Promesa to nie żadne obiecanki cacanki

Albert Stawiszyński
06-07-2006, 00:00

Przedsiębiorca mający od władz na przykład obietnicę uzyskania koncesji ogranicza ryzyko ponoszenia kosztów na wiążącą się z tym inwestycję.

Czym jest promesa? Dokumentem, w którym instytucja lub firma przyrzeka określone świadczenie.

Załóżmy, że firma Kowalskiego zamierza ze swoimi produktami wejść na rynek niemiecki. Potrzebuje pieniędzy na nowe samochody i wybudowanie hal produkcyjnych tuż przy granicy. Kowalski ubiega się o kredyt. Może to potrwać nawet kilka miesięcy, a niemieccy kontrahenci już chcieliby zacząć współpracę. Firma Kowalskiego uzyskuje więc od banku obietnicę otrzymania kredytu pod warunkiem spełnienia różnych wymogów.

Taka promesa to dla niemieckich kontrahentów istotny sygnał, że polski przedsiębiorca poważnie myśli o wejściu we wspólny biznes. Szefowie obu firm w tej sytuacji łatwo się dogadują — niemiecka spółka użyczy Kowalskiemu swoich samochodów do czasu zakupu przez niego własnych aut.

To tylko przykład. Jednak o inne ilustracje z życia wzięte również nietrudno. W 2001 roku spółdzielnia mieszkaniowa Odra z Polic, dzięki przyrzeczeniu uzyskania kredytu na 3,6 mln zł z Banku Gospodarstwa Krajowego w Warszawie, mogła zapalić zielone światło dla ważnej inwestycji budowlanej.

— Udzielenie promesy służy ochronie interesów gospodarczych przedsiębiorcy. Dzięki jej otrzymaniu może on ograniczyć ryzyko ponoszenia nakładów inwestycyjnych. Z drugiej strony przedsiębiorca, któremu słusznie odmówiono udzielenia promesy, może zdecydować, czy powinien dołożyć dodatkowych starań, czy też może jednak raczej zaprzestać planowania inwestycji — mówi Jakub Gubański, prawnik z kancelarii White & Case.

Pewność w obrocie

Promesa przydaje się również tam, gdzie państwo ingeruje w gospodarkę, nakładając na firmy obowiązek uzyskania koncesji (np. na prowadzenie firmy ochroniarskiej) czy zezwoleń. Każdy przedsiębiorca wie, że postępowanie w sprawie uzyskania decyzji przyznającej takie uprawnienia jest niekiedy długie i żmudne.

— Występując o promesę koncesji, firma może zorientować się, jakie ma szanse, by uzyskać koncesję. Z treści promesy powinno wynikać, jakie warunki musi spełnić określony podmiot, by móc podjąć koncesjonowaną działalność gospodarczą. Odmowa jej wydania podmiotowi, który ma przyrzeczenie jej otrzymania, jest ograniczona — podkreśla Aleksander Werner, radca prawny z kancelarii Kalwas i Wspólnicy, adiunkt w Szkole Głównej Handlowej.

Podstawowym aktem prawnym dopuszczającym możliwość uzyskania promesy koncesji jest ustawa o swobodzie działalności gospodarczej, a konkretnie jej artykuł 60.

— Zgodnie z nim promesę wydaje się w formie decyzji administracyjnej. Jej czas ważności nie może być krótszy niż sześć miesięcy. Wydają ją przede wszystkim urzędy centralne. Przedsiębiorca po otrzymaniu promesy może, pod pewnymi warunkami, żądać udzielenia mu koncesji na planowaną działalność gospodarczą — tłumaczy Jakub Gubański.

Warunki te określa art. 60 ustawy. Mówi on, że wydanie koncesji jest możliwe, gdy firma ma ważną promesę, nie zmieniły się dane zawarte we wniosku o nią oraz przedsiębiorca spełnił warunki określone w promesie.

Niekiedy przepisy nie pozwalają udzielić koncesji (nawet gdy wydano wcześniej promesę), jeśli okaże się, że działalność gospodarcza przedsiębiorcy zagraża obronności i bezpieczeństwu państwa lub obywateli.

Inne przypadki

Bardzo podobne rozwiązania obowiązują przy uzyskiwaniu promesy w wielu innych dziedzinach działalności gospodarczej, między innymi w prawie energetycznym (promesa koncesji), prawie farmaceutycznym, ustawie o nabywaniu nieruchomości przez cudzoziemców (promesa zezwolenia) i w ustawie o transporcie drogowym. Niekiedy również przepisy wymagają od przedsiębiorców uzyskania promesy. Przykładowo w ustawie o usługach turystycznych jednym z warunków założenia karty ewidencyjnej dla obiektu hotelowego jest uzyskanie przezeń przyrzeczenia jego zaszeregowania do odpowiedniego rodzaju i kategorii. Taką promesę wydaje — na wniosek przedsiębiorcy — marszałek województwa.

Warto więc starać się o promesę, nawet jeśli wiąże się to z koniecznością przeprowadzenia dodatkowego postępowania administracyjnego i niekiedy wniesieniem opłaty skarbowej za jej uzyskanie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Albert Stawiszyński

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Promesa to nie żadne obiecanki cacanki