Profesjonaliści mieli rację

Sobiesław Kozłowski
27-08-2012, 00:00

Ilość wezwań i debiutów to dobra miara stanu koniunktury i długoterminowej atrakcyjności cen akcji.

Właściciele spółek z grubsza znają wartość biznesów i widząc koniunkturę na rynku kapitałowym, mają zazwyczaj większą łatwość w podjęciu decyzji o sprzedaży akcji na giełdzie. Ponadto, w pewnym uproszczeniu, inwestorzy, obserwując dodatnie stopy zwrotu na niedawnych ofertach publicznych, mają większą skłonność do zainwestowania kapitału, by osiągnąć relatywnie szybki zwrot. Odwrotne tendencje ze strony sprzedających w ramach IPO oraz kupujących występują w czasie dekoniunktury.

To nie przypadek, że najwięcej pierwszych ofert publicznych w XXI w. mieliśmy w 2007 r. (81) i w tym roku zarówno WIG, jak i WIG20 ustanowiły historyczne rekordy. Natomiast najmniej debiutów było w latach 2001-03 oraz w 2009 r. Opisana relacja jest pomocną miarą stopnia „wygrzania” rynku, natomiast nieco słabiej spisuje się w okresie dekoniunktury. Słabość ta jest następstwem trudności w bieżącej ocenie ilości udanych debiutów w danym roku, stąd też wynika kilkumiesięczne opóźnienie skuteczności tej metody. Pewnym usprawnieniem oceny kondycji rynku poprzezliczbę IPO jest ocena skali redukcji zapisów oraz wartość pieniędzy pozyskanych w ramach ofert w relacji do wartości planowanych do pozyskania kwot. Obecnie informacje o ewentualnej nadsubskrypcji w procesie budowy księgi popytu zabrzmiałyby dość abstrakcyjnie, jednakże w 2006 i 2007 r. były powszechne.

Podobnym wskaźnikiem, jednak o przeciwnym znaczeniu, jest liczba ogłoszonych wezwań na sprzedaż akcji. Generalnie im większa liczba inwestorów decyduje się na próbę kupienia akcji poprzez ogłoszenie wezwania na sprzedaż akcji i osiągnięcie 66 lub też 100 proc. udziału w kapitale zakładowym, tym poziom wycen rynkowych zdaje się być atrakcyjniejszy do nabywania akcji w kilkuletnim horyzoncie. Dlaczego? Inwestorzy profesjonalni chcący nabyć znaczące pakiety akcji spółek giełdowych posiadają wiedzę i pieniądze, aby prawidłowo ocenić długoterminową atrakcyjność firm. W 2012 r. na GPW zadebiutowało 12 spółek, z czego jedna przeszła z NewConnect. Pod tym względem będzie to prawdopodobnie najsłabszy rok od 2009 lub drugi najsłabszy od 2004 r. O ile jednak na tej podstawie trudno przesądzić o koniunkturze, o tyle rosnąca ilość wezwań uwiarygodnia długoterminową atrakcyjność wycen.

Sobiesław Kozłowski

Raiffeisen Brokers

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sobiesław Kozłowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Profesjonaliści mieli rację