Prokuratura postawiła zarzuty ws. działań władz Espebepe

opublikowano: 12-01-2007, 17:34

Gdańska prokuratura prowadząca śledztwo w sprawie działań władz szczecińskiej firmy ESPEBEPE Holding na szkodę spółki oraz wierzycieli w latach 1999-2002 postawiła zarzuty ówczesnym szefom spółki. Dotyczą one niezgłoszenia wniosku o upadłość firmy. Czwórce podejrzanych grozi nawet do roku więzienia.

Gdańska prokuratura prowadząca śledztwo w sprawie działań władz szczecińskiej firmy ESPEBEPE Holding na szkodę spółki oraz wierzycieli w latach 1999-2002 postawiła zarzuty ówczesnym szefom spółki. Dotyczą one niezgłoszenia wniosku o upadłość firmy. Czwórce podejrzanych grozi nawet do roku więzienia.

O postawieniu zarzutów w jednym z wątków postępowania poinformowała PAP rzeczniczka gdańskiej prokuratury okręgowej, Grażyna Wawryniuk.

Prokuratura bada od maja ub. kilka kwestii związanych z działaniami byłych szefów firmy. Śledztwo dotyczy m.in. działań zarządu na szkodę spółki, oraz niezgodnego z prawem manipulowania kursem akcji ESPEBEPE przez działania BIG Banku. Prokuratura nie wyklucza, że pokrzywdzonymi w związku z tym mogą okazać się akcjonariusze spółki, w tym ojciec Jan Król z Radia Maryja oraz Warszawska Prowincja Redemptorystów.

Gdańska prokuratura badająca m.in. wątek wskazany w złożonym doniesieniu dot. bezpodstawnego zgłoszenia upadłości spółki przez wierzycieli uznała, że jest on bezzasadny. Prokuratorzy postawili za to zarzuty związane z tym, że ówczesne władze firmy - prezes Marek D. i trzej członkowie zarządu - nie złożyli wniosku o upadłość spółki.

"Ustalono, że obowiązek zgłoszenia tego wniosku nie został wykonany przez władze spółki. Prokurator zarzucił b. członkom zarządu niezgłoszenie wniosku o upadłość spółki pomimo powstania warunków przewidzianych przepisami. Najpóźniej te warunki dla władz spółki zachodziły do 15 października 2001 r., ale nie skierowali oni takiego wniosku. Wcześniej zrobili to wierzyciele" - powiedziała Wawryniuk.

Wawryniuk poinformowała, że w związku z innymi wątkami postępowania dot. m.in. manipulowania kursem akcji prokuratura otrzymała opinię sporządzoną przez biegłego z zakresu obrotu papierami wartościowymi, a także rachunkowości. Nie chciała ujawnić, co zawierają obie ekspertyzy zasłaniając się dobrem postępowania.

W czerwcu jako świadek został przesłuchany współpracownik o. Tadeusza Rydzka, ksiądz Jan Król. Jak informowała wtedy prokuratura, związane to było z zakupem przez pośredników akcji ESPEBEPE na Giełdzie Papierów Wartościowych. Prokuratura zaznaczała wtedy, że o. Król w tym postępowaniu ma status pokrzywdzonego.

W kwietniu 2006 r. "Gazeta Wyborcza" napisała, że o. Jan Król, nazywany "kasjerem Radia Maryja", za pośrednictwem pełnomocnika zainwestował świadectwa udziałowe NFI, przekazane przez słuchaczy w latach 1997-98 na ratowanie Stoczni Gdańskiej, w giełdową spółkę ESPEBEPE ze Szczecina.

Radio Maryja i Telewizja Trwam oświadczyły, że informacje gazety "niewiele mają wspólnego z rzeczywistością i są nieprawdziwe". Potwierdzono jednak, że Warszawska Prowincja Redemptorystów "pozyskała" świadectwa udziałowe NFI i zamieniała je na akcje ESPEBEPE. W 2002 r. ogłoszono upadłość firmy.

Na razie nie wiadomo, kiedy zakończy się postępowanie w sprawie działań władz ESPEBEPE. Prokuratura przesłuchuje m.in. ponad 400 wierzycieli spółki, na których szkodę miały działać władze firmy. "Śledztwo zostało przedłużone do 20 maja, ale nie wiadomo, czy zakończy się w tym terminie" - poinformowała Wawryniuk.

(PAP)

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane