Próchnik znalazł się na muszce inwestorów

Magdalena Brzózka
opublikowano: 24-04-2009, 00:00

Firma handlująca ubraniami pierwszy kwartał zakończyła pod kreską. Dzięki nowej strategii ma wyjść na plus już za trzy miesiące.

Główny akcjonariusz otrzymał dwie oferty inwestycyjne

Firma handlująca ubraniami pierwszy kwartał zakończyła pod kreską. Dzięki nowej strategii ma wyjść na plus już za trzy miesiące.

Podczas gdy wiele odzieżowych spółek marzy i pomarzyć jedynie może o kimś, kto ją dokapitalizuje, to dystrybutor eleganckich ubrań dostaje oferty od potencjalnych inwestorów.

— Dostaliśmy dwie propozycje. Jedna pochodzi od niemieckiej spółki związanej z branżą odzieżową, druga od zagranicznego funduszu. Jeśli inwestor dałby spółce duży zastrzyk kapitału, taki dzięki któremu moglibyśmy znacznie zwiększyć sieć sprzedaży. Dla Próchnika na pewno byłoby to korzystne — mówi Krzysztof Grabowski, prezes Próchnika.

Jeszcze w kwietniu zarząd Próchnika spotka się z zainteresowanymi spółką inwestorami.

— Jestem otwarty na propozycje — mówi Krzysztof Grabowski.

Łódzka spółka może być łakomym kąskiem, zwłaszcza że nie ma większościowego właściciela. Jedynie prezes Krzysztof Grabowski ma 9,8 proc. pakiet akcji spółki.

— Nasz akcjonariat jest rozdrobniony, jestem świadomy, że w każdej chwili może dojść do takiej sytuacji, że ktoś przejmie kontrolę w spółce. Zamierzam sukcesywnie zwiększać zaangażowanie w spółkę — mówi Krzysztof Grabowski.

Jeszcze pod kreską

Inwestor inwestorem, ale zarząd Próchnika przede wszystkim chce się skupić na poprawie wyników, bo niechlubną tradycją spółki, jest kończenie roku pod kreską. Próchnik już od wielu lat nie wypracował zysku. W pierwszym kwartale tego roku też się nie udało. Wyniki za trzy pierwsze miesiące tego roku nie są jeszcze publiczne, ale prezes zapewnia, że strata była mniejsza a przychody wyższe niż w ubiegłym roku, kiedy Próchnik miał 7,4 mln zł przychodów i ponad 1 mln zł straty.

— Pierwszy kwartał tego roku zakończyliśmy jeszcze na minusie, jednak wynik za ten okres był obciążony kosztami związanymi z restrukturyzacją i wyprzedażą zapasów. W drugim kwartale już tak nie będzie, wynik będzie nieskażony dodatkowymi kosztami i wyjdziemy już na plus — zapewnia Krzysztof Grabowski.

Prezes Próchnika, który funkcję sprawuje od początku tego roku, przez ponad cztery miesiące zrobił w spółce radykalne porządki. Odprawy dla zwolnionych pracowników i likwidacja działalności produkcyjnej kosztowała spółkę około 5 mln zł. Jednak to może ograniczyć koszty funkcjonowania firmy o kilka milionów złotych rocznie.

Nowy plan

Mimo kryzysu, zarząd Próchnika, jak na przedstawiciela branży odzieżowej, jest wyjątkowym optymistą. I nie przeszkadza to, że czynsze w galeriach handlowych opłaca w drogim euro a za towar płaci w nie tańszych dolarach, bo wierzy w nową strategię.

— Największą wartością Próchnika jest marka, znane, ale zapomniane logo, które trzeba wypromować. Zlikwidowaliśmy produkcję na zlecenie i przeszycia i skoncentrujemy się na naszym brandzie i rozwoju sieci — mówi Krzysztof Grabowski.

Dzisiaj działa 20 salonów Próchnika, do końca roku przybędą cztery nowe. Prezes ma pomysł w jaki sposób przyciągnąć klientów.

— Nie będziemy wyprzedawać ubrań za pół ceny, ale stosować promocje, dzięki którym będziemy mogli osiągać zadowalającą sprzedaż — mówi Krzysztof Grabowski.

Próchnik jest też spokojny o klientów.

— Nawet jeśli nasza grupa docelowa odczuwa kryzys, to jednak oszczędza na droższych produktach niż ubrania. Nie zmienia mieszkań lub samochodów, ale nadal chce i musi ubierać się elegancko i zmieniać garderobę — mówi Krzysztof Grabowski.

Okiem ANALITYKA

Rafał Salwa, niezależny analityk

Prochnik może dać sobie radę

Próchnik jest na dobrej drodze, żeby po wielu chudych latach przestać wegetować i wreszcie powalczyć o pozycję na rynku. Jeśli w spółce pojawiłby się inwestor, który dokapitalizowałby ją o około 10-15 mln zł, Próchnik mógłby zacząć myśleć nie w kategoriach przetrwania, ale ekspansji i promocji marki. I choć przed zarządem jeszcze sporo pracy, by odświeżyć zakurzony wizerunek i poprawić wyniki, to jednak na pewno głęboka restrukturyzacja, którą spółka przeżyła w ostatnim czasie, ułatwi jej funkcjonowanie nawet w tym kryzysowym czasie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Brzózka

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu