Prokuratoria kontratakuje

Jarosław Królak
12-12-2011, 00:00

Prawnicy skarbu państwa odmawiają samorządowcom prawa do zbiorowego procesu w sprawie kart pojazdów.

Rozpoczęła się sądowa batalia ponad 160 polskich powiatów z resortem transportu (wcześniej infrastruktury) o opłaty za tzw. karty pojazdów sprowadzanych z zagranicy. Do pierwszego starcia doszło na rozprawie, która odbyła się 7 grudnia. Małgorzata Sieńko, przedstawicielka Prokuratorii Generalnej (PG), reprezentującej resort transportu, wytoczyła najcięższą armatę: stwierdziła, że powiaty w tej sprawie w ogóle nie mają prawa do procesu grupowego.

— Ta sprawa nie kwalifikuje się na pozew zbiorowy, ponieważ powiaty nie wskazały wspólnej, faktycznej podstawy roszczenia, czego wymaga ustawa. Ponadto dwa powiaty, które przyłączyły się do grupy, już wcześniej przegrały prawomocnie indywidualne procesy o odszkodowania za karty pojazdów — tłumaczy Małgorzata Sieńko.

Zdaniem prokuratorii, jedyną cechą łączącą członków grupy jest fakt, że są powiatami, ale to wcale nie oznacza, że wszystkie mają roszczenia odszkodowawcze wobec skarbu państwa.

W tle wielkie pieniądze

Spór dotyczy opłat za karty pojazdów sprowadzanych do Polski. W 2003 r. Marek Pol, ówczesny minister infrastruktury, w rozporządzeniu ustalił opłatę w wysokości 500 zł. Przez trzy lata pieniądze trafiały do kas powiatowych. W 2006 r. Trybunał Konstytucyjny orzekł, że opłata jest za wysoka i obniżył ją do 75 zł. Właściciele pojazdów masowo zaczęli żądać od powiatów zwrotu 425 zł nadpłaty plus odsetki. ZPP szacuje, że powiaty musiały oddać kilkadziesiąt milionów złotych. Resort infrastruktury odmówił samorządom zrekompensowania tych strat. Powiaty poszły więc do sądu.

Powiaty się skarżą

Z taką argumentacją nie zgadza się Związek Powiatów Polskich (ZPP).

— Rozporządzenie Ministerstwa Infrastruktury dotyczące opłat za karty pojazdów zostało uznane za niezgodne z konstytucją. Obowiązywało wszystkie powiaty w Polsce i wszystkie doznały szkody finansowej, gdy zostały zmuszone oddawać pieniądze pobrane na podstawie niekonstytucyjnych przepisów — mówi Grzegorz Kubalski, prawnik ZPP. Zarzuca rządowym prawnikom grę na czas.

— Tydzień przed pierwszą rozprawą prokuratoria w piśmie procesowym nie dostrzegała przeszkód wobec procesu zbiorowego powiatów. Decyzję w tej sprawie pozostawiła sądowi. Po kilku dniach, na rozprawie, zmieniła zdanie. To nic innego jak przewlekanie procesu — twierdzi Grzegorz Kubalski. PG zaprzecza, że gra na czas.

— W piśmie procesowym do sądu nie zajmowaliśmy żadnego stanowiska w tej sprawie. Jednak po dokładnej analizie pozwu uznaliśmy, że ta kwestia nie może być rozpatrywana w procesie zbiorowym — mówi Małgorzata Sieńko. Sąd jeszcze nie podjął decyzji. Zażądał od PG stanowiska na piśmie. Następna rozprawa odbędzie się 8 lutego 2012 r.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Prokuratoria kontratakuje