Protektor kontra Wojas

Katarzyna Sadowska
16-11-2010, 00:00

Protektor żąda od Wojasa prawie 900 tys. zł odszkodowania. Ten zarzuca drugiej stronie poświadczenie nieprawdy.

Spółki poróżnił przetarg na wojskowe trzewiki

Protektor żąda od Wojasa prawie 900 tys. zł odszkodowania. Ten zarzuca drugiej stronie poświadczenie nieprawdy.

Giełdowe spółki Protektor i Wojas wielokrotnie w przeszłości wspólnie ubiegały się o realizację zamówień publicznych dla wojska. Tym razem ich współpraca nie zakończyła się jednak sukcesem. Protektor złożył w lubelskim sądzie pozew przeciwko Wojasowi o odszkodowanie z tytułu niewykonania umowy konsorcjum zawiązanego w maju zeszłego roku na potrzeby jednego z zamówień dla armii.

— W konsorcjum wystartowało pięć firm, w tym Protektor i Wojas. Umowa zakłada, że żaden z członków konsorcjum nie może się z niego wycofać, chyba że zgodzą się na to wszyscy pozostali. Tymczasem przed złożeniem oferty Wojas wycofał się i założył drugie konsorcjum z firmą PPO Strzelce Opolskie — mówi Piotr Skrzyński, prezes Protektora.

Oferta niepełnego konsorcjum z udziałem Protektora nie została wzięta pod uwagę w procedurze przetargowej na dostawę trzewików wojskowych.

— Gdyby nie to — wygralibyśmy. Obliczyliśmy, że utracony zysk, który zrealizowałaby nasza spółka dzięki temu zamówieniu, to 878,4 tys. zł i takiego właśnie odszkodowania się domagamy — tłumaczy Piotr Skrzyński.

Protektor wystosował najpierw wezwanie do zapłaty, ale Wojas nie zareagował.

— Nie mogę działać na niekorzyść spółki. Jeśli prawnicy twierdzą, że mam ponad 70 proc. szans na pozytywne rozpatrzenie sprawy przez sąd, muszę działać — mówi Piotr Skrzyński.

Dodaje, że biznes to biznes i ten spór nie oznacza, że spółki już nigdy nie będą współpracować. Wciąż liczy na to, że Wojas zapłaci odszkodowanie i spotkanie w sądzie nie będzie konieczne. Może się jednak przeliczyć.

— Mój prawnik składa do prokuratury zawiadomienie o poświadczeniu nieprawdy — odbija piłeczkę Wiesław Wojas, prezes Wojasa.

Tłumaczy, że jego firma sygnalizowała chęć wyjścia z konsorcjum na 2 tygodnie przed upływem terminu składania ofert. Jego zdaniem, pełnomocnik konsorcjum, do którego należały obie firmy, na jeden dzień przed terminem potwierdził, że pozbawia Wojasa możliwości wykonania jego części zamówienia, po czym złożył ofertę, w której nazwa spółki wciąż widniała.

— Agencja wyłączyła nas z postępowania, bo uznała, że złożyliśmy dwie oferty, a to nieprawda — mówi Wiesław Wojas.

Będzie się domagać 4,2 mln zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Sadowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Protektor kontra Wojas