Proces o odszkodowanie dla Optimusa zacznie się od początku

Jarosław Królak
20-05-2009, 06:37

Sąd Apelacyjny podważył prawo Optimusa Technologie do odszkodowania za straty zawinione przez fiskusa.

Nastąpił niespodziewany zwrot w głośnym procesie Optimusa Technologie (OT) ze skarbem państwa o odszkodowanie za straty, jakie poniósł z winy organów skarbowych „stary” Optimus Romana Kluski. Wczoraj krakowski Sąd Apelacyjny uchylił tzw. wyrok wstępny z grudnia 2008 r., przyznający OT prawo do żądania finansowej rekompensaty. Proces wraca do punktu wyjścia.

- Bardzo nas cieszy ten wyrok. Od początku twierdzimy, że OT nie ma legitymacji do występowania w tej sprawie o odszkodowanie od państwa. I zdania nie zmieniamy – mówi Piotr Kaczorkiewicz, prawnik Prokuratorii Generalnej, reprezentującej skarb państwa.

Prawnicy Optimusa nie składają broni.
- To orzeczenie nie jest dla nas korzystne, ale będziemy walczyć dalej i wykażemy szkody poniesione przez naszego klienta – mówi Radosław Potrzeszcz, adwokat OT.

O wydanie wyroku wstępnego wystąpili prawnicy Optimusa Technologie. Chodziło to, aby na samym początku sąd potwierdził, że spółka, jako następca prawny firmy, wobec której wydawane były bezprawne decyzje skarbowe, ma prawo domagać się odszkodowania. W grudniu 2008 r. krakowski Sąd Okręgowy taki wyrok wydał. Potwierdził, że OT, jako następca prawny dawnego Optimusa, ma podstawy do domagania się pieniędzy za szkody wyrządzone firmie Romana Kluski przez fiskusa. Pozostało tylko wyliczyć kwotę do wypłaty (OT domaga się 36,6 mln zł plus 12 mln zł odsetek). Jednak sprawa się skomplikowała. Prawnicy skarbu państwa odwołali się od orzeczenia. Jak się okazało — skutecznie. Sąd Apelacyjny „odgwizdał spalonego” i nie uznał wyroku wstępnego. Zapewne po wakacjach proces będzie toczył się dalej w Sądzie Okręgowym. Dlaczego sąd wyższej instancji podważył werdykt sądu niższego szczebla?

- Sąd Apelacyjny uznał, że sąd niższej instancji poszedł zbyt daleko i stwierdził, że nie można mówić o odpowiedzialności państwa bez przeprowadzenia całego postępowania dowodowego. Wyrok wstępny można wydać tylko wtedy, gdy spełnione są wszystkie przesłanki odpowiedzialności, zachodzi związek przyczynowo-skutkowy między postępowaniem urzędników a szkodą oraz są podstawy do wyliczenia wysokości szkody. Te okoliczności do tej pory nie zostały wykazane w tym procesie – tłumaczy Piotr Kaczorkiewicz.

Nieco inaczej wczorajsze orzeczenie widzi druga strona.

- Mimo że nastąpiło uchylenie wyroku wstępnego, to osiągnęliśmy w pewnym sensie to, co zamierzaliśmy. Sąd Apelacyjny nie odmówił nam bowiem prawa do dalszego uczestniczenia w procesie i dochodzenia odszkodowania. Zapewniam, że mamy argumenty i udowodnimy w sądzie nasze racje – zapowiada Radosław Potrzeszcz.
Może nareszcie rozpocznie się w tej sprawie klasyczny proces z przesłuchaniami świadków, przedstawianiem rozmaitych dokumentów i opinii. Mimo że sprawa trafiła do sądu w lutym 2006 r., to do tej pory w zasadzie nie ruszyła z miejsca. Proces został zawieszony na początku 2007 r. Na nowo ruszył we wrześniu 2008 r.

Więcej, w tym rozmowę z Romanem Kluską, znajdziesz w dzisiejszym „Pulsie Biznesu”

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Podatki / Proces o odszkodowanie dla Optimusa zacznie się od początku