Prokuratorskie zarzuty zamiast domów starości

  • Alina Treptow
opublikowano: 26-03-2014, 00:00

Prezes Serenity manipulował kursem akcji spółki i naraził ją na blisko 2 mln zł strat — uważają śledczy

Sprawa gdańskiej spółki Serenity, która rozbudziła wyobraźnię inwestorów z małej giełdy planami budowy sieci domów starości, znalazła finał w sądzie. Prokuratura Okręgowa w Gdańsku po ponad roku analiz postawiła zarzuty Piotrowi N., prezesowi firmy, oraz jego żonie.

Zobacz więcej

Debiut Serenity (FOT. MW)

— W zeszłym tygodniu skierowaliśmy akt oskarżenia do Sądu Okręgowego w Gdańsku — potwierdza Grażyna Wawryniuk, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.

Zdaniem prokuratury, Serenity kupowało i sprzedawało własne papiery, co powodowało duże wahania cen akcji. Na tych zabiegach spółka miała stracić 1,9 mln zł. „Osobą odpowiedzialną za powyższe działania był prezes spółki Piotr N.” — czytamy w komunikacie prokuratury.

Ucieczka przed fiskusem

Gdańska spółka, zdaniem prokuratury, nie wywiązała się także z obowiązków wynikających z ustawy o rachunkowości — biegły rewident nie zbadał sprawozdania za 2011 r., w kolejnym roku w ogóle nie kwapiła się z jego przygotowaniem. W toku postępowania okazało się, że prezes miał jeszcze więcej na sumieniu, m.in. nie zapłacił fiskusowi daniny z tytułu podatku dochodowego od papierów wartościowych i instrumentów finansowych.

Chcąc uniknąć zajęcia mienia, przekazał żonie — w ramach darowizny — blisko 2,6 mln zł, przez co ona również została wzięta na celownik. Zresztą nie tylko śledczy z Gdańska zainteresowali się Piotrem N. Prokuratura Okręgowa w Warszawie zarzuciła mu m. in. wprowadzanie w błąd uczestników rynku poprzez manipulowanie kursem akcji w 2010 r.

Niespełnione obietnice

Spółka Serenity zadebiutowała na giełdzie pod koniec 2009 r. (wejściu towarzyszyła emisja wysokości 1 mln zł), za drugim podejściem. Za pierwszym Ludwik Sobolewski, ówczesny prezes GPW, ze względu m.in. na braki w biznesplanie uznał, że firma jest zagrożeniem dla obrotu giełdowego. Po wejściu na małą giełdę, choć uznana za inwestycję ryzykowną, miała już z górki, szczególnie że zapowiedzi ekspansji rozbudzały wyobraźnię inwestorów. W 2020 r. Serenity chciało mieć w grupie 30 domów starości, z których skorzystałoby nawet 2,2 tys. seniorów.

Tymczasem spółka otworzyła tylko dwa oddziały rehabilitacyjne (część inwestorów podejrzewało, że działają jedynie na papierze), a obecnie nie prowadzi działalności. W obietnice uwierzył m. in. tajemniczy inwestor, który w 2010 r. w ramach emisji prywatnej objął akcje za 9 mln zł, mniejszościowy pakiet kupiło też TFI Allianz oraz Mirosław Karkosik, brat znanego inwestora.

— 25 czerwca 2013 r. skierowaliśmy akt oskarżenia do Sądu Rejonowego Gdańsk Południe II Wydział Karny — informuje prokurator Przemysław Nowak, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Do manipulowania kursem miało też dojść 26 sierpnia 2011 r. W tej sprawie trwa jeszcze postępowanie dowodowe.

Wczoraj nie udało się nam zdobyć komentarza Piotra N. W lipcu zeszłego roku na nasze pytania dotyczące dochodzeń, prowadzonych przez prokuratury, napisał, że do ich zakończenia dla dobra spółki nie udziela komentarzy, a orzekanie, kto ma rację, to zadanie sądu, a nie prasy. Dodał też, że sprawy, którymi zajmują się prokuratury z Gdańska i Warszawy, toczą się z inicjatywy Mariusza Smolenia, prezesa spółki inwestycyjnej Markom Invest. Jej spółka zależna PL Nordstone ponad dwa lata temu kupiła większościowy pakiet Serenity.

Do czterech razy sztuka

Zdaniem Piotra N., prezesa i ówczesnego większościowego akcjonariusza Serenity, umowa nie została zrealizowana (nie doszło do przeniesienia praw własności). W 2012 r. Piotr N. sprzedał więc ten sam pakiet wehikułowi inwestycyjnemu Ratikon w Liechtensteinie. Spór o akcje trafił na wokandę i w lutym 2013 r. Sąd Apelacyjny w Gdańsku prawomocnym wyrokiem zabezpieczył roszczenia PL Nordstone.

Orzekł, że spółka ma prawo głosu z tytułu kupionych w 2011 r. papierów. Jednak wcześniej, bo jeszcze pod koniec 2012 r., te same akcje z wehikułu w Liechtensteinie trafiły do innego wehikułu — Ancasti Investment, tym razem zarejestrowanego w Panamie, i prawie zostały sprzedane po raz czwarty. W czerwcu 2013 r. Serenity podpisało list intencyjny w sprawie ich sprzedaży Mobile Factory, spółce notowanej na NewConnect, specjalizującej się w aplikacjach mobilnych. Na początku lipca niedoszły kupiec wycofał się z negocjacji.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Alina Treptow

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Prokuratorskie zarzuty zamiast domów starości