Propagandowa walka rządu z biurokracją

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 09-10-2009, 00:00

Mianowanie w służbie cywilnej przeradza się w patologię i nikt nie zamierza z nią walczyć.

Oszczędności na administracji są czystą fikcją

Mianowanie w służbie cywilnej przeradza się w patologię i nikt nie zamierza z nią walczyć.

Rząd zapewnia, że w związku z poszukiwaniem oszczędności w budżecie tnie koszty funkcjonowania administracji, dlatego obniżył limity mianowań na urzędników służby cywilnej. W 2010 r. do grona urzędników "nie do ruszenia" ma dołączyć 1 tys. osób, a nie 2 tys., jak przewidywał dotychczasowy limit. Jeszcze większe cięcia zaplanowane są na kolejny rok (z 2,5 tys. na 1 tys. mianowań). Problem w tym, że w praktyce rząd nie zaoszczędzi ani grosza.

Propaganda cięć

Żeby zostać urzędnikiem mianowanym, trzeba bowiem skończyć Krajową Szkołę Administracji Publicznej (KSAP) lub zdać egzamin, a to udaje się niewielkiej grupie pracowników publicznych urzędów. Zgodnie z prognozami Departamentu Służby Cywilnej w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, w tegorocznym procesie kwalifikacyjnym mianowanie ma otrzymać tylko 589 osób, czyli połowa nowego, "kryzysowego" limitu. Na tle poprzednich lat to wcale niemałe grono.

— Gdzie są te oszczędności? Widać, że rząd nie zamierza ograniczać liczby mianowań. Nie chce rezygnować ze swojego prawa do wsadzania swoich ludzi na stałe na wysokie stanowiska państwowej administracji — mówi Robert Gwiazdowski, szef Centrum im. Adama Smitha.

Kontrowersje związane z urzędnikami mianowanymi powracają od lat, mimo że w założeniu idea służby cywilnej miała bardzo szlachetne podstawy. Żeby zapewnić urzędnikom wysokiego szczebla niezależność od politycznej koniunktury, dostali oni — po zdaniu egzaminu — gwarancję stałości zatrudnienia i dodatek do pensji.

— Idea zrodziła się z etosu przedwojennego urzędnika, jednak praktyka poszła w bardzo złym kierunku. Każda kolejna ekipa rządząca i tak obstawia najważniejsze stanowiska w urzędach swoimi ludźmi, a poprzedniej ekipie znajduje fikcyjne zajęcia. Dlatego w administracji gromadzi się cała rzesza urzędników, którym daje się stabilność, a nic nie otrzymuje w zamian — mówi Maciej Grelowski z Business Centre Club.

Według Andrzeja Malinowskiego, prezydenta Konfederacji Pracodawców Polskich, przepisy o służbie cywilnej traktowane są od lat jako narzędzia w walce politycznej.

— Każda kolejna ekipa majstruje przy tych zapisach w myśl zasady: "nieważne, żeby był dobry, ważne, żeby był nasz" — mówi Andrzej Malinowski.

Dożywotnie zastępy

Według Roberta Gwiazdowskiego, problem leży nie w limitach, lecz w gwarancji nietykalności.

— Trudno się dziwić, że nowo powołany minister chce mieć u siebie sprawdzonych i zaufanych ludzi, ale czemu podatnik ma utrzymywać bezczynnych zaufanych ludzi poprzedniego ministra? W USA, kiedy stery obejmuje nowy prezydent, przychodzi z całą administracją, a stara odchodzi. Stopień zbiurokratyzowania urzędów pozostaje bez zmian — mówi Robert Gwiazdowski.

Zdrowy Biznes
Bądź na bieżąco z informacjami dotyczącymi wpływu pandemii koronawirusa na biznes oraz programów pomocowych
ZAPISZ MNIE
×
Zdrowy Biznes
autor: Katarzyna Latek
Wysyłany nieregularnie
Katarzyna Latek
Bądź na bieżąco z informacjami dotyczącymi wpływu pandemii koronawirusa na biznes oraz programów pomocowych
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

Skutki przepisów o służbie cywilnej wraz z podobnymi przepisami z lat 70. i 80. są takie, że rząd — nawet gdyby chciał ciąć koszty funkcjonowania państwa — ma związane ręce. Nie może pozbyć się bezczynnych urzędników z nadania politycznego, a oszczędzanie (czyli redukcje) na młodych, efektywnych, którym zależy na pracy, ponieważ nie mają gwarancji zatrudnienia, byłoby bez sensu.

— To jedna z przyczyn, dlaczego w Polsce biurokracja i jej koszty rosną w zastraszającym i, co gorsza, niekontrolowanym tempie — uważa Robert Gwiazdowski.

Ponadto nawet średnie szczeble urzędów stają się przedmiotem walki politycznej.

— Przebywające w odstawce zastępy urzędników z poprzedniej ekipy podstawiają nogę obecnej przy wszelkich procesach legislacyjnych. Najlepszym przykładem jest Ministerstwo Gospodarki, gdzie wiceminister Szejnfeld wprost mówi, że chce coś zrobić, ale urzędnicy mu nie pozwalają. To szczyt absurdu — mówi Robert Gwiazdowski.

Nietykalni urzędnicy zamykają również drogę wielu młodym, ambitnym, wykształconym specjalistom, którzy mogliby zasilić kadry urzędów. Kilka tygodni temu pisaliśmy, że w ostatnim roku liczba kandydatów na jedno miejsce pracy w państwowym urzędzie wzrosła kilkakrotnie. Zdarzają się przypadki, kiedy o jedną posadę stara się 500 osób.

— To ludzie bardzo zmobilizowani do pracy i często nieustępujący kwalifikacjami urzędnikom służby cywilnej, a skłonni przyjąć o wiele niższe pieniądze — twierdzi Maciej Grelowski.

Nikt z kancelarii premiera nie chciał z nami rozmawiać na temat limitów mianowań w służbie cywilnej.

Nie chodzi o to, by urzędników zwalniać i obcinać im pensje. Państwo nie może przesadnie oszczędzać na administracji. Im bardziej wykształcony i lepiej opłacany urzędnik, tym lepiej dla państwa. Dlatego dobrze, że procedura zdobywania mianowań jest tak restrykcyjna. Chodzi jednak o to, by razem z przywilejami szła odpowiedzialność. Z jednej strony, pracownik administracji nie powinien być pewny swojej posady niezależnie od tego, jak wykonuje swoją pracę. Z drugiej — i tu uznanie dla akcji "Pulsu Biznesu" — przepisy powinny nakładać na urzędników odpowiedzialność, również finansową, za podejmowane decyzje. U nas urzędnik ma ogromną przewagę nad firmą, w której sprawie wydaje opinie. Tymczasem np. w Wielkiej Brytanii pracownicy administracji poddawani są ocenie przez organizacje lokalnej przedsiębiorczości. Miejmy nadzieję, że rząd dotrzyma słowa i ukróci urzędniczą samowolę.

Andrzej Malinowski

prezydent Konfederacji Pracodawców Polskich

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane