Prokuratura nie informuje o terminie badania DNA Leppera

opublikowano: 06-02-2007, 16:40

Łódzka prokuratura, która prowadzi śledztwo w tzw. seksaferze w Samoobronie, nie chce ujawnić terminu badania DNA wicepremiera Andrzeja Leppera.

Łódzka prokuratura, która prowadzi śledztwo w tzw. seksaferze w Samoobronie, nie chce ujawnić terminu badania DNA wicepremiera Andrzeja Leppera pod kątem ustalenia ojcostwa najmłodszego dziecka Anety Krawczyk. Sam szef Samoobrony zapowiadał wcześniej, że podda się badaniu w tym tygodniu.

Szef Prokuratury Apelacyjnej w Łodzi Dariusz Barski pytany we wtorek przez PAP, czy materiał genetyczny został już pobrany od wicepremiera, powiedział jedynie, że "nic mu o tym nie wiadomo".

Z kolei rzecznik łódzkiej prokuratury okręgowej Krzysztof Kopania powiedział PAP, że nie udziela żadnych informacji co do miejsca i czasu przeprowadzenia badania. Dodał jedynie, że we wtorek nie było przesłuchań świadków, a prokuratura przeprowadzała "inne czynności w tej sprawie". Także Andrzej Lepper nie chciał we wtorek udzielić PAP informacji o terminie badania.

Według nieoficjalnych informacji PAP ze źródeł zbliżonych do sprawy, prokuratorzy nie ujawniają terminu badań - na prośbę wicepremiera Leppera. Źródła PAP sugerują także, że badania te nie muszą zostać przeprowadzone w łódzkim zakładzie medycyny sądowej, w którym wcześniej pobrano materiał genetyczny m.in. posła Stanisława Łyżwińskiego.

Pełnomocnik Krawczyk Agata Kalińska-Moc powiedział PAP, że chciałaby uczestniczyć w procedurze pobierania materiału genetycznego od wicepremiera, ale według niej, czy tak się stanie zależy to od uznania prokuratury. Jak podkreśliła, dotąd nie zna terminu tego badania.

Według informacji PAP, dotąd w śledztwie co najmniej cztery osoby poddały się już badaniom DNA pod kątem ustalenia ojcostwa najmłodszego dziecka Krawczyk. Obok Łyżwińskiego, materiał genetyczny pobrano także od byłego, lokalnego działacza Samoobrony, obecnego członka partii i b. męża kobiety. Do badań miało dojść w styczniu. PAP nie udało się ustalić, jakie są wyniki. Nieoficjalnie mówi się, iż są one negatywne.

Śledztwo w sprawie tzw. seksafery wszczęte zostało na początku grudnia ubiegłego roku po publikacji w "Gazecie Wyborczej". Tekst "Praca za seks w Samoobronie" powstał na podstawie relacji Anety Krawczyk, b. radnej Samoobrony w łódzkim sejmiku i b. dyrektor biura poselskiego Łyżwińskiego. Kobieta utrzymuje, że pracę w partii dostała za usługi seksualne świadczone Łyżwińskiemu i Lepperowi. Kobieta twierdziła też, że ojcem jej najmłodszego dziecka jest Łyżwiński, jednak badania DNA ostatecznie to wykluczyły.

Prawdopodobnie do końca lutego prokuratura skieruje do Sejmu wniosek o uchylenie immunitetu posłowi Łyżwińskiemu. Dotąd zarzuty w śledztwie przedstawiono jednej osobie. B. działacz Samoobrony z Myślenic Franciszek I. jest podejrzany o poplecznictwo i podżeganie do składania fałszywych zeznań. Grozi za to do pięciu lat więzienia. (DI, PAP)

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane