Produkty strukturalne na całe zło?

Przemysław Wojciechowski, „Rynek Kapitałowy”
15-11-2008, 11:09

Gwałtowny i znaczny spadek cen akcji oraz towarzysząca mu niepewność co do przyszłej koniunktury skłoniły inwestorów giełdowych do poszukiwania alternatywnych, bezpiecznych form inwestowania. Czy produkty strukturalne naprawdę do nich należą.

Jeszcze rok temu w portfelach inwestycyjnych Polaków królowały fundusze inwestycyjne, zwłaszcza akcyjne. Klienci byli zachęcani wysokimi zyskami, jednak niewielu z nich zdawało sobie sprawę z ryzyka, jakie ponoszą. W czasie giełdowej koniunktury osiągali znaczące zyski, jednak gdy skończyła się hossa, zaczęły się problemy. Spadki na rynkach kapitałowych znacząco uszczupliły ich oszczędności, co negatywnie wpłynęło na skłonność inwestorów do lokowania w ryzykowne papiery wartościowe. Na znaczeniu zyskało przede wszystkim bezpieczeństwo aktywów.

Bezpieczne zyski
Przykładem takiego alternatywnego instrumentu finansowego są produkty strukturyzowane (lokata, certyfikat), będące połączeniem tradycyjnego instrumentu o stałym dochodzie (obligacja, lokata) oraz jednego lub kilku instrumentów pochodnych (np. opcje). Część bezpieczna wypracowuje nam tzw. gwarancję kapitału, opcja zaś jest instrumentem odpowiedzialnym za zysk. Taka konstrukcja daje potencjał do wypracowania zysków wyższych niż z lokat czy obligacji oraz pozwala na wręcz nieograniczony dobór elementów składowych. Mogą nimi być indeksy giełdowe, surowce, waluty, a nawet, stosunkowo trudno dostępne dla przeciętnego Kowalskiego, ropa naftowa czy kukurydza. Zamiast zawracać sobie głowę skomplikowanymi transakcjami na giełdach całego świata, otrzymujemy „automat”, którego wartość będzie się zmieniać zgodnie z instrumentem bazowym. Produkt taki tworzony jest tylko raz, nie jest aktywnie zarządzany, a więc koszty jakie ponosimy są niższe niż np. w przypadku funduszy. Częstą praktyką jest także „opakowanie” struktury w polisę ubezpieczeniową. Środki wpłacane przez klienta są traktowane jako składka, a ewentualny zysk to część świadczenia ubezpieczeniowego, które jest zwolnione z podatku.
Na pierwszy rzut oka wydaje się, że mamy do czynienia z produktem idealnym na czas giełdowych spadków. Ale czy na pewno?

Dla wymagających i zorientowanych
Podstawowe ograniczenia to stosunkowo krótki okres subskrypcji (z reguły kilka tygodni) oraz wymagana minimalna (często wysoka) kwota inwestycji. Ponadto, jeżeli struktura nie jest notowana na giełdzie, „zamrażamy” zaangażowane aktywa na okres kilku lat. Co prawda można wyjść z inwestycji przed terminem zapadalności, jednak wiąże się to z dodatkowymi opłatami oraz odbywa się po aktualnej cenie rynkowej. W większości przypadków wcześniejsze spieniężenie struktury zakończy się stratą. Warto również zwracać uwagę na informacje o podmiotach będących gwarantem danego produktu. Jak pokazały wydarzenia ostatnich tygodni gwarantem niektórych inwestycji były podmioty, które ogłosiły upadłość. Istotna jest także informacja, jaka jest partycypacja we wzroście instrumentu bazowego. Zdarzają się struktury, które dają nawet 150-procentowy udział, ale bywa i tak, że ten udział jest znacznie mniejszy niż 100 proc. Inwestycja w struktury wymaga ponadto przynajmniej podstawowej wiedzy z zakresu finansów. Warto wiedzieć, od czego zależy ewentualny zysk i jakie są szanse na jego uzyskanie. Przed inwestycją warto się spotkać z doradcą finansowym, który przedstawi nam możliwe scenariusze, opowie o wszelkich wadach i zaletach oraz o czynnikach ryzyka. Fakt, że w terminie zapadalności otrzymamy zwrot wpłaconego kapitału, nie oznacza, że nie ponosimy straty na inwestycji. Wartość pieniądza za kilka lat będzie przecież niższa ze względu na inflację. Z czerwcowego raportu NBP o inflacji wynika, że w 2008 r. ceny wzrosną o 4,05 proc., w 2009 roku o 4,15 proc., zaś w 2010 roku o 2,9 proc. (średnie z prognozowanych przedziałów) . Daje nam to w okresie trzyletnim 11,1 proc., a więc znaczącą utratę realnej wartości kapitału . Ponosimy także tzw. koszt alternatywny, zwany także kosztem utraconych możliwości. Nasze środki mogliśmy przecież zdeponować na lokacie, osiągając zysk około 8 proc. rocznie.

Słabe strony struktur
Polski rynek produktów strukturyzowanych istnieje już kilka lat, jednak prawdziwe nasilenie ofert obserwujemy od około 1,5 roku. Wg gazety Parkiet w ciągu pierwszych ośmiu miesięcy obecnego roku Polacy wydali na struktury 3,75 mld zł czyli o ponad 60 proc. więcej niż w analogicznym okresie roku poprzedniego . Struktury miały być „złotym środkiem”, który pomoże Polakom bogacić się, także w obliczu giełdowych spadków. Oprócz wartości sprzedanych produktów rośnie także paleta możliwości inwestycyjnych oraz liczba subskrypcji. Od sierpnia 2006 r. struktury są także notowane na GPW, co oznacza, że można nimi obracać na rynku wtórnym. Czy jednak pozwalają one godziwie zarobić?
Na dzień 5 października br., w systemie notowań ciągłych uwzględnione były 34 produkty strukturyzowane. Zaledwie sześć z nich jest dziś warte więcej niż w momencie debiutu . Giełda z całą stanowczością ukazała słabe strony struktur. Dlaczego ich wyniki są znacznie słabsze od tych prezentowanych w materiałach marketingowych? Polski rynek jest stosunkowo młody, a poziom edukacji ekonomicznej społeczeństwa niski w porównaniu z krajami rozwiniętymi. Najłatwiej więc zachęcić do inwestycji prezentując historyczne wyniki. Należy jednak zauważyć, że bardzo często produkty powstają pod koniec silnych trendów. Na pierwszym miejscu emitenci stawiają często względy sprzedażowe, a nie fundamenty. O ileż łatwiej znaleźć nabywcę na produkt, który w minionych trzech latach pozwoliłby zarobić, powiedzmy, 270 proc. Dyskretnie przemilczany jest jednak fakt, że takiej inwestycji trzy lata temu nie było. Bazowanie na przekonaniu, że trendy na rynkach surowcowych, akcyjnych czy walutowych będą trwały w nieskończoność, jest pozbawione logiki. Dużo korzystniejsze, z punktu widzenia wspomnianego wcześniej Kowalskiego, byłyby produkty oparte na rynkach przecenionych, tam gdzie wyceny rynkowe są znacznie poniżej fundamentalnych. Problem w tym, że takie rynki nie gwarantują skutecznej kampanii reklamowej oraz mogą nie przyciągnąć klientów.

Cena wiedzy i doświadczenia
Na szczęście nie jest to regułą i coraz częściej można nabyć prawdziwe „perełki”. Przykładem może być chociażby notowana na GPW od 10 lipca br. struktura „Brent Crude Oil Inverse Performance”. Ten certyfikat strukturyzowany, którego emitentem jest Raiffeisen Centrobank, naśladuje odwrotność zmiany ceny kontraktów terminowych na ropę Brent. Został uruchomiony w momencie, gdy cena ropy była bliska historycznych szczytów i od debiutu do początku października pozwolił zarobić już ponad 60 proc. . Klasycznym przykładem promowania produktu na podstawie wyników historycznych jest certyfikat tego samego emitenta – "Eastbasket Ukraine Kazachstan”. Giełdy ukraińska i kazachska rosły bardzo dynamicznie, znacznie szybciej niż gospodarki krajów dojrzałych. Region ten charakteryzuje się z pewnością sporym potencjałem wzrostu w dłuższym okresie, ale był także znacznie przewartościowany. Pierwsze notowanie tej struktury na GPW miało miejsce 19 września 2007 r. Do początku października 2008 r. inwestycja przyniosła około 45 proc. straty .
Powyższe przykłady pokazują jak istotne jest, aby każdy uważnie zastanowił się, czy inwestycja ma szansę powodzenia. Jeżeli inwestor nie posiada wystarczającej wiedzy i umiejętności, powinien zgłosić się po poradę do swojego doradcy finansowego. W jego interesie powinno leżeć, aby klient na koniec był zadowolony, gdyż tylko wówczas wróci do niego po kolejną poradę.

Autor jest analitykiem finansowym Hexus Capital Management Polska SA
 

Tekst pochodzi z listopadowego miesięcznika „Rynek Kapitałowy”
Produkty strukturalne na całe zło?Produkty strukturalne na całe zło?

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Przemysław Wojciechowski, „Rynek Kapitałowy”

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Surowce / Produkty strukturalne na całe zło?