Produkt zastępczy nie jest oryginałem

Jacek Zalewski
19-02-2010, 00:00

Z upływem roku 2009 wcale nie zakończyło się podsumowywanie dwóch dekad polskich przemian, jako że nie wszyscy zdążyli wystartować pamiętną jesienią 1989. Na przykład Krajowa Izba Gospodarcza zawiązana została w lutym 1990 r., na bazie materialnej Polskiej Izby Handlu Zagranicznego, czyli zrzeszenia PRL-owskich central handlu zagranicznego. Ich monopol w obrotach handlowych ze światem zniosły reformy Leszka Balcerowicza.

Obchodząca swe organizacyjne dwudziestolecie KIG odkopała historyczne korzenie samorządu gospodarczego na ziemiach polskich. Zaczął się on kształtować lat temu… dwieście, w Księstwie Warszawskim. Ale samorządowy dorobek dwóch minionych dekad przemian nie jest taki, o jaki chodziłoby teoretykom. Polski biznes zorganizował się w wielu konkurujących nurtach. KIG pozostała jedynym podmiotem promującym — bezskutecznie — ideę jednolitego, silnego samorządu gospodarczego.

W tym kontekście warto przypomnieć, jak radykalnie różnie temat ten potraktowały konstytucje II RP oraz III RP. Ostatnia przedwojenna, czyli kwietniowa z roku 1935, ustalała w art. 72, że "Administrację państwową sprawuje: a) administracja rządowa, b) samorząd terytorialny, c) samorząd gospodarczy", w art. 76 zaś precyzowała powoływanie izb gospodarczych. Obecna konstytucja (także kwietniowa) z roku 1997 samorządowi terytorialnemu poświęca cały rozdział, za to terminu "samorząd gospodarczy" nie wymienia ani razu! Jedynie w art. 17 stwierdza ogólnie, że "W drodze ustawy można tworzyć również inne rodzaje samorządu. Samorządy te nie mogą naruszać wolności wykonywania zawodu ani ograniczać wolności podejmowania działalności gospodarczej." I w art. 20 dodaje, że podstawą ustroju ekonomicznego Polski jest "społeczna gospodarka rynkowa oparta na wolności działalności gospodarczej, własności prywatnej oraz solidarności, dialogu i współpracy partnerów społecznych".

Autorom takich zapisów nawet trudno się dziwić, że postawili zdecydowany akcent na wolność gospodarczą i fakultatywność zrzeszania się — skoro tak chciała większość środowisk biznesowych. Ale brak jednolitej, silnej reprezentacji przedsiębiorców z upływem czasu wymusił zawiązywanie porozumień. Najpierw jedenaście podmiotów utworzyło Radę Przedsiębiorczości, w której obowiązywała jednomyślność. Dzisiaj istnieje Kongres Przedsiębiorczości z siedmioma udziałowcami.

O jego skuteczności niech świadczy niedawne opiniowanie rzuconej luźno przez rząd propozycji zawieszenia tzw. progów ostrożnościowych finansów publicznych. Kongres Przedsiębiorczości formalnie… poparł ten niedorzeczny i szkodliwy pomysł, a uczynił to w następującym trybie: trzy organizacje za, dwie przeciw i dwie wstrzymały się od głosu. Takie mechaniczne zliczanie, w ogóle nie uwzględniające realnego wpływu głosujących podmiotów na polską gospodarkę, absolutnie nie może być traktowane jako wiążąca opinia polskiego biznesu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Produkt zastępczy nie jest oryginałem