Próba cierpliwości złotego

Jacek Zalewski
opublikowano: 21-12-2006, 00:00

Goszcząc wczoraj na dziennikarskim opłatku u prezydenta Lecha Kaczyńskiego, wypytywaliśmy, kiedyż to głowa państwa spełni swój obowiązek i zgłosi wreszcie kandydata na prezesa Narodowego Banku Polskiego. Prezydent i jego otoczenie uspokajają, że złoty się umacnia, rynki nie są zaniepokojone, a do 10 stycznia zdążymy. Ba, nic się nie stanie, nawet gdy nastąpi kilkudniowy poślizg — najwyżej bankiem centralnym na bieżąco pokieruje wiceprezes Jerzy Pruski.

W tym kontekście wypada przypomnieć, jak sześć lat temu doszło do wyboru Leszka Balcerowicza. Prezydent Aleksander Kwaśniewski z dużym wyprzedzeniem ogłosił krótką listę kandydatów i skonsultował ją — ale całą, a nie jednego już wskazanego — ze wszystkimi klubami sejmowymi. Na owej liście znajdowało się pięciu przyszłych prezesów: Leszek Balcerowicz, Marek Belka, Dariusz Filar, Andrzej Sławiński i Jerzy Stopyra. Prezydent sondował, jakie poszczególni kandydaci mają szanse w Sejmie, w którym największy klub AWS właśnie pękał, przybity klęską Mariana Krzaklewskiego w wyborach prezydenckich.

Po tych konsultacjach Kwaśniewski postawił na Balcerowicza, chociaż było to posunięcie bardzo ryzykowne z podstawowego powodu — w momencie zgłaszania jego kandydatury profesor przewodził Unii Wolności. Trzeba było naprawdę wielkiej wyobraźni, aby uwierzyć, że po oddaniu legitymacji będzie rzeczywiście apolitycznym szefem banku centralnego. To znaczy — rynki nie miały nigdy najmniejszych wątpliwości, ale chodziło o wyobraźnię posłów AWS.

Dramatyczne głosowanie odbyło się 22 grudnia 2000 r. W Sejmie panował zespół napięcia przedgłosowaniowego, ówczesny szef klubowej dyscypliny Stefan Niesiołowski zapędzał posłów AWS na salę, w klubowej ściągawce wydrukowano wielkimi literami: „Uwaga! Dyscyplina!!! Kandydatura prof. Leszka Balcerowicza — ZA!” I tak to przeszło — w głosowaniu uczestniczyło 440 posłów, wymagana większość bezwzględna wynosiła 221 głosów, nikt się nie wstrzymał, a Balcerowicz wygrał stosunkiem 226:214. Co najważniejsze — będąc jeszcze posłem i siedząc na sali, sam nie głosował.

Przypominam tamte okoliczności, ponieważ prezydent Lech Kaczyński wybrał zupełnie inną drogę — selekcję prowadzi samodzielnie i nikogo do tej fazy nie dopuszcza, zakładając, że Sejm po prostu automatycznie zatwierdzi jego wybór. Czekając na spóźniającą się decyzję głowy państwa, mamy nadzieję, że cierpliwości nie straci polski złoty.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu