Propozycja Tuska ws. odejścia od przymusowej relokacji w ogniu krytyki

PAP
opublikowano: 12-12-2017, 18:00
aktualizacja: 12-12-2017, 18:01

Propozycje szefa Rady Europejskiej Donalda Tuska, który zasugerował rezygnację z forsowania automatycznego rozdziału uchodźców, zostały mocno skrytykowane przez kilka państw członkowskich - wynika z informacji zebranych przez PAP od dyplomatów w Brukseli.

Dyskusja na ten temat odbyła się w poniedziałek wieczorem podczas spotkania szerpów, czyli przedstawicieli szefów państw i rządów, którzy przygotowują szczyty unijne. Sprawa migracji ma być jednym z głównych tematów czwartkowego spotkania przywódców krajów UE w Brukseli.

Donald Tusk
Zobacz więcej

Donald Tusk fot. Łukasz Kobus/FORUM

Tusk wysłał w ubiegłym tygodniu notę do stolic unijnych, w której napisał, że wprowadzenie systemu kwotowania uchodźców okazało się nieskuteczne i podzieliło państwa członkowskie. "Kwestia obowiązkowych kwot okazała się wysoce dezintegrująca, a podejście to okazało się nieskuteczne" - napisał. Zapowiedział, że jeśli nie będzie w tej sprawie rozwiązania do czerwca 2018 r., to zaproponuje "dalsze działania".

Źródła unijne podają, że szef Rady Europejskiej uważa, iż trudno sobie wyobrazić rozwiązanie zawierające element automatycznej relokacji uchodźców, na które miałyby się zgodzić wszystkie państwa członkowskie.

Zgodnie z harmonogramem prac przyjętym przez unijnych przywódców dyskusje ws. migracji mają prowadzić do tego, by w połowie przyszłego roku została podjęta decyzja w tej sprawie. Po poniedziałkowej debacie w gronie szerpów dyplomaci w Brukseli spodziewają się, że czwartkowa rozmowa przywódców na ten temat będzie dość gorąca.

"Wczorajsze spotkanie szerpów potwierdziło, że kwestia obowiązkowych kwot uchodźców jest tak sporna, jak była w 2015 r." - podkreślił pragnący zachować anonimowość wysokiej rangi urzędnik unijny zaangażowany w przygotowanie szczytu.

Inny rozmówca PAP podkreślił, że niezadowolenie z koncepcji Tuska wyraziło w poniedziałek szereg państw członkowskich z Włochami na czele. Poza nimi krytycznie na odejście od koncepcji obowiązkowego rozdziału uchodźców patrzą inne kraje frontowe, m.in. Malta czy Grecja, a także Belgia, Holandia, Luksemburg, Niemcy oraz Szwecja.

"Jest za wcześnie, żeby rozmawiać o porzuceniu kwot. Na razie nie ma kryzysu i możemy rozmawiać o dobrowolnych deklaracjach, ale jak kryzys wybuchnie, nie będziemy na niego gotowi" - powiedział PAP dyplomata jednego z tych krajów członkowskich.

Zaznaczył, że UE ma wspólną granicę zewnętrzną i możliwość poruszania się wewnątrz obszaru Schengen bez ograniczeń. Dlatego - jego zdaniem - konieczne jest wypracowanie wspólnej polityki azylowej.

Po drugiej stronie tego sporu są państwa Grupy Wyszehradzkiej, które odmówiły przyjęcia uchodźców w ramach tymczasowej decyzji relokacyjnej z 2015 r. i nie zgadzają się na zmiany w prawie, które umożliwiłby rozdzielanie azylantów pomiędzy państwa członkowskie.

W czwartek na szczycie UE nie są spodziewane żadne decyzje, choć w Brukseli można usłyszeć, że Tusk spodziewał się uzyskać od przywódców przynajmniej zgodę co do tego, że kwestia ta powinna być decydowana jednomyślnie. Postulat taki zgłasza od dawna Polska, ale państwa opowiadające się za rozdziałem uchodźców oraz Komisja Europejska są mu przeciwne. Niemcy mieli optować za tym, by w najbliższym czasie podjąć decyzje o reformie polityki azylowej (rozporządzenie dublińskie) w drodze głosowania większościowego .

Zgodnie z obecnie obowiązującym rozporządzeniem dublińskim odpowiedzialność za rozpatrzenie wniosku o azyl i opiekę nad uchodźcą spoczywa na tym państwie, w którym uchodźca przekroczy granicę UE. To sprawia, że najbardziej obciążone są państwa przy zewnętrznych granicach unijnych.

Innym z aspektów rozmów przywódców ma być propozycja nowego instrumentu finansowego w przyszłym wieloletnim budżecie UE, który miałby przyczyniać się do hamowania nielegalnej migracji. Kryzys, który wybuchł w 2015 r., zaskoczył UE, dlatego KE musiała sięgać do rezerw z budżetu, a państwa członkowskie zrzucać się ad hoc na konkretne inicjatywy (m.in. na 3 mld euro dla Turcji) przyczyniające się do zmniejszania presji migracyjnej. Szef Rady Europejskie chce, żeby środki na powstrzymywanie migracji były jednym z kluczowych priorytetów przyszłych wieloletnich ram finansowych.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Polityka / Propozycja Tuska ws. odejścia od przymusowej relokacji w ogniu krytyki