Czytasz dzięki

Prokuratura: Jarucka ma zwolnienie do końca września

Polska Agencja Prasowa SA
opublikowano: 16-09-2005, 10:33

Zwolnienie lekarskie Anny Jaruckiej do końca września złożył w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie jej pełnomocnik. "W tej sytuacji nie ma potrzeby stosowania wobec niej środków przymusu, a termin jej przesłuchania będzie uzgodniony po upływie zwolnienia lekarskiego" - powiedział PAP w piątek rzecznik prokuratury Maciej Kujawski.

Zwolnienie lekarskie Anny Jaruckiej do końca września złożył w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie jej pełnomocnik. "W tej sytuacji nie ma potrzeby stosowania wobec niej środków przymusu, a termin jej przesłuchania będzie uzgodniony po upływie zwolnienia lekarskiego" - powiedział PAP w piątek rzecznik prokuratury Maciej Kujawski.

    Wcześniej prokuratura zwróciła się do policji, by to ona doręczyła kolejne wezwanie na przesłuchanie Jaruckiej, której ma być postawiony zarzut fałszywych zeznań i posługiwania się sfałszowanym dokumentem.

    Media informowały, że Jarucka nie odpowiada na wezwanie do prokuratury. Z informacji "Rzeczpospolitej" wynikało, że "na razie nie zamierza stawić się przed śledczymi".

    Prokuratura stawia jej zarzut na podstawie zeznań przed sejmową komisją śledczą ds. PKN Orlen, w których Jarucka opisywała, jak doszło do zamiany oświadczenia majątkowego Włodzimierza Cimoszewicza w MSZ w kwietniu 2002 r. Oprócz fałszywych zeznań prokuratura chce też przedstawić Jaruckiej m.in. zarzut posłużenia się sfałszowanym dokumentem, upoważniającym jakoby Jarucką do zamiany tego oświadczenia. W sumie mają to być cztery zarzuty.

    Za składanie fałszywych zeznań grozi do trzech lat więzienia, za ukrywanie dokumentów - do dwóch lat pozbawienia wolności, a za posłużenie się sfałszowanym dokumentem - do 5 lat pozbawienia wolności.

    W piątek w prokuraturze, która dostała już dane dotyczące rachunku maklerskiego Włodzimierza Cimoszewicza, ma zeznawać przedstawiciel domu maklerskiego. "Potrzebna nam jest wiedza ekonomiczna" - tłumaczy Kujawski.

    Od prokuratorskiej oceny tych materiałów zależy ewentualne wznowienie śledztwa w sprawie zatajenia informacji w oświadczeniach majątkowych marszałka Sejmu. Analiza zakończy się w przyszłym tygodniu.

    Prokuratura umorzyła wcześniej postępowanie w sprawie zatajenia informacji w oświadczeniach majątkowych składanych przez Cimoszewicza. Uznała, że nieumyślnie zataił on w oświadczeniach majątkowych z 2002 r. posiadanie akcji PKN Orlen i BMC, wobec czego nie można mówić o przestępstwie. Umorzono też śledztwo w sprawie rzekomego składania przez Cimoszewicza fałszywych zeznań przed sejmową komisją śledczą.

    Wiceprzewodniczący sejmowej komisji śledczej ds. PKN Orlen - która złożyła zawiadomienia o przestępstwie wobec Cimoszewicza - Roman Giertych (LPR) oceniał, że postępowanie prokuratury było "skandaliczne". "Prokuratorzy nie przeprowadzili podstawowych czynności dochodzeniowych, nie zabezpieczyli dokumentów, którezabezpieczyła komisja śledcza" - mówił poseł. Wśród nich wymienił dokumenty, które trafiły do komisji z Komisji Papierów Wartościowych. Giertych nie chciał ujawnić treści tych dokumentów, bo, jak powiedział, opatrzone są klauzulą tajności.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Polska Agencja Prasowa SA

Polecane