Prezydent zmarnował szansę

Janusz Lewandowski
opublikowano: 19-12-2008, 00:00

Odnosząc się do emerytur pomostowych, prezydent RP Lech Kaczyński znalazł się na rozdrożu. W dół lub w górę. Prezydent, niezbyt dotąd poważany, mógł być udziałowcem ważnej, ustrojowej reformy, która przełamuje status quo w interesie przyszłych pokoleń. Reprezentowanie interesów przyszłości wobec teraźniejszości odróżnia odpowiedzialnego polityka od politykiera. W starzejącej się Europie nie ma ważniejszego sprawdzianu politycznej odpowiedzialności...

Dzieląc odpowiedzialność za reformę równie trudną, co konieczną — tchórzliwie odkładaną przez poprzedników — Lech Kaczyński mógł uwolnić się od zarzutu partyjniactwa, które nie przystoi prezydenturze. Tym groźniejszego, że w przypadku PiS zależność partyjna stacza się w klientyzm wobec księdza Rydzyka i związków zawodowych.

Prezydent nie skorzystał z tej szansy. Wetując emerytury pomostowe, zapewnił, że rozumie wagę problemu. Tym gorzej. Rozumie, a jednak szkodzi. Słuchając ostatnio w Strasburgu prezydenta Sarkozy’ego, mieliśmy wrażenie, że nasz prezydent szkodzi także polskim interesom, opóźniając podpis pod traktatem lizbońskim. Irytuje naszych europejskich partnerów, z którymi uzgadniamy tak ważne kwestie, jak pakiet klimatyczny czy fundusze strukturalne.

Skoro tak, to powstaje zasadne i aktualne pytanie. Gdzie jest wartość dodana takiej prezydentury? Nie widać, nie słychać. Jest tylko pozycja w budżecie państwa. Kosztowny i bezużyteczny prezydencki dwór i ciężar dla podatników.

Janusz Lewandowski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Janusz Lewandowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy