Producenci cukru: ujemna rentowność

Katarzyna Kozińska
opublikowano: 25-02-2002, 00:00

Z analizy przygotowanej przez Instytut Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej wynika, że producenci cukru zanotują w tym roku ujemną rentowność, przekraczającą 10 proc. Tylko nieliczne, zrestrukturyzowane, zakłady mają szansę na zysk. Przedstawiciele branży ostrzegają, że brak szybkich zmian w regulacjach doprowadzi krajowe cukrownie do upadku.

Instytut Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej przygotował prognozę wyników najbliższej kampanii cukrowniczej. Wynika z niej, że przy zobowiązaniach narzuconych na producentów przemysł cukrowniczy poniesie w najbliższym sezonie ponad 10-proc. stratę.

Łucja Chudoba, autorka opracowania, uważa, że przemysł wymaga szybkich regulacji, które zagwarantują równe szanse producentom i plantatorom.

— Rozporządzeniem ministra rolnictwa wprowadzono obowiązkową minimalną cenę skupu buraka cukrowego, bardzo korzystną dla plantatorów. Na wyprodukowanie tony cukru trzeba wydać prawie 900 zł na surowiec, oprócz tego ponieść koszty przerobu — około 1100 zł/t. Cena cukru natomiast nie jest gwarantowana — mówi Łucja Chudoba z IERiGŻ.

Cenę interwencyjną ustalono na 1800 zł za tonę. Interwencyjna oznacza jednak — sugerowana, a nie — obowiązująca. Zagraniczni inwestorzy twierdzą, że odbiorcy nie zapłacą więcej. Nawet jeśli sprzedaż będzie po cenie interwencyjnej, przemysł straci brutto 10,9 proc. przychodów.

— Nie musi być tak źle. Cena będzie wyższa, jeśli cukrownie nie będą wyprzedawały cukru po niskiej cenie, jak robią niektóre państwowe zakłady, którym zależy na utrzymaniu płynności. Aby sprzedaż była opłacalna, cena zbytu cukru powinna wynosić około 2200 zł, i jest to jak najbardziej realne — podkreśla Łucja Chudoba.

Zagraniczni inwestorzy — Nordzucker i Pfeifer und Langen — określają koszt wyprodukowania jednej tony cukru (bez kosztu surowca) na 1200-1300 zł.

Zdaniem Adama Koziołka z niemieckiej spółki Nordzucker, nawet cukrownie dofinansowane przez inwestorów zagranicznych nie będą w stanie osiągnąć dodatniej rentowności.

— 10-procentowa strata oznacza, że na zakończenie sezonu na każde wyłożone 100 zł właściciel zarobi 90 zł. Przy tym poziomie cen za buraki i założeniu, że cukier zostanie sprzedany po cenie interwencyjnej, na pokrycie pozostałych kosztów produkcji tony cukru pozostaje 900 zł. Żadna polska cukrownia nie jest w stanie zmieścić się w tej kwocie — podkreśla Adam Koziołek.

Dzięki ustaleniu minimalnej ceny na buraki na zyski mogą liczyć natomiast plantatorzy. Relacja udziału plantatora i producenta cukru w cenie interwencyjnej będzie równa, co oznacza, że w porównaniu z poprzednimi latami wzrośnie udział dostawcy surowca. Jego zysk brutto za dostarczenie buraka będzie wynosił 8,4 proc.

— Do tej pory negocjowaliśmy cenę buraka z plantatorami. Zależała ona od wielu czynników. Teraz mamy ustaloną cenę na surowiec, ale nie mamy zagwarantowanej ceny na produkt. Obniżenie ceny nie zwiększy popytu. Nikt nie będzie słodził więcej niż do tej pory tylko dlatego, że cukier jest w sklepie tańszy. Trudno tu zwiększać sprzedaż dla zmniejszenia strat — tłumaczy Adam Koziołek.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kozińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Producenci cukru: ujemna rentowność