Prima Charter uziemiona na dobre

Dawid Tokarz
opublikowano: 15-01-2008, 00:00

Od dziś samolotu z logo Primy Charter nie zobaczymy na niebie. Jutro sąd upadłościowy może ogłosić upadłość przewoźnika.

Od dziś samolotu z logo Primy Charter nie zobaczymy na niebie. Jutro sąd upadłościowy może ogłosić upadłość przewoźnika.

Potwierdzają się informacje „PB” o katastrofalnej sytuacji Primy Charter (PCh). Przewoźnik, specjalizujący się w obsłudze lotów czarterowych, przestaje wykonywać normalną działalność.

— Otrzymałem od PCh pismo z informacją o wstrzymaniu od dziś wszystkich lotów — mówi Mohamed Ellili, prezes Exim Tours, największego klienta lotniczej spółki.

Weksle udziałowca

Nie chciał powiedzieć nic więcej, odsyłając nas do władz przewoźnika. Adam Wychowaniec, członek zarządu PCh, odmówił jednak rozmowy, polecając kontakt z szefem spółki Pawłem Dąbkowskim. Ten nie znalazł dla nas wczoraj czasu.

Z nieoficjalnych informacji wynika, że w ubiegłym tygodniu do PCh trafiło pismo z firmy AWAS żądającej zwrotu jedynego samolotu spółki, którego AWAS jest leasingodawcą. Powodem miał być ujawniony przez „PB” fakt wyznaczenia przez sąd upadłościowy nadzorcy sądowego nad PCh. Żądanie AWAS spowodowało nagłe wycofanie się Exim Tours (ET) ze współpracy z Primą Charter. W jego rezultacie, jak ujawniliśmy w piątek, kilkuset turystów-klientów ET będzie mieć wakacje krótsze o dzień-dwa.

Z naszych informacji wynika też, że ET, który jest nie tylko kooperantem, lecz także jednym z największych udziałowców PCh, w ostatni piątek wezwał PCh do spłaty weksli na kwotę ponad 10 mln zł, którymi do tej pory współfinansował działalność przewoźnika. Mohamed Ellili nie chciał odnieść się do tych informacji. Jest jednak pewne, że konieczność spłaty ponad 10 mln zł oznaczałaby automatyczne bankructwo PCh.

Bałagan z emisjami

O losie spółki już jutro zdecyduje sąd, który rozpatrywał będzie wniosek o jej upadłość. Złożył go jeden z niedoszłych udziałowców PCh. Jego wniosek to pokłosie panującego w spółce bałaganu, w którego rezultacie trzy kolejne podwyższenia kapitału nie zostały zarejestrowane przez sąd. To właśnie oraz katastrofalne wyniki PCh (po dziesięciu miesiącach 2007 r. przy przychodach rzędu 120 mln zł straciła na czysto około 20 mln zł) sprawiły, że część z kilkudziesięciu inwestorów postanowiła zrezygnować z wejścia w lotniczą spółkę.

Już kilka miesięcy temu zaczęli domagać się zwrotu pieniędzy (chodzi o prawie 10 mln zł) wpłaconych na kolejne, niezarejestrowane emisje. Kiedy wezwania do zapłaty okazały się nieskuteczne, zaczęli składać pozwy sądowe i, ostatnio, wnioski o upadłość spółki (z naszych informacji wynika, że kolejne są już szykowane).

Sytuacji PCh nie zmienia przy tym jedyna dobra informacja płynąca ze spółki: o tym, że sąd zarejestrował wreszcie podwyższenie jej kapitału z 40 do 75,6 mln zł. Ogromna większość pieniędzy z tej emisji i tak została już wydana, a konta PCh dziś są prawie puste.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu