Prof. Gładysz: wykryte ogniska ptasiej grypy to nie powód do paniki

PAP
01-12-2007, 17:44

Wykrycie ognisk ptasiej grypy na fermach drobiu na  Mazowszu nie jest powodem do paniki. Obecnie odbywa się wędrówka ptaków i  należało się tego spodziewać - uważa prof. Andrzej Gładysz z wrocławskiej Akademii Medycznej.

"Nie jest to pierwszy przypadek wykrycia wirusa ptasiej grypy wśród ptactwa domowego i nie ma powodów do paniki. Należało się tego spodziewać, ponieważ jesień podobnie jak wiosna, to czas wędrówki ptaków, a wśród dzikich ptaków ten wirus jest dość rozpowszechniony" - powiedział PAP w sobotę Gładysz.

W sobotę na dwóch fermach indyków w miejscowościach Unijewo i Myśliborzyce w gminie Brudzeń pod Płockiem (woj. mazowieckie) stwierdzono dwa ogniska groźnego wirusa ptasiej grypy H5N1. Wokół obu miejscowości wprowadzono 3-km strefę zapowietrzenia i 10-km strefę zagrożenia.

Zdaniem profesora, różne mogły być źródła zakażenia indyków na fermach. "Może do fermy wprowadzone zostało jakieś ptactwo z zewnątrz, może jakieś przelatujące ptaki chciały się tam dożywić, a może przeniesione w jakiś sposób zostały wydaliny dzikich ptaków" - tłumaczył Gładysz. Zapewnił, że dla społeczeństwa nie powinien być to sygnał do paniki.

Wirus ptasiej grupy, jak wyjaśnił profesor, jest zawsze bardziej niebezpieczny w skupiskach ptaków, gdzie łatwo się przenosi. Może stanowić zagrożenie dla obsługi ferm, ze względu na ryzyko zakażenia, dlatego od momentu ujawnienia takiego wirusa zaleca się bezwzględnie stosowanie odzieży ochronnej i masek na twarz.

Jak powiedział Gładysz, stosowanie masek stanowi poważny środek prewencyjny. "Na wszelki wypadek wskazane jest stosowanie masek na usta i nos przy wchodzeniu do kurników. Ale nie jest to niezbędne w gospodarstwach, gdzie nie było zachorowań (drobiu - PAP). To jest szczególnie silna prewencja na czas obserwacji. Należy pamiętać, że teraz przez kilkanaście dni trzeba będzie obserwować, czy nie będzie w okolicy nowych zachorowań ptactwa" - wyjaśnił.

"Ważne jest też, aby w pobliżu (miejsc wykrytych ognisk choroby - PAP) nie przenoszono drobiu, nie handlowano nim, żeby gospodarze nie wymieniali się drobiem" - mówił Gładysz. Podkreślił, że ptaki powinny być trzymane w zamkniętych pomieszczeniach. "Każda padła sztuka musi być zgłoszona służbie weterynaryjnej, która ją zbada. Należy też utrzymać higienę w kontaktach z ptactwem - bardzo starannie myć ręce i nie przebywać niepotrzebnie w kurnikach" - powiedział profesor.

Przypomniał, że zagrożenia dla człowieka nie powoduje spożywanie mięsa drobiowego czy jaj, jeśli są one poddane obróbce termicznej - gotowaniu, smażeniu czy pieczeniu.

Gładysz powiedział, że także mieszkańcy okolicy, w której wykryto wirusa ptasiej grypy powinni być spokojni. "Nie stanowi on poważniejszego zagrożenia. Ptasia grypa to problem współczesnej medycyny weterynaryjnej. Mszę z przyjemnością powiedzieć, że służby weterynaryjne i sztaby kryzysowe spisują się bardzo dobrze, co też stanowi o bezpieczeństwie" - dodał.

Jak zaznaczył, wszyscy powinni pamiętać też o tym, żeby nie dotykać znalezionych padłych ptaków, a przypadki takie trzeba zgłosić odpowiednim służbom. (PAP)

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Prof. Gładysz: wykryte ogniska ptasiej grypy to nie powód do paniki