Prognozy swoje, biznes swoje

Jacek Kowalczyk Małgorzata Grzegorczyk
opublikowano: 02-01-2009, 00:00

Ekonomiści są przekonani, że w 2009 r. czeka nas załamanie inwestycji. My szukamy przebłysków

Ekonomiści są przekonani, że w 2009 r. czeka nas załamanie inwestycji. My szukamy przebłysków

optymizmu. Z powodzeniem.

Ponad 40 firm i instytucji publicznych przygotowuje inwestycje warte ponad 50 mld zł. Tak wynika z subiektywnego zestawienia "PB". Wzięliśmy pod lupę te inwestycje, które już trwają, te, które na dobre rozpoczną się w tym roku, oraz te, które do końca grudnia przynajmniej zakończą fazę przygotowawczą. Czy to znaczy, że nie grozi nam wielki kryzys w inwestycjach?

Przykre liczby

Z punktu widzenia całej gospodarki prognozy nie są optymistyczne. Głównie dlatego, że inwestycje już pół roku temu rozpoczęły awaryjne hamowanie. Jak wynika z danych GUS, w III kw. 2008 r. ich dynamika roczna spadła do 3,5 proc. — wynik fatalny, ponieważ w poprzednich kilku kwartałach inwestycje rosły w tempie 15-24 proc. (ekonomiści szacują, że w ujęciu kwartalnym spadły w III kw. o 12 proc.). To oznacza, że zdolność gospodarki do inwestowania gwałtownie się osłabiła jeszcze przed wybuchem kryzysu finansowego.

— Nie znamy jeszcze danych z czwartego kwartału 2008 r., ale tu roczna dynamika pewnie była już ujemna. Ta zła passa potrwa jeszcze cały przyszły rok, a inwestycje spadną o 0,3 proc. Będzie to najgorszy wynik od siedmiu lat — prognozuje Mateusz Mokrogulski, ekonomista BGŻ.

Niektórzy analitycy przewidują spadek nawet o ponad 8 proc. Taki scenariusz oznaczałby prawdziwe załamanie gospodarcze. Według danych GUS, przez ostatnie dwa lata — gdyby nie wzrost inwestycji — gospodarka rosłaby dwukrotnie wolniej (czyli w tempie 2,5-3 proc. rocznie, a nie 5-7 proc.). Duża ujemna dynamika inwestycji równa się więc recesji.

Konkretne przypadki

O tym, że nie będzie łatwo z inwestowaniem, mówią też konkretne przypadki. Notowany w Helsinkach, Sztokholmie i Nowym Jorku koncern Stora Enso w kwietniu ubiegłego roku wszedł do Warmińsko-Mazurskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej i obiecał budowę nowej papierni za 1,2 mld zł. Firma zdobyła na ten projekt najwyższy w historii grant unijny wysokości 150 mln zł. Teraz jednak, jak wynika z informacji "PB", Stora Enso chce przesunąć inwestycję. Nie da się tego zrobić, nie rezygnując z grantu. Negocjacje z Ministerstwem Gospodarki trwają.

Co spowodowało, że takie firmy jak Stora Enso aż tak boją się inwestować, że skłonne są zrezygnować nawet z darmowych 150 mln zł?

— Wiele firm nie chce ryzykować, bo widzi, że gospodarka zwalnia. Portfel nowych zamówień się kurczy. W takiej sytuacji zwiększanie mocy nie ma sensu, a w czasie kryzysu zapas gotówki nigdy nie jest za duży — mówi Rafał Benecki, ekonomista ING Banku Śląskiego.

Wiele jest jednak przypadków — im właśnie poświęcamy dzisiejszy numer "PB" — które pozwalają znaleźć w całym tym zamieszaniu szczyptę optymizmu. Bo przecież nawet Stora Enso nie rezygnuje ze wszystkich planów inwestycyjnych. Na otarcie łez firma realizuje inny projekt: w listopadzie rozpoczęła budowę elektrowni w zakładzie w Ostrołęce. To inwestycja za 137 mln EUR. Jej zakończenie przewidziano na trzeci kwartał 2010 r. Czyli jednak można. Trzymamy zatem kciuki za wszystkich odważnych.

Jacek Kowalczyk

Małgorzata Grzegorczyk

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk Małgorzata Grzegorczyk

Polecane