Pryskają nadzieje na skok inwestycji

Jacek Kowalczyk
25-07-2011, 00:00

Skłonność firm do stawiania budynków i kupowania maszyn jest jeszcze niższa niż przed rokiem.

Grecja pokrzyżowała plany rozwojowe polskich przedsiębiorców

Skłonność firm do stawiania budynków i kupowania maszyn jest jeszcze niższa niż przed rokiem.

Firmy znowu tracą chęć do inwestowania. Kiedy już wydawało się, że po dwóch latach inwestycyjnej recesji przedsiębiorcy wreszcie zaczną zwiększać nakłady na rozwój, wystraszyli się o swoją przyszłość i rezygnują z ambitnych planów. Badania wśród przedsiębiorców coraz częściej pokazują, że skłonność firm do zwiększania inwestycji w ostatnim czasie gwałtownie spadła.

Szkoda zachodu

Jak wynika z badania firmy audytorsko-doradczej Grant Thornton, skłonność do zwiększania inwestycji jest dziś nawet mniejsza niż w ubiegłym roku. Wskaźnik obrazujący gotowość przedsiębiorców do inwestowania w budynki (odsetek firm planujących wzrost nakładów w najbliższych 12 miesiącach pomniejszony o odsetek firm planujących spadek) wynosi obecnie 8 pkt proc. Rok temu, choć nakłady spadały, odsetek ten sięgał 22 pkt. Wskaźnik dla inwestycji w sprzęt spadł jeszcze mocniej — z 61 do 30 pkt.

— Przedsiębiorcy wystraszyli się, że ożywienie jest kruche i popyt na ich produkty może wkrótce spaść. W takich warunkach boją się, że przeinwestują — tłumaczy Tomasz Wróblewski, partner zarządzający Grant Thornton Frąckowiak.

Wskaźnik obrazujący optymizm szefów firm (saldo przedsiębiorców spodziewających się poprawy i pogorszenia) też spada. Wynosi obecnie 22 pkt proc., wobec 44 pkt przed rokiem. Pogarszają się również perspektywy zyskowności (wskaźnik spadł z 17 do 0 pkt), przychodów (z 39 do 32 pkt) i eksportu (z 30 do 12 pkt).

— Przedsiębiorstwa swoją przyszłość widzą w znacznie mniej różowych barwach niż w ubiegłym roku. W dodatku dla wielu małych i średnich firm barierą jest dostęp do kapitału. Albo nie mają zdolności kredytowej, albo dostają od banków ofertę z tak wysokim kosztem finansowania, że projekty inwestycyjne przestają być opłacalne — mówi Tomasz Wróblewski.

Spłoszone stado

Spadek skłonności do inwestowania wcześniej sygnalizowali też przedsiębiorcy przepytani przez Narodowy Bank Polski. Odsetek firm planujących nowe inwestycje spadł w ostatnich dwóch kwartałach z 24 do 21 proc. Podobne pesymistyczne wnioski widać w badaniu koniunktury przemysłowej prowadzonym przez firmę Markit i HSBC — wskaźnik aktywności jest tu najniższy od półtora roku.

— Z punktu widzenia wzrostu gospodarczego bardzo przydałoby się, żeby inwestycje w firmach wreszcie ruszyły. W przyszłym roku hamować będą inwestycje publiczne i dobrze byłoby, gdyby sektor prywatny tę lukę wypełnił. Niestety wydaje się, że ten efekt zastąpienia będzie dość słaby — mówi Adam Antoniak, ekonomista Banku BPH.

Co tak wystraszyło firmy, że nagle masowo rezygnują z inwestycji? Według ekonomistów, przedsiębiorcy przede wszystkim widzą już pierwsze skutki kryzysu fiskalnego w strefie euro.

— Pół roku temu wydawało się, że gospodarkę czeka długo wyczekiwany czas spokoju i sytuacja firm będzie się stabilnie poprawiać. Irlandia dostała pomoc i kryzys w strefie euro wyglądał na opanowany. Ten spokój w ostatnich miesiącach jednak prysł. Po pomoc musiała sięgnąć Portugalia, znowu zaostrzyła się sytuacja w Grecji, zwiększyły się obawy o Włochy i Hiszpanię — wylicza Monika Kurtek, główna ekonomistka Banku Pocztowego.

Przedsiębiorcy nie tylko codziennie słyszeli w mediach zapowiedzi powrotu kryzysu, ale też zaczęli odczuwać spadek popytu zagranicznego.

— Od niedawna firmy czują, że kryzys, o którym dotąd głównie słyszeli, zaczyna być widoczny w ich własnych wynikach. Badania pokazują, że zamówienia eksportowe spadają — mówi Monika Kurtek.

Dlatego w ostatnich tygodniach prognozy dotyczące dynamiki inwestycji znacznie się obniżyły. Jeszcze niedawno wielu ekonomistów zapowiadało na 2011 r. wzrost inwestycji w gospodarce o kilkanaście procent.

— Teraz wydaje się, że to będzie raczej 8-9 proc. Ten pozornie dobry wynik zawdzięczać będziemy jedynie inwestycjom publicznym — mówi ekonomistka Banku BPH.

Okiem przedsiĘbiorcy

Paweł Misiurewicz, prezes firmy Passus, Gazeli Biznesu z branży telekomunikacyjnej

Ożywienie ciągle

nie nadchodzi

Kryzys jeszcze nie minął — koniunktura zatrzymała się na dość słabym poziomie i ciągle nie widać ożywienia. Światowa gospodarka zmaga się z kolejnymi problemami i nie zanosi się na to, żeby sytuacja szybko się uspokoiła. Dlatego zmieniamy naszą strategię inwestycyjną. Nie obcinamy budżetu na rozwój, ale przewartościowujemy cele, jakie chcemy nim sfinansować. Rezygnujemy z długoterminowych inwestycji infrastrukturalnych, a silnie rozwijamy moce sprzedażowe. W czasie kryzysu nasze przychody bowiem spadły i priorytetem firmy jest odbudowanie pozycji na rynku.

Przemysław Jastrzębski, prezes firmy Viki Family, Gazeli Biznesu produkującej opakowania

Poczekałbym, gdybym mógł

Sytuacja w świecie globalnych finansów wygląda dość pesymistycznie. Stale pojawiają się kolejne zagrożenia — w strefie euro, Stanach Zjednoczonych, Chinach. Polscy przedsiębiorcy z uwagą wsłuchują się w te doniesienia, bo wiedzą, że to prędzej czy później odbije się na ich firmach. Ja dalej rozwijam firmę, ale raczej siłą rozpędu niż rozsądku. Jestem w środku realizacji dużych inwestycji budowlanych i chcę je skończyć, choć to bardzo kosztowne. Gdybym jednak dzisiaj miał decydować, czy rozpoczynać takie projekty, mocno bym się zastanowił. Pewnie wolałbym poczekać na trochę bardziej przewidywalne czasy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / Pryskają nadzieje na skok inwestycji