Producenci wyłapują miliardy ze słońca

Anna Pronińska
opublikowano: 29-07-2011, 00:00

Przed spółkami związanymi z solarną energią złote lata. Inwestują w fabryki, wchodzą do Chin i na giełdę.

Na niewielkie spółki czeka 30 mld zł

Przed spółkami związanymi z solarną energią złote lata. Inwestują w fabryki, wchodzą do Chin i na giełdę.

Prawie 150 mln kilometrów dzieli Ziemię od Słońca. Zyski z niego są dużo bliżej. Dla producentów kolektorów słonecznych w zasięgu ręki. Do końca ubiegłego roku zainstalowano ich w Polsce 656 tys. mkw. Tylko. Bo, zdaniem Grzegorza Wiśniewskiego, prezesa Instytutu Energetyki Odnawialnej, do 2020 r. ma być 14,7 mln mkw. A to oznacza, że rynek będzie rósł o 40 proc., a firmy podzielą między siebie 3 mld zł rocznie. W sumie w ciągu dziewięciu lat zgarną 30 mld zł. Dlatego firmy zbroją się do walki o tort. Dużą inwestycję (zakrojoną na blisko 60 mln zł) w zeszłym roku zakończyła spółka Watt, z siedzibą w Sosnowcu na terenie Katowickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej. W 33 proc. przedsięwzięcie sfinansowała Unia Europejska. Spółka wybudowała fabrykę, w której może produkować 300 tys. kolektorów rocznie.

— Obecnie jest to największy zakład w tej części Europy Środkowo-Wschodniej i drugi na świecie — mówi Sebastian Musioł, specjalista ds. marketingu w Watt.

Branża się zaludnia

W tym roku Watt nie przewiduje już tak znaczących nakładów na inwestycje.

— Będziemy się koncentrować m.in. na uruchomieniu kolejnych linii produkcyjnych i wprowadzaniu na rynek nowych produktów z zakresu energetyki odnawialnej — mówi specjalista ds. marketingu Watt.

Za miesiąc na NewConnect ma zadebiutować Sunex, producent m.in. kolektorów i systemów ogrzewania energią słoneczną, którego moce produkcyjne w zakładzie w Raciborzu i kilku wynajmowanych halach, wynoszą około 70 tys. mkw. kolektorów rocznie. Następnym krokiem będzie wejście na główny rynek.

— To chcemy osiągnąć w 2012 r. Pojawienie się na małym parkiecie miało na celu dokonanie wyceny wartości spółki. Z pierwszej emisji pozyskaliśmy ponad 600 tys. zł — mówi Romuald Kalyciok, prezes i główny właściciel Suneksu.

Prezes przyszłego debiutanta dodaje, że w tym roku spółka wyda 4,5 mln zł na inwestycje w technologie i urządzenia. Wejściu na główny parkiet ma towarzyszyć większa emisja akcji, z której pieniądze będą przeznaczone m.in. na uruchomienie produkcji za granicą.

— Rozmawiamy o zakupie miejsca montażowego lub budowie fabryki w takich krajach jak Rumunia czy Białoruś, ale też Hiszpania czy Francja — ujawnia Romuald Kalyciok.

Jednym z pionierów rynku jest Hewalex z Czechowic-Dziedzic, który działa od ponad dwóch dekad.

— Miniony rok nie był dla nas dobry ze względu na to, że program dotacji na kolektory [osoby fizyczne mające jedno lub wielorodzinny budynek mieszkalny oraz wspólnoty mieszkaniowe instalujące kolektory słoneczne na własnych budynkach wielorodzinnych mogą ubiegać się o dotacje unijne na zakup lub montaż instalacji — red.] został uruchomiony we wrześniu, czyli już po sezonie. Jednak w tym roku już udało nam się wypracować zeszłoroczny obrót — mówi Leszek Skiba, prezes Hewaleksu, który w ubiegłym roku miał 36 mln zł przychodów.

Dwa lata temu spółka za 9 mln zł zbudowała drugi zakład i może wytwarzać 1000 mkw. kolektorów dziennie. Na razie moce wykorzystuje w 50 proc.

Na krajowym rynku zarabiają także firmy montujące kolektory, m.in. Rapid.

— Ze względu na zbyt dużą konkurencję postanowiliśmy skupić się na usługach, a nie produkcji. Specjalizujemy się głównie w montażu instalacji kolektorów skupionych w jednym miejscu na dużych przedsięwzięciach. To są obiekty, gdzie jest duże zapotrzebowanie na wodę, np. szpitale — mówi Zenon Laszuk, prezes Rapidu.

Jedną z największych tego typu inwestycji realizowanych przez spółkę było wyposażenie szpitala w Częstochowie. Ta inwestycja, sprzed kilku lat, pochłonęła 4 mln zł, z czego ponad 40 proc. sfinansował Ekofundusz, część Wojewódzki Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach, a resztę pieniądze własne szpitala. Wówczas była to największa instalacja solarna w Polsce i jedna z największych tego typu w Europie.

Nie tylko u siebie

Chociaż krajowy rynek ma gigantyczny potencjał, to firmy zerkają szerzej. Watt, który w Polsce jest w czołówce sprzedaży, połowę produkcji eksportuje.

— Priorytetowy jest dla nas rynek polski, ale 20 proc. produkcji trafia na eksport — mówi Leszek Skiba.

Sunex rozmawia z kilkoma firmami z rynku chińskiego o możliwościach dystrybucji produktów w tamtym regionie.

— Nie chcemy sprzedawać technologii, lecz pozyskać dystrybutorów. Obecnie naszym największym zagranicznym rynkiem są Niemcy — mówi prezes Suneksu.

Eksport stanowi 60-70 proc. sprzedaży firmy, która miniony rok zakończyła z 24 mln zł przychodów i 218 tys. zł zysku netto. Natomiast po pierwszym półroczu tego roku sprzedaż sięgnęła 14,4 mln zł (wzrost o ponad 30 proc., wobec tego okresu w 2010 r.), a cały rok ma zakończyć 36 mln zł przychodów i 300-400 tys. zł zysku netto.

Nic dziwnego, że branża przyciąga.

— W ostatnich dwóch latach podwoiła się liczba firm działających w tej branży w Polsce. Jednak większość z nich to dystrybutorzy, często produktów pochodzących z Chin — mówi Sebastian Musioł.

Okiem eksperta

Grzegorz Wiśniewski, prezes Instytutu Energetyki Odnawialnej

Rynek kolektorów słonecznych w Polsce jest nie tylko stabilny i w fazie wzrostu, ale też zdrowy. Objawia się to m.in. tym, że konkuruje na nim ponad 70 producentów, z czego połowa to firmy zagraniczne, ale 60 proc. rynku należy do sześciu firm. O tym,

jak perspektywiczna to branża, świadczą liczby. Do 2020 r.

ma być u nas zainstalowanych 14,7 mln mkw. kolektorów (wartość rynku 30 mld zł),

co stawia nas na wysokiej

piątej pozycji na rynku

europejskim. Tymczasem do końca 2010 r. zamontowano 656 tys. mkw. To daje

potencjał wzrostu średnio

40 proc. rocznie, a to z kolei przekłada się na około

3 mld zł co roku do podziału na firmy. Wśród sześciu

wiodących producentów na rynku krajowym jest Sunex, który jest silnie ukierunkowany na eksport. Nie dziwi, że ta firma chce się rozwijać i sięga po pieniądze z giełdy. A jej plany wejścia na największy na świecie rynek chiński są pozytywnym sygnałem, bowiem to właśnie rynki azjatyckie rosną najszybciej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Pronińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy