Próchnik chyba znalazł branżowego partnera, a jego eks-spółki mają się coraz lepiej

Marcin Goralewski, Kinga Żelazek
opublikowano: 20-08-2003, 00:00

Lesław Derbis, właściciel szyjącej od 14 lat futra firmy Leder, twierdzi, że ma pomysł na uratowanie łódzkiego Próchnika. To jednak nie jedyny prywatny inwestor, który w ostatnim czasie zabrał się do kupowania akcji giełdowej spółki.

Podczas ostatniego zgromadzenia akcjonariuszy Próchnika pojawili się nowi udziałowcy reprezentujący nieco ponad 5 proc. kapitału spółki. Największym okazał się Lesław Derbis, który zarejestrował 147 tys. akcji. To 1,47 proc. kapitału spółki.

— Od dłuższego czasu zastanawiałem się nad zakupem akcji Próchnika. Rozmawiałem na ten temat z Narodowym Funduszem Inwestycyjnym Piast, ale nie doszliśmy do porozumienia — mówi Lesław Derbis, prezes i właściciel spółki Leder, zajmującej się szyciem futer.

Prywatny inwestor zdaje sobie sprawę, że posiadany pakiet akcji nie daje mu zbyt wiele. Unika jednak odpowiedzi na pytanie, czy będzie chciał go powiększyć i czy zamierza porozumieć się z innymi akcjonariuszami. Wiadomo, że papiery Próchnika kupowała też grupa osób związanych z łódzkim przemysłem lekkim. Stanisław i Irena Andrychowicz zarejestrowali 30 tys. akcji, a Marian Rajwa 22 tys. Po 100 tys. akcji na walnym posiadały trzy narodowe fundusze inwestycyjne — Drugi NFI, NFI im. E. Kwiatkowskiego i NFI Progress.

— Do tej pory nic nie wskazywało, że NFI mają jakiś pomysł na Próchnik. Ja mam taką wizję i będę się ją starał wdrożyć w życie — deklaruje Lesław Derbis.

Jego zdaniem, Próchnik ma szanse na przetrwanie.

— Potrzeba jednak radykalnych zmian. Nie chcę w tej chwili mówić o szczegółach — ucina prywatny inwestor.

Wybrana podczas ostatniego zgromadzenia akcjonariuszy rada nadzorcza Próchnika zdaje się reprezentować przede wszystkim narodowe fundusze inwestycyjne, zarządzane przez PZU NFI Management. Do rady łódzkiej firmy wszedł m.in. Piotr Żygłowicz, od niedawna dyrektor sprzedaży Vistuli. Właśnie NFI związane z PZU poważnie zaangażowały się w ratowanie tego krakowskiego producenta odzieży. Samo PZU zgodziło się udzielić Vistuli pożyczki na spłatę najbardziej niecierpliwych wierzycieli.

— Rozważanie fuzji Próchnika z Vistulą stanowiłoby zbyt daleko idącą interpretację ostatnich wydarzeń. Zostałem członkiem rady nadzorczej, bo znam branżę i rynek krajowy — mówi Piotr Żygłowicz.

Nie wiadomo jednak, co nowa rada nadzorcza zaproponuje zarządowi spółki.

— Pierwsze posiedzenie zaplanowano na wrzesień. Wówczas będzie można powiedzieć więcej o naszych planach — dodaje Piotr Żygłowicz.

Z władzami samej spółki nie udało się nam skontaktować. Także analitycy nie chcieli wypowiadać się na temat Próchnika. Problemy spółki spowodowały, że firma znacznie straciła na wartości — nie tylko tej giełdowej. Obecnie jej rynkowa wycena nieznacznie przekracza 6 mln zł.

Miranda z Turku po pierwszym półroczu osiągnęła najlepsze wyniki spośród byłych spółek zależnych Próchnika. Sukcesywnie pozbywa się też starych długów. Przeciwieństwem jest Jarlan, który w tym roku wpadł w poważne tarapaty.

Próchnik, aby podreperować swój budżet i pozbyć się zbędnego majątku, do końca 2002 r. sprzedał spółki zależne. Tym samym w gruzach legły ambitne plany stworzenia największego holdingu tekstylnego w Europie Środkowej i Wschodniej. Co ciekawe, podczas gdy Próchnik nadal ma problemy, większość jego byłych córek zarabia na siebie.

Zakłady Przemysłu Jedwabniczego Miranda, producent tkanin i dzianin, którego właścicielem jest Len Kamienna Góra, mają najlepsze wyniki w historii. Po I półroczu spółka miała prawie 44 mln zł przychodów i 4,2 mln zł zysku netto.

— Dzięki lepszej organizacji produkcji, ograniczeniu kosztów i marnotrawstwa znacznie obniżyliśmy koszty — mówi Marek Ulewicz, prezes Mirandy.

Spółka, która miała zadłużenie sięgające 40 mln zł, spłaciła już 9 mln zł, a w tym roku pozbędzie się kolejnych 4 mln zł. Firma ciągle poszukuje nisz rynkowych, gdyż nie chce konkurować z dużymi producentami tkanin odzieżowych.

— Zakłady odzieżowe borykają się z dużymi problemami, które przekładają się na dostawców. Stąd staramy się współpracować z innymi firmami, np. z producentami mebli —mówi Marek Ulewicz.

Poważne kłopoty mają natomiast Zakłady Przemysłu Dziewiarskiego Jarlan. Po bardzo dobrych wynikach 2002 r, w tym półroczu spółka odnotowała stratę 4,5 mln zł przy sprzedaży 12 mln zł.

— Załamał się eksport, który stanowił 80 proc. naszej produkcji. To automatycznie spowodowało 50- -proc. spadek produkcji — tłumaczy Krzysztof Dajczak, prezes i główny udziałowiec Jarlanu (74 proc.).

Spółka, aby zdobyć nowe zamówienia, obniżyła ceny, co obniżyło jej rentowność. Obecnie Jarlan restrukturyzuje się pod nadzorem Agencji Rozwoju Przemysłu.

Pozostałe byłe spółki giełdowego Próchnika inwestują w modernizację linii technologicznych i aktywnie szukają nowych nisz rynkowych. Jest to dla nich gorączkowy okres tuż przed akcesją.

Wisan ze Skopania, sprzedany Primatexowi, ma około 20-proc. udział w rynku firanek. Spółka stale redukuje koszty i modernizuje park maszynowy. Pierwsze półrocze zamknęła zyskiem netto wysokości 1,4 mln zł przy 32 mln zł sprzedaży.

Dolwis z Leśnej, producent głównie tkanin podszewkowych, przejęty przez Kredyt Bank (prawie 75 proc. akcji) , ubiegły rok zamknął zyskiem netto wysokości 0,5 mln zł przy obrotach 36 mln zł.

— Dodatni wynik na koniec 2003 r. uzależniony jest od kursu euro. Związane jest to z dużymi inwestycjami opłacanymi z kredytów zaciągniętych w tej walucie — wyjaśnia Roman Tchórz, prezes Dolwisu.

Biruna z Białegostoku, producent polarów oraz sztucznych futer, w 2002 r. zarobił netto około 2 mln zł przy sprzedaży sięgającej 40 mln zł. Głównym udziałowcem spółki jest Podlaskie Towarzystwo Finansowo-Inwestycyjne.

Z niewielkim zyskiem (160 tys. zł) rok 2002 zakończył producent koronek, serwet i obrusów Koronki z Brzozowa. Obecnie prawie 80 proc. udziałów należy do Pracowniczej Grupy Inwestycyjnej Koronki.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Goralewski, Kinga Żelazek

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu