Próchnik będzie szył na Wschodzie

Magdalena Laskowska
21-04-2008, 07:33

Zarząd, kierowany przez Jacka Pudło ma strategię, ale skromną. Oddzieli produkcję od dystrybucji i poszuka kupców za  granicą. W poniedziałek kurs spółki jest stabilny.

Od listopada inwestorzy czekali na informację o planach odzieżowej spółki. Zarząd i akcjonariusze z tzw. łódzkiej grupy, którzy przejęli kontrolę nad Próchnikiem, dwukrotnie przekładali termin publikacji strategii. Wreszcie ogłosili plan dwuletni — mniej ambitny niż obiecywali. Prezes zweryfikował część zapowiedzi. — Nie planujemy poszerzenia oferty o ubrania dla kobiet, bo wymagają one dużych inwestycji. Chcemy się skupić na poprawie jakości ubrań męskich — mówi Jacek Pudło, prezes spółki. Spółka nie zamierza też inwestować w marketing, jak wcześniej obiecywała.

Podział ról

Zarząd ma zacząć od cięcia kosztów, dlatego zamierza przekształcić Próchnika w firmę handlową. Do czerwca obiecuje wydzielić ze struktur nową spółkę zajmującą się wyłącznie produkcją.

— Musimy zacząć zarabiać pieniądze, dlatego zamiast na produkcji skupimy się na dystrybucji ubrań. Planujemy sprzedawać gotowe kolekcje do różnych sieci mutlibrandowych w kraju i zagranicą, zarówno pod własną, jak i pod obcymi markami — mówi Jacek Pudło.

Pierwsze zamówienie spółka już ma. W ubiegłym tygodniu podpisała umowę o współpracy z rosyjską firmą handlową. Do końca 2009 r. będzie sprzedawać Rosjanom męskie kolekcje. Szacunkowa wartość zamówień wyniesie około 5,5 mln zł.

— Pracujemy nad pozyskaniem nowych zleceń, głównie od wschodnich sąsiadów — zapewnia prezes.

Po restrukturyzacji większość ubrań będzie pochodziła z Dalekiego Wschodu. Część ma być szyta w kraju.

Kolekcje spółki nadal będą dostępne w firmowych salonach, choć plany rozwoju sieci w kolejnych dwóch latach są skromne.

— W tym roku otworzymy w Polsce trzy a w przyszłym pięć salonów z logo Próchnika — mówi prezes.

Spółka prowadzi 20 salonów i na tle konkurencji wypada dość blado. Dla przykładu: Vistula&Wólczanka sprzedaje ubrania w blisko 200 salonach, a Bytom ma już ponad 70 salonów z męską odzieżą.

Nowe pomysły zarząd zamierza wdrażać od zaraz. Liczy na poprawę wyników już na koniec tego roku. Celuje w 42 mln zł przychodów ze sprzedaży i marżę EBITDA na poziomie 10 proc.

— Ze względu na koszty restrukturyzacji tegoroczny zysk będzie zapewne niewielki, a efekt zmian ma być widoczny za rok — mówi prezes.

Próchnik zysku nie widział już od wielu lat. W 2007 r. miał 3,4 mln zł straty netto przy 31 mln zł przychodów ze sprzedaży.

Nic specjalnego

Na Konradzie Wojterkowskim, akcjonariuszu spółki, który wraz z innymi stołecznymi przedsiębiorcami kontroluje ponad 10-procentowy pakiet akcji, zapowiedzi nie zrobiły większego wrażenia.

— Założenia są skromniutkie, a przy tak mało ambitnych planach spółka nie będzie w stanie znacząco zwiększać sprzedaży — mówi Konrad Wojterkowski.

Jego zdaniem wystarczy około 5 mln zł, by pomnożyć sprzedaż spółki dwu- a nawet trzykrotnie. Przy nowoczesnym zarządzaniu przychody Próchnika mogłyby w tym roku sięgnąć 60-80 mln zł, a zysk netto 5 mln zł.

— Podtrzymuję wcześniejsze deklaracje, że za kilka miesięcy skupię pakiet akcji, który da mi kontrolę w spółce. Wtedy z odpowiednimi ludźmi z branży wprowadzę zmiany. Urozmaicimy ofertę o damskie ubrania i skupimy się na dynamicznym rozwoju krajowej i zagranicznych sieci — zapewnia Wojterkowski.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Laskowska

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Próchnik będzie szył na Wschodzie