Prochem zarobi, ale w 2004 roku

Sebastian Gawłowski
07-10-2003, 00:00

Kurs Prochemu spadł wzrósł wczoraj o 1,7 proc. i wynosi już 8,95 zł. Cena akcji spółki na starcie notowań przekroczyła nawet 9 zł. To poziom, który już od lipca stanowi istotny opór dla kursu Prochemu. Raczej nie ma co liczyć, że w najbliższym czasie wycena spółki upora się z nim na trwałe.

Od kwietnia kurs Prochemu dzięki nowym kontraktom i skupowi własnych akcji wzrósł ponad 120 proc. Spółka ogłosiła, że nie będzie skupować własnych akcji po obecnym kursie, więc można założyć, że ten poziom wyceny ją satysfakcjonuje. Po drugie — nowe, znaczące kontrakty będą miały wpływ na wyniki Prochemu dopiero w 2004 r. Ostatnio firma podpisała znaczące umowy z Orlenem i Grupą Lotos. Kontrakt z Lotosem stanowi połowę rocznych przychodów spółki. Jednak większość wpływów z kontraktu zostanie zaksięgowana w 2004 r. Warszawski Prochem zajmuje się projektowaniem, wykonawstwem i doradztwem w zakresie inwestycji przemysłowych, więc przy realizacji kontraktów spółka musi opierać się na podwykonawcach. Pełna wartość umowy nie przełoży się w całości na zyski.

Zdaniem Marka Kiersznickiego, członka zarządu firmy, tegoroczne wyniki powinny być na poziomie zeszłorocznych. Profil działalności sprawia, że spółka ma niewielkie obciążenie majątkiem trwałym. Główne aktywa to wartości niematerialne. Spółka ma dość niskie zadłużenie. Czynnikiem ryzyka dla graczy jest bardzo niska płynność i sytuacja w branży emitenta. Ożywienie bardzo powoli wchodzi do sektora inwestycji przemysłowych. Firmy na razie muszą zapełniać portfel drobnymi zleceniami o niskich marżach.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sebastian Gawłowski

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Prochem zarobi, ale w 2004 roku