech Kaczyński, który zadeklarował, że jest gotów do kompromisu z rządem w sprawie powoływania ambasadorów, jeśli będzie brał w tym procesie "aktywny udział". "Jak dotąd tak nie było" - dodał L.Kaczyński.

Jego zdaniem, w warunkach kohabitacji kompromis jest najlepszym rozwiązaniem - pewną część ambasadorów proponowałby prezydent, a część premier.

"Nie ma możliwości, żeby istniały dwie dyplomacje" - odpowiada szef sejmowej Komisji Spraw Zagranicznej Andrzej Halicki (PO). Zdaniem wiceszefowej komisji Jolanty Szymanek-Deresz (Lewica), zachowanie, jakie obserwujemy od kilku dni między rządem a prezydentem, osłabia wizerunek Polski za granicą.

W piątek minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski powiedział w TVP1, że "nazbierało się trochę niepodpisanych nominacji i postanowień" w sprawie ambasadorów. "Dochodzimy do 100 podpisów brakujących, z tym że to jest po kilka podpisów na placówkę" - mówił minister.

W poniedziałek wicepremier szef MSWiA Grzegorz Schetyna pytany o brak podpisu prezydenta pod nominacjami mówił: "To są dziesiątki podpisów, to są sparaliżowane ambasady, to jest polityka zagraniczna, która nie może być przez polski rząd, przez polskiego ministra spraw zagranicznych realizowana".

"Tego nie można akceptować, trzeba to nazywać po imieniu i nie można przyzwalać na kontynuowanie takiej polityki. To jest po prostu przeciwne polskiej racji stanu" - podkreślił Schetyna.

L.Kaczyński odnosząc się do wypowiedzi Sikorskiego podkreślił, że gdy się mówi o stu podpisach, "to się sugeruje sto spraw i to jest zabieg czysto propagandowy".

Dodał, że w sprawie nominacji ambasadorskich obecnie pomijana jest - ustalona jeszcze za czasów prezydentury Aleksandra Kwaśniewskiego - procedura, polegająca na tym, że MSZ najpierw występuje do prezydenta o wstępną akceptację kandydata na ambasadora, a dopiero później - o zgodę do państwa, w którym ma pełnić on misję.

"W tej chwili ta procedura jest pomijana. Nie ma żadnej mojej wstępnej zgody - najpierw występuje się o zgodę do obcego państwa, a potem występuje się do mnie" - mówił prezydent. "To jest naruszenie reguł, które zostały przyjęte" - ocenił Lech Kaczyński.

Poinformował jednocześnie, że powołał Macieja Langa na ambasadora w Afganistanie. Podkreślił, że ta nominacja była "istotnie potrzebna", a ambasador Lang ma objąć obowiązki od sierpnia. Dodał, że przy okazji tej nominacji złożył jeszcze osiem podpisów.

Również w ocenie Szymanek-Deresz, w sprawie nominacji ambasadorskich należy powrócić do praktyki z czasów, kiedy prezydentem był Kwaśniewski.

"MSZ występowało do prezydenta z wstępną propozycją obsady stanowiska ambasadora w konkretnym kraju bądź przy konkretnej organizacji międzynarodowej. Zarówno miejsce sprawowania misji, jak i termin jej rozpoczęcia bądź też zakończenia poprzez osobę poprzednio sprawującą ten urząd był uzgadniany wstępnie z prezydentem" - mówiła posłanka SLD, która kierowała prezydencką kancelarią, gdy głową państwa był Kwaśniewski.

Po wstępnej akceptacji ze strony prezydenta - tłumaczyła Szymanek-Deresz - MSZ występowało o zgodę do państwa, gdzie ambasador miał pełnić swą misję, a także do Komisji Spraw Zagranicznych Sejmu o opinię w sprawie kandydata. "Po dopełnieniu procedury prezydent podpisywał akt nominacji i postanowienie o nominowaniu ambasadora w danym kraju bądź przy danej organizacji międzynarodowej" - podkreśliła.

Tymczasem zdaniem Halickiego procedura powoływania polskich ambasadorów jest "jasna". "Procedura, w której po uzgodnieniach na końcu komisja spraw zagranicznych z danym kandydatem przeprowadza rozmowę i opiniuje tę kandydaturę. Dalej jest już techniczna procedura wysłania danej osoby na placówkę. W tym samym momencie, kiedy wręcza się listy odwołujące, powinno się wręczać listy uwierzytelniające, aby ten proces był płynny i jasny dla naszych partnerów" - powiedział szef komisji SZ.

Jak dodał, polskie placówki zagraniczne są "w obszarze kompetencji polskiego rządu i ministra spraw zagranicznych".

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / Prezydent o sporze ws. nominacji ambasadorów