Prosperity na Węgrzech, załamanie w Rumunii

Kamil Pastor, SpotData
opublikowano: 19-12-2019, 22:00

Zagregowane dane o regionie nie mówią wszystkiego o krajowych gospodarkach. Węgierskie motory wzrostu pracują pełną parą, rumuńscy politycy łatają dziury w budżecie.

Wzrost PKB w krajach regionu Europy Środkowo- Wschodniej nadal jest wyższy od obserwowanego w Europie Zachodniej. Spowolnienie aktywności gospodarczej jest jednak wyraźnie widoczne. Jego głównym źródłem pozostaje spadek zamówień z Niemiec, recesja w światowym przemyśle i handlu oraz pogarszające się perspektywy na rynku pracy. Gospodarki regionu nadal chroni wysoki, choć również stopniowo malejący, wzrost konsumpcji wynikający z ograniczonej dostępności pracowników i podwyżek płac w sektorze publicznym.

Pozytywnie wyróżniają się Węgry. Ostatnie odczyty danych o produkcji przemysłowej, sprzedaży detalicznej i eksporcie potwierdzają, że wszystkie motory wzrostu pracują pełną parą. Wysoki wzrost notuje też budownictwo, napędzane napływem funduszy unijnych oraz bezpośrednich inwestycji zagranicznych koncernów przenoszących produkcję na Węgry. Na horyzoncie jawi się jednak coraz więcej zagrożeń dla „pancernego” przemysłu węgierskiego. Wskaźnik PMI od kilku miesięcy wskazuje na pogarszające się nastroje przedsiębiorców. Ostatnio zaczął spadać również stopień wykorzystania mocy przetwórczych — to jasny sygnał spowalniającego popytu. Spowolnienia nie widać natomiast w przypadku sprzedaży detalicznej. Nadal jest ona napędzana dwucyfrowymi zwyżkami płac (zwłaszcza w sektorze publicznym). Bezrobocie pozostaje niskie, a popyt na pracę — wysoki. Zwalniani pracownicy dość łatwo znajdują nowe zajęcie ze względu na problemy z zapełnieniem wakatów.

Kluczowym wyzwaniem ekonomicznym dla regionu wydaje się zachowanie równowagi między wspieraniem przez rządy krajowego popytu a utrzymaniem stabilności makroekonomicznej. Nie udaje się to Rumunii, w której duże podwyżki płac w sektorze publicznym mocno wsparły konsumpcję, stało się to jednak kosztem wysokiego deficytu w budżecie i na rachunku bieżącym. W sferze politycznej po przesileniu (reelekcja prezydenta, upadek rządu socjalistów i powstanie mniejszościowego rządu liberałów) zapanował tymczasowy spokój. W gospodarce wręcz przeciwnie — nowy rząd ogłosił, że sytuacja budżetu jest krytyczna, a deficyt w bieżącym roku ma wynieść 4,4 proc. PKB. Planowane jest wdrożenie programu naprawczego (w 2023 r. deficyt ma wynieść 1,8 proc. PKB), polegającego głównie na obniżce wydatków. To jednak niejedyny problem Rumunii. Jest nim także wzrost kosztów pracy powodujący załamanie produkcji w przetwórstwie przemysłowym. Wysoka, prawie 4-procentowa, pozostaje inflacja, a bank centralny na razie nie planuje podwyżek stopy procentowej, która od maja 2018 r. wynosi 2,5 proc. W połączeniu z wysokim deficytem na rachunku bieżącym skutkuje to systematycznym osłabianiem rumuńskiej waluty (leja). Spadek produkcji w przetwórstwie przemysłowym wynosi prawie 7 proc. w ujęciu rocznym i raczej nie ma widoków na poprawę koniunktury w najbliższych miesiącach (Rumunia mocno odczuwa obniżenie popytu z Niemiec).

Chcesz regularnie otrzymywać analizy ekonomiczne wspomagające prowadzenie biznesu w Polsce i Unii Europejskiej — monitoring bieżącej koniunktury, briefing regulacyjno-polityczny, analizę polskiego eksportu według branż? Zobacz ofertę PB Forecast Makro UE oraz pozostałych pakietów PB Forecast w nowym serwisie „Pulsu Biznesu” i centrum analiz SpotData.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Pastor, SpotData

Polecane